05/31/2025
- 011:
Wyprawa, która uczy… pokory i logistyki fizjologicznej 😅
Na Denali potrzeby fizjologiczne to nie żarty. Z "jedynką" nie ma problemu – zawsze w pobliżu namiotu kopaliśmy ogromną dziurę, do której można było zejść i po prostu się wysikać. Gorzej, gdy potrzeba dopada w środku nocy w namiocie. Na takie sytuacje mam butelkę z odpowiednim dzióbkiem – to już niemal profesjonalizm. Kolor moczu? Oceniany na bieżąco – wiadomo, kontrola nawodnienia to podstawa. 😉
Ale z "dwójką"… tu zaczyna się prawdziwa przygoda. Na Denali nie wolno załatwiać tej potrzeby gdziekolwiek. Każdy uczestnik wyprawy na odprawie otrzymuje specjalny pojemnik, który nosi ze sobą przez całą akcję górską. Po wszystkim trzeba go oczywiście oddać – czysty i grzecznie.
Technika jest prosta: robisz swoje do pojemnika, w środku masz specjalne worki, które po napełnieniu możesz wyrzucić tylko w jednym miejscu – w specjalnie przygotowanej dziurze w okolicach C4. Czyli od bazy do C4 niesiesz ze sobą „pamiątkę”. Potem z C4 do C5 – znów napełniasz i niesiesz. Po zejściu – wrzutka w C4. Następnie schodząc już całkiem na dół, dzielnie wędrujesz z kupeczką, oddajesz pojemnik i możesz odetchnąć z ulgą – problem z głowy.
Z moim partnerem z namiotu wymyśliliśmy „genialny” system – korzystamy wspólnie z jednego wiaderka i codziennie zamieniamy się, kto je niesie. Jeśli to nie jest prawdziwa przyjaźń, to ja już nie wiem, co nią jest 😄
Takie rzeczy tylko w górach. 🏔️💩