Szlak mi się trafił

Szlak mi się trafił Contact information, map and directions, contact form, opening hours, services, ratings, photos, videos and announcements from Szlak mi się trafił, Rock-climbing gym, Talkeetna, AK.

Posmarkany😪, ale cały👍...Dziękuję za każdy gest solidarności🫶Jestem już na bezpiecznym gruncie 🏕.Palce w stopach do podl...
06/07/2025

Posmarkany😪, ale cały👍...

Dziękuję za każdy gest solidarności🫶

Jestem już na bezpiecznym gruncie 🏕.

Palce w stopach do podleczenia w tym 7️⃣ paznokci do naturalnej wymiany i będzie cudowanie.

Ł

06/06/2025

- 018:

Jeszcze nie koniec!
Dzisiejszą noc spędziliśmy na dole Lodowca Kahiltna, czekając na okno pogodowe. Wczoraj mieliśmy już wracać samolotem do Talkeetny, ale chmury miały inny plan — żadna maszyna nie mogła oderwać się od ziemi.

📍 N 62,967925° W 151,170716°
Jeśli wszystko pójdzie dobrze, jeszcze dziś zakończymy naszą ekspedycję. Trzymajcie kciuki!

06/06/2025

- 017:

Udało się zejść z c5. Szkodzimy niżej. Można się już napić! :) Dziękuję Wam za słowa otuchy!

06/05/2025

- 016:

Kolejny dzień utknęliśmy w obozie C5. Rano mieliśmy nadzieję ruszyć w dół, ale znów zaskoczyła nas zamieć. Czekamy na okno pogodowe — trasa z C5 do C4 bywa naprawdę wymagająca. Trzymajcie za nas kciuki!

06/04/2025

- 015:

❄️ Zostaliśmy w C5. Grupa Amerykanów próbowała zejść niżej do C4, ale warunki zmusiły ich do odwrotu. Na trasie panuje istne piekło – mróz, wiatr, śnieg i zerowa widoczność.

Czekamy na okno pogodowe, żeby ruszyć w dół. Nie mamy już gazu do gotowania wody. Czas ucieka...

Trzymajcie za nas kciuki. ✊

06/03/2025

-014:

🗻 Złe wieści z C5...

Warunki zrobiły się naprawdę trudne. Potężne podmuchy wiatru, śnieg i chmura uniemożliwiają nam zejście niżej. Jeden z namiotów został naderwany, ale po szyciu trzyma się dzielnie. 💪

Czekamy na kilkugodzinne okno pogodowe, by ruszyć w dół – prognozy zapowiadają, że z każdym dniem będzie tylko gorzej. Na razie – coś zjemy, wypijemy ciepłą herbatę i… czekamy na przejaśnienie.

Trzymajcie za nas kciuki! ✊❄️🌫️

  - 013:Tym razem góra znów wygrała :(Nie udało się zdobyć szczytu.Od dwóch dni walczyłem z chorobą wysokościową — nie j...
06/02/2025

- 013:

Tym razem góra znów wygrała :(

Nie udało się zdobyć szczytu.

Od dwóch dni walczyłem z chorobą wysokościową — nie jadłem, nie miałem siły. Mimo to dziś o 11:00 ruszyłem, razem z większością ekip.

O 14:00 przyszła zamieć śnieżna. W pewnym momencie nie widziałem już nic przed sobą. Próbowałem iść, wracałem, szukałem drogi. Bez skutku.

W końcu zaczęły schodzić ekipy z góry — tam na górze była już totalna masakra. Wiatr do 100 km/h. Wszyscy zawracali, żeby nie wpaść w pułapkę.

Dotarłem do C5. Jestem wykończony. Mam lekkie odmrożenia stóp, ale żyję.

Za kilka dni ma się poprawić pogoda, ale nie mogę czekać. Muszę zejść. To będzie koszmar — C3 podobno zasypane.

Musimy schodzić i złapać wcześniejszy lot do Polski.

Z pewnością tu wrócę. Ale może nie za rok. Może na inny szczyt.
Ta góra dała mi w kość, ale i ogromne doświadczenie. Marzę już tylko o kąpieli… i steku.

Dziękuję za każdy gest wsparcia.
Trzymajcie się.
Ł.

06/01/2025

- 012:

Dotarliśmy do C5! 🏔️

Jesteśmy w ostatniej bazie przed atakiem szczytowym. Podejście było naprawdę trudne — momentami wręcz okropne. Mieliśmy też chwilę grozy, gdy się osunąłem... Na szczęście byliśmy na linach, więc udało się bezpiecznie zatrzymać.

Teraz w C5 analizujemy pogodę. Gdy tylko będzie odpowiednie okno — ruszamy dalej. Trzymajcie kciuki, jesteśmy coraz bliżej celu! 💪❄️

05/31/2025

- 011:

Wyprawa, która uczy… pokory i logistyki fizjologicznej 😅

Na Denali potrzeby fizjologiczne to nie żarty. Z "jedynką" nie ma problemu – zawsze w pobliżu namiotu kopaliśmy ogromną dziurę, do której można było zejść i po prostu się wysikać. Gorzej, gdy potrzeba dopada w środku nocy w namiocie. Na takie sytuacje mam butelkę z odpowiednim dzióbkiem – to już niemal profesjonalizm. Kolor moczu? Oceniany na bieżąco – wiadomo, kontrola nawodnienia to podstawa. 😉

Ale z "dwójką"… tu zaczyna się prawdziwa przygoda. Na Denali nie wolno załatwiać tej potrzeby gdziekolwiek. Każdy uczestnik wyprawy na odprawie otrzymuje specjalny pojemnik, który nosi ze sobą przez całą akcję górską. Po wszystkim trzeba go oczywiście oddać – czysty i grzecznie.

Technika jest prosta: robisz swoje do pojemnika, w środku masz specjalne worki, które po napełnieniu możesz wyrzucić tylko w jednym miejscu – w specjalnie przygotowanej dziurze w okolicach C4. Czyli od bazy do C4 niesiesz ze sobą „pamiątkę”. Potem z C4 do C5 – znów napełniasz i niesiesz. Po zejściu – wrzutka w C4. Następnie schodząc już całkiem na dół, dzielnie wędrujesz z kupeczką, oddajesz pojemnik i możesz odetchnąć z ulgą – problem z głowy.

Z moim partnerem z namiotu wymyśliliśmy „genialny” system – korzystamy wspólnie z jednego wiaderka i codziennie zamieniamy się, kto je niesie. Jeśli to nie jest prawdziwa przyjaźń, to ja już nie wiem, co nią jest 😄

Takie rzeczy tylko w górach. 🏔️💩

05/30/2025

- 010:

Dziś zaplanowaliśmy dzień resetu. Zostaliśmy w obozie 4, by odpocząć po wczorajszym intensywnym dniu i poprawić aklimatyzację. Staramy się dziś więcej jeść, by nadrobić kaloryczność, oraz dużo pijemy – wodę i herbatę – by dobrze nawodnić organizm.

Pogoda dopisuje i sprzyja odpoczynkowi, choć niepokoi nas to, że przez kilka godzin padał śnieg. To oznacza, że jutro będzie trudniej – zapadające się nogi w śniegu mocno utrudniają marsz.

Przed nami ostatnie gotowanie. Zjemy kolację, napełnimy butelki gorącą wodą i schowamy je do śpiworów – po zachodzie słońca robi się naprawdę zimno. Jutro późnym popołudniem wyruszamy do ostatniej bazy – obozu 5. Trzymamy kciuki za pogodę.

05/30/2025

- 009:

Dziś zakończyliśmy kolejny wymagający dzień. Naszym zadaniem było wyjście aklimatyzacyjne na wysokość 5000 m n.p.m. połączone z wniesieniem depozytu.

Po wykonaniu zadania wróciliśmy na nocleg do obozu 4. Poranek był trudny – ciężko było się zebrać, bo w nocy temperatura spadła aż do -24°C. Mimo to daliśmy radę i przetrwaliśmy.

Planowaliśmy wyruszyć o 11:00, ale z powodu utrzymującego się mrozu ruszyliśmy dopiero po 13:00. Cały czas delikatnie padał śnieg, co dodatkowo utrudniało poruszanie się.

Przez większą część dnia byliśmy zanurzeni w chmurze, co potęgowało uczucie zimna. Teraz jesteśmy już w namiocie – temperatura znowu zaczyna gwałtownie spadać. Jutro czeka nas dzień odpoczynku.

05/29/2025

- 008:

Skarpetkowa codzienność w górach

Suszenie rzeczy podczas wyprawy to prawdziwa sztuka przetrwania. Po całym dniu wędrówki wszystko jest przepocone – szczególnie bielizna. A skarpetki... cóż, nie mam ich na każdy dzień. Jestem tu już ponad tydzień i – nie ma co ściemniać – chodzę cały czas w tych samych. Zmienię dopiero na wyjście na Szczyt.

Po każdym dniu trzeba je jakoś ogarnąć, bo rano znów czeka marsz. I choć czuć je już z daleka, suszenie to mój wieczorny rytuał. Do śpiwora wrzucam je razem z puchowymi butkami, żeby miały choć trochę ciepła. A żeby było skuteczniej – zakładam je mokre bezpośrednio na ciało, pod koszulkę. Ciepło ciała robi robotę, choć... nie powiem – czuję je pod nosem całą noc.

Wyprawowe życie – nie dla wrażliwych nosów :) 😆

Address

Talkeetna, AK
99676

Telephone

781-966-909

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Szlak mi się trafił posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Share