Aurelia Szokal :: Wybieram Spokój

Aurelia Szokal :: Wybieram Spokój Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Aurelia Szokal :: Wybieram Spokój, Coach, Wilanów.

✨ Treningi uważności dla dzieci i młodzieży
✨ Szkolenia dla nauczycieli (uważność w edukacji)
✨ Warsztaty dla rodziców (uważne rodzicielstwo)
✨ Szkolenia dla biznesu (uważność w pracy)

Tak mi się skojarzyło przy końcówce roku szkolnego... Jak bardzo trawa to dzieci, a jak bardzo ciągnący to dorośli. I na...
17/06/2026

Tak mi się skojarzyło przy końcówce roku szkolnego...

Jak bardzo trawa to dzieci, a jak bardzo ciągnący to dorośli. I naprawdę nie ma znaczenia, czy ciągnie nauczyciel, czy rodzic... Dziecko ciągnięte - bez wewnętrznej motywacji - nie nauczy się szybciej. Ciągle ubolewam nad tym, że edukacja wciąż polega na tym, żeby wszystkie dzieci umiały to samo - przynajmniej na poziomie szkoły podstawowej. Przez co tracą siły i zapał na to, do czego mają prawdziwie predyspozycje.

Czy mam na to rozwiązanie? Na tę chwilę staram się przede wszystkim nie ciągnąć za moją osobistą trawę, czyli moje własne dziecko. Sprawdziany, kartkówki - mówię jej, że są po prostu informacją zwrotną, co umie, a czego nie umie. Przez co pisze je tak, jakby rysowała w domu. Na tę chwilę bez większego stresu.

Dobra, czasem ciągnę przy tabliczce mnożenia, bo niestety w tej materii ciągnie mocno podstawa programowa, nie dając jednocześnie ciekawych narzędzi do nauczenia jej. Albo ciągnie nauczyciel i nie daje czasu na dojście do rozwiązania (czyli na przykład zastosowania metody paluszkowej), tylko oczekuje natychmiastowego kliknięcia w mózgu. Czyli zapamiętania czegoś, czego dziecko nie lubi.

Moje dziecko w mig zapamiętuje teksty piosenek. Polskich, angielskich. Role teatralne, wiersze. Ale do tabliczki mnożenia - no nie ma melodii.

I tak. Realnie boję się czwartej klasy... Na tak dużą zmianę większość dzieci jest kompletnie nieprzygotowana. Robimy adaptację do przedszkola, do szkoły. Ale często zapominamy, jak dużą zmianą jest - nawet w ramach tej samej szkoły - przejście do czwartej klasy.

Macie jakieś swoje doświadczenia, jak Wasze dzieci lub Waszych znajomych "przeżyły" przejście do czwartej klasy? Czy zostały wyrwane z korzeniami czy miały szansę na stabilny wzrost, w swoim tempie i były nawożone ciekawością i zabawą, a nie wymaganiami i dyscypliną? Podzielcie się!

15/06/2026

Dawno żaden fragment nie zatrzymał mnie tak jak ten... Kontempluję go od rana. Chłonę i przyglądam się swojemu funkcjonowaniu. Czy mogę być jak ta rzeka? Przynajmniej przez jakiś kawałek dnia?

Nie igraj z ogniem - mówili.Nie posłuchałam. Więc się doigrałam🔥Zbieram tipy, jak przetrwać najbliższe 8 lat… bo mi się ...
05/06/2026

Nie igraj z ogniem - mówili.

Nie posłuchałam. Więc się doigrałam🔥

Zbieram tipy, jak przetrwać najbliższe 8 lat… bo mi się tu już nastoletnio robi. Przyjmę rady, doświadczenia i słowa pocieszenia ❤️🙏

Generalnie oczywiście wybieram spokój, ale jednak nie zawsze mi to wychodzi 🤦‍♀️😁

Pewnie się trochę narażę moim odkryciem... Ale... z pełną szczerością przyznam, że...ostatnimi czasy moje ulubione chwil...
26/05/2026

Pewnie się trochę narażę moim odkryciem... Ale... z pełną szczerością przyznam, że...
ostatnimi czasy moje ulubione chwile w macierzyństwie to te, w których mogę... odetchnąć od bycia mamą.

Przytulanie jest super. Nasz wieczorny rytuał wdzięczności oczywiście też. Sukcesy szkolne i pozaszkolne - no jasne. Ale jednak dociera do mnie coraz częściej, jak ważne i potrzebne jest zwyczajne wytchnienie. Ta ulga od szkolnych wymagań. Ta chwila ciszy, w której nikt nic nie mówi, a tym bardziej nie śpiewa. Te momenty, w których nikt niczego nie żąda albo nie przeżywa niczego trudnego. Więc tak. Kocham te momenty, kiedy mogę pobyć sama ze sobą. Tak samo jak kocham być mamą tej dziewczyny. Zresztą - gdyby nie ona - nie zmieniłabym swojej ścieżki zawodowej i nie wnosiła wytchnienia do Waszych domów. Dzięki niej też mam codzienne testy, czy "wybieram spokój" to zawsze możliwy wybór. I dzięki niej wiem, że zawsze możliwy, ale nie zawsze dostępny... Bo jestem mamą - człowiekiem. Z granicami wytrzymałości, z zasobami, które czasem się kurczą, z głosem, który koi, ale też czasem wrzaśnie. I jak każda mama i jak każdy człowiek - potrzebuję czasem wytchnienia. A że zaczynam to wytchnienie wysoko sobie cenić - to już całkiem inna sprawa ;)

Dużo wytchnienia, Drogie Mamy i dla Was

25/05/2026

Są takie wakacje, po których dzieci wracają bardziej świadome, silniejsze, spokojniejsze i spełnione. I ich rodzice też. Uśmiechnięci wewnętrznie, z miękkim brzuchem, elastycznym ciałem i umysłem.

W Zaborku nie organizujemy czasu, by był wypełniony atrakcjami. Tworzymy przestrzeń na ruch, odpoczynek, nudę, śmiech i zwyczajne bycie razem.

Niektóre rodziny jadą z nami już czwarty rok. I chyba to mówi najwięcej

Odpoczywasz PO TO, żeby się zregenerować czy DLATEGO, że nie masz już siły?To ogromna różnica... Od kilku lat pracuję z ...
22/05/2026

Odpoczywasz PO TO, żeby się zregenerować czy DLATEGO, że nie masz już siły?
To ogromna różnica...

Od kilku lat pracuję z dorosłymi w temacie osobistej energii. To, co przewija się stale - w zasadzie w każdej grupie szkoleniowej - brzmi mnie więcej tak: "Przez cały dzień / tydzień działam na najwyższych obrotach. Jedyne przerwy to toaleta czy kawa. A potem nie mam już na nic siły. Nie jestem w stanie nawet ucieszyć się wolnym czasem, który przychodzi w weekend."

Większość z nas odpoczywa dopiero wtedy, gdy organizm zaczyna krzyczeć „już nie mogę”. Gdy kończy się cierpliwość. Gdy boli głowa albo plecy. Gdy jedyne, na co wystarcza energii, to zaszycie się pod kocem.

A to nie jest odpoczynek, tylko gaszenie pożaru.

Świadomy odpoczynek zaczyna się dużo wcześniej. Nie wtedy, gdy padasz na twarz, ale wtedy, gdy zauważasz, że Twoje energetyczne zasoby się nieco skurczyły (nie wyczerpały...). A nawet jeszcze wcześniej - gdy postanawiasz go wplatać w ciągu dnia i planujesz dokładnie tak jak pracę...

Bardzo długo traktowaliśmy odpoczynek jak nagrodę za produktywność.
Jak coś, na co trzeba sobie zasłużyć. Mamy wiele schematów w tym temacie wyniesionych z domu. Szczególnie mocno widzę to u kobiet.

Wczoraj podczas pracy z grupą nauczycielek zapytałam "Ile razy widziałaś swoją mamę odpoczywającą? Zrelaksowaną?". Nie umiały znaleźć takiego wspomnienia...

A przecież odpoczynek nie jest nagrodą za dobrze wykonaną pracę. On jest warunkiem, by ją dobrze wykonać. Za jego brak płacimy ogromną cenę. Płacimy zdrowiem, niepokojem, kiepskimi relacjami - żeby wymienić tylko kilka...

I nie piszę tego postu, żeby sprzedać Ci szkolenie. Piszę go po to, byś mogła odpocząć. Może właśnie teraz. Kiedy to czytasz. Może zrobisz sobie filiżankę ulubionej herbaty. Potrzymasz ją w dłoniach. Weźmiesz kilka świadomych łyków, czując w pełni smak. A może popatrzysz w niebo albo na zielone drzewa. Albo położysz ręce na sercu i poczujesz, jak bije.

Zrób cokolwiek, co sprawi, że Twoje ciało nieco zmięknie, a oddech się wydłuży. Tak, byś mogła powiedzieć "JESTEM".

Z życzeniami dobra ❣️
Aurelia

„Państwa córka jest chora” usłyszała mama 7-letniej dziewczynki od nauczycieli. „Nie potrafi usiedzieć w miejscu. Nie sk...
18/05/2026

„Państwa córka jest chora” usłyszała mama 7-letniej dziewczynki od nauczycieli. „Nie potrafi usiedzieć w miejscu. Nie skupia się. Przeszkadza w nauce innym dzieciom.”

Zgodnie z zaleceniami ze szkoły, mama umówiła wizytę u psychiatry. W trakcie wizyty lekarz poprosił mamę, by na chwilę wyszła z gabinetu. Zanim wyszedł razem z nią, włączył radio. Dziewczynka została sama. I wtedy… zaczęła tańczyć...

Lekarz spojrzał na mamę i powiedział: „Państwa córka nie jest chora. Ona jest tancerką.” Mama zapisała córkę do szkoły tańca. A dzięki tej decyzji świat zyskał jedną z najwybitniejszych choreografek naszych czasów…

Mowa o Gillian Lynne - brytyjskiej tancerce baletowej, która wyreżyserowała i opracowała choreografię do ponad 60! produkcji na londyńskim West Endzie oraz nowojorskim Broadwayu, w tym najsłynniejsze: "Koty" i "Upiór w operze". I możesz nie znać nazwiska Gillian Lynne, ale założę się, że te tytuły jednak coś Ci mówią :)

Słyszałam tę historię już wiele razy i za każdym razem wraca do mnie myśl o tym, jak cienka bywa granica między „problemem” a „zasobem”. Bo nadpobudliwość potrafi być naprawdę trudna. Dla nauczycieli. Dla rodziców. Dla grupy rówieśniczej i dla samego dziecka. Sama jej doświadczam każdego dnia (w mojej córce, w dzieciach, z którymi pracuję). I bywa, że mnie przerasta. Ale jednocześnie… widzę w tych dzieciach ogrom życia. Ich kreatywność, odwaga, nieszablonowe myślenie, wrażliwość czy siła w bronieniu swoich granic… To energia, której często nie da się zamknąć w szkolnej ławce czy schematycznych wymaganiach.

Miewam masę rozmyślań, o tym, co jest trudniejsze - czy to, że dziecko „jest za bardzo”, czy to, że całe otoczenie próbuje je nieustannie „zmniejszyć”. Na to nie znajduję jednoznacznej odpowiedzi…

Dziś pewnie u Gillian rozpoczęłaby się pełna diagnostyka zaburzeń w poradni psychologiczno-pedagogicznej. I żeby było jasne - ta historia (która wydarzyła się prawie 100 lat temu!) i mój wpis nie są przeciwko diagnozom. Jestem bardzo za świadomością i diagnozą i zdarza się, że sama sugeruję rodzicom wizytę w poradni. Natomiast całą sobą jestem przeciwko etykietowaniu i wrzucaniu wszystkich dzieci do jednego worka.

Diagnostyka to próba zrozumienia dziecka i znalezienia dla niego właściwego wsparcia. Przecież gdyby mama Gillian nie posłuchała nauczycieli i nie poszła po pomoc, prawdopodobnie nigdy nie odkryłaby, czego naprawdę potrzebuje jej córka.

Świadomość i zrozumienie prowadzą (a przynajmniej prowadzić powinny) do wsparcia. A wsparcie - do właściwego rozwoju. Tylko że rozwój niekoniecznie polega na grzecznym siedzeniu w ciszy. Czasem będzie wyglądał jak taniec po całym gabinecie lekarskim.

Na koniec wrzucam coś, co mi bardzo pomaga, kiedy mam trudno z dynamicznym dzieckiem. Zamiast pytać „co zrobić, żeby to dziecko się dostosowało?”, próbuję czasem zapytać „Do czego zostało stworzone?”...

Kiedy to pytanie zadałam też sobie - dużo się zmieniło i w moim życiu - ale o tym innym razem

18/05/2026

„Państwa córka jest chora” usłyszała mama 7-letniej dziewczynki od nauczycieli. „Nie potrafi usiedzieć w miejscu. Nie skupia się. Przeszkadza innym dzieciom.”

Zgodnie z zaleceniami ze szkoły, mama umówiła wizytę u psychiatry.
W trakcie wizyty lekarz poprosił mamę, by na chwilę wyszła z gabinetu. Zanim wyszedł razem z nią, włączył radio. Dziewczynka została sama. I wtedy… zaczęła tańczyć. Lekarz spojrzał na mamę i powiedział: „Państwa córka nie jest chora. Ona jest tancerką.” Mama zapisała córkę do szkoły tańca. A dzięki tej decyzji świat zyskał jedną z najwybitniejszych choreografek naszych czasów…

Mowa o Gillian Lynne - brytyjskiej tancerce baletowej, która wyreżyserowała i opracowała choreografię do ponad 60! produkcji na londyńskim West Endzie oraz nowojorskim Broadwayu, w tym najsłynniejsze: "Koty" i "Upiór w operze". I możesz nie znać nazwiska Gillian Lynne, ale założę się, że te tytuły jednak coś Ci mówią 🙂

Słyszałam tę historię już wiele razy i za każdym razem wraca do mnie myśl o tym, jak cienka bywa granica między „problemem” a „zasobem”. Bo nadpobudliwość potrafi być naprawdę trudna. Dla nauczycieli. Dla rodziców. Dla grupy rówieśniczej i dla samego dziecka. Sama jej doświadczam każdego dnia (w mojej córce, w dzieciach, z którymi pracuję). I bywa, że mnie przerasta. Ale jednocześnie… widzę w tych dzieciach ogrom życia. Ich kreatywność, odwaga, nieszablonowe myślenie, wrażliwość czy siła w bronieniu swoich granic… To energia, której często nie da się zamknąć w szkolnej ławce czy schematycznych wymaganiach.

Miewam masę rozmyślań, o tym, co jest trudniejsze - czy to, że dziecko „jest za bardzo”, czy to, że całe otoczenie próbuje je nieustannie „zmniejszyć”. Na to nie znajduję jednoznacznej odpowiedzi…

Dziś pewnie u Gillian rozpoczęłaby się pełna diagnostyka w poradni psychologiczno-pedagogicznej. I żeby było jasne - ta historia (która wydarzyła się prawie 100 lat temu!) i mój wpis nie są przeciwko diagnozom. Jestem bardzo za świadomością i diagnozą i zdarza się, że sama sugeruję rodzicom wizytę w poradni. Natomiast całą sobą jestem przeciwko etykietowaniu i wrzucaniu wszystkich dzieci do jednego worka.

Diagnostyka to próba zrozumienia dziecka i znalezienia dla niego właściwego wsparcia. Przecież gdyby mama Gillian nie posłuchała nauczycieli i nie poszła po pomoc, prawdopodobnie nigdy nie odkryłaby, czego naprawdę potrzebuje jej córka.
Świadomość i zrozumienie prowadzą (a przynajmniej prowadzić powinny) do wsparcia. A wsparcie - do właściwego rozwoju. Tylko że rozwój niekoniecznie polega na grzecznym siedzeniu w ciszy. Czasem będzie wyglądał jak taniec po całym gabinecie lekarskim.

Na koniec wrzucam coś, co mi bardzo pomaga, kiedy mam trudno z dynamicznym dzieckiem. Zamiast pytać „co zrobić, żeby to dziecko się dostosowało?”, próbuję czasem zapytać „Do czego zostało stworzone?”...

Kiedy to pytanie zadałam też sobie - dużo się zmieniło i w moim życiu - ale o tym innym razem

Nie zawsze daję radę się zatrzymać. Nie zawsze dokonuję świadomych wyborów. Czasem mnie poniesie. Czasem coś powiem na f...
10/05/2026

Nie zawsze daję radę się zatrzymać. Nie zawsze dokonuję świadomych wyborów. Czasem mnie poniesie. Czasem coś powiem na fali smutku, złości, rozżalenia.

Na szczęście potem wraca mi świadomość. I daję sobie czas. Na refleksję. Na przeprosiny. Na wyciągnięcie wniosków. Ale też na akceptację tego, że jestem człowiekiem wyposażonym w mózg, w którym są zaszyte pewne instynkty i automatyczne mechanizmy obronne. Mimo że jestem nauczycielką uważności, to wciąż mam taki sam mózg jak cały gatunek ludzki. I on czasem działa za mnie, mimo że trenuję go do większej świadomości.

To, co mi daje ćwiczenie uważności, to rzeczywiście czas. Jeśli się zatrzymam w porę - na świadomą reakcję. Kiedy jednak jestem na przykład zmęczona czy przytłoczona albo ktoś przekracza moją granicę po raz któryś - wówczas jestem bardziej reaktywna. Czasem wybucham. Po takim wybuchu, kiedy już zaczynam widzieć nieco jaśniej, daję sobie czas na refleksję. Zadaję sobie pytanie "Czego mi w tamtym momencie zabrakło, bym mogła zareagować inaczej?" albo "Co potrzebuję zmienić, by ta sytuacja się nie powtarzała?". I takie pytania prowadzą mnie dalej. Do wyboru. Do wolności.

Do wolności, by powiedzieć "przepraszam".
Do wolności, by połkać chwilę nad trudnościami, z którymi się mierzę.
Do wolności, by przestać udawać silną, tylko zauważać swój trud i cierpienie, którego doświadczam i poprosić o pomoc.
Do wolności, by znów ufać mimo wielu zawodów.
Do wolności, by czuć się bezpiecznie z samą sobą.
Do wolności, jaką daje świadomy wybór.

Bez możliwości wyboru nie ma wolności. Znasz ten stan?

"Ci z nas, którzy uwikłali się w życie pełne szaleńczego pośpiechu, potrzebują strategii oferujących alternatywę. Kiedy ...
07/05/2026

"Ci z nas, którzy uwikłali się w życie pełne szaleńczego pośpiechu, potrzebują strategii oferujących alternatywę. Kiedy podczas pieszej wędrówki lub przechadzki po parku, idąc ciężkim krokiem, poczujesz, że się spieszysz lub że plączą ci się myśli, spróbuj na kilka minut zwolnić. A najlepiej zatrzymaj się na minutę. Weź kilka oddechów. Zamień się w słuch. Słyszysz jakieś ptaki? Co to miejsce do ciebie mówi? Czy wiatr owiewa ci twarz? Czujesz zapach ziemi lub otaczającej cię roślinności? Jaki smak masz w ustach? Zrób kilka powolnych kroków - poczuj, jak twój but dotyka podłoża, jak twój środek ciężkości unosi się i opada, jak stopa zakroczna dźwiga się i przesuwa do przodu, zaczynając nowy krok."
Christopher Ives

Co rano dajemy sobie z Amelą taką alternatywę przed szkołą. Między pośpiechem szykowania się a wirem nauki i pracy. Nie szukamy specjalnych okazji do zatrzymania się, bo wiosna jest tak zapraszająca, że nie próbujemy nawet jej odmawiać :D Przez co - przyznaję, czasem się spóźniamy... Chłoniemy zapachy - jaśminu, bzu. Czasem ten zapach leci za nami, kiedy my lecimy na rolkach czy hulajce. Zatrzymujemy się, by powąchać wilgotne powietrze po nocy. Czasem słuchamy ptaków. Wczoraj w zachwycie obserwowałyśmy rodzinę szpaków, która mieszka na drzewie przed naszym blokiem. Ależ były rozmowne!

Ciekawa jestem, jak wyglądają Twoje wiosenne zatrzymania. Jak robisz sobie przestrzeń między pośpiechem a pośpiechem? A może w ogóle się nie spieszysz?Dasz znać?

Z życzeniami dobra

Adres

Wilanów

Telefon

+48600067039

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Aurelia Szokal :: Wybieram Spokój umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria