05/06/2022
Siema! (Oj będzie długo)
Czas podsumować ubiegły weekend, czyli 1-rundę Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski na torze w Poznaniu, w której brałem udział.
Było wszystko adrenalina-krew-pot-łzy-nerwy-szczęście!!
Piątek-dzień treningów. Niestety nie brałem w nich udziału ponieważ po prostu chciałem zaoszczędzić trochę grosza i nie wykupiłem tego dnia treningów, czego nie ukrywam żałowałem, ponieważ druga połowa dnia była malinowa, słoneczko i ładna pogoda… no nic, trudno…
Sobota-> dzień kwalifikacji i pierwszych wyścigów.
Nie trenując w piątek, pierwszy kontakt z motocyklem miałem od razu na sobotnich porannych kwalifikacjach. Konkurencja trenowała, także byli już rozjeżdżeni… postanowiłem przejeździć kwalifikacje w całości, by potraktować je również jako trening i tak też uczyniłem.
Na 19-zawodników startujących w wyścigu, osiągnąłem 8-smy czas, który pozwolił na start z tejże lokalizacji na polach startowych. W swojej klasie Mistrzowskiej Stock600 miałem 5-ty czas, jednak w wyścigu jechały 2-klasy. Nie najgorzej patrząc na fakt, że wsiadłem na motocykl bez treningów 😉
Pogoda w sobotę była mocno niepewna. Po suchych kwalifikacjach, przez kilka następnych godzin raz padał deszcz, raz było sucho… Na motocyklu założone opony na sucho, grzały się w kocach, jednak cały czas z tyłu głowy miałem strach co to będzie…
10-minut do wyścigu, ubieram się… zaczęło padać, ogłoszono mój wyścig jako ‚mokry’. Biegnę na pitlane sprawdzić kindycję toru, widzę że jest mokro. Ze swojego wyścigu zjeżdżał akurat Jacek Molik, którego pospiesznie zapytałem jakie opony radzi, powiedział „tor jest mokry, zakładaj rainy”.
No to lece! Pobiegłem na stanowisko, szybka decyzja WYMIENIAMY OPONY!!
Przednie koło miałem gotowe na drugiej feldze, także poprosiłem kolegów, żeby mi je szybko wymienili, a ja sam już w kombinezonie zająłem się pełną wymianą tylnej opony, która była bez felgi. Dobrze, że dołożyli nam 20-minut czasu na zmianę opon, bo inaczej byśmy się nie wyrobili 🙈🙈
Gotowe! Jadę!!
Mam jeszcze 10-minut toteż korzystając z okazji chcę zrobić 2-3kółka po torze w celu dogrzania opon, kontroli ciśnienia i sprawdzenia warunków jakie panują
Pierwsze kółko robię spokojnie, jest faktycznie ślisko… Zjeżdżam do pitlane, poprawa ciśnienia, jadę dalej… Teraz już trochę szybciej… Duża patelnia, sławiniak… i na wyjściu za dużo gazu, tył odjeżdża, gleba!! Katastrofa!
Lecę do motocykla, podnoszę, kamera urwana… patrzę dalej, kierownica prawa baaaardzo skrzywiona, jestem załamany… dla mnie to koniec i to jeszcze przed startem wyścigu 😥🙈
Odpalam motocykl i jadę, celem zjazdu z toru…
Mijają 2-zakręty, a w głowie walka… może jednak wystartować? 🫣🧐
Czy ja dam rady z taką kierownicą? Jeszcze prawa noga coś mi z podnóżka spada, patrzę, a podnóżek złamany, zostały ze 2cm. Ale czy dam rade? Skręcam w prawo, no jakoś sie da… Dojeżdżam na pola startowe, ustawiam się… myślę „spróbuję”!!
Dobiegają do mnie sędziowie techniczni, oceniś stan motocykla po glebie, czy nadaje się na wyścig…
Wiedząc o kierownicy, staram się ją zasłonić ręką, oni oglądają maszynę a ja zgrywam ‚głupa’. Pytają, czy ze mną ok, odpowiadam że tak. „Ok możesz jechać”… odchodzą…
No to ja po cichutku do kolegi Marka „Marek weź proszę bardzo ostrożnie i nie rzucając się w oczy, spróbuj wyprostować choć trochę kierownicę”. Marek patrzy i dopiero zauważa co się dzieje… Wyłupia oczy i mowi ‚no jak???!!’. Ja na to ‚no spróbuj, może cokolwiek się uda’…
No i spróbował, nie szło, zaczął siłowo, też nie szło, sędziowie techniczni zobaczyli ruch wokół mnie, podbiegli… zauważyli kierownicę 🫣🫣🫣
„No nie! Z taką kierownicą to Ty nie pojedziesz, zjeżdżasz w tej chwili z pól startowych i nie uczestniczysz w wyścigu” te słowa usłyszałem…
Załamka!
Wołam „proszę, dajcie mi szansę. Przejechałem tak okrążenie, da się jechać. Nie będę walczył w czołówce, ale dajcie mi przynajmniej ukończyć wyścig! Jak będzie niebezpiecznie i źle się jechało, obiecuję że zjadę”…
Zgłaszają to dyrekcji zawodów „on ma praktycznie złamaną kierownicę, mówi że da się jechać i zjedzie jakby było źle, co robimy??”…
…
„Niech jedzie” słyszę z krótkofalówki… hit! No to jedziemy!!
Startuje warmup! Ruszam, jedzie się fatalnie, ale jadę, coś tam nadążam, daje rady…
Wracamy na polastartowe, gasną światła…
Gazu! Jedziemy!!
W dużej patelni tłok, wszyscy ostrożnie, bo jest ślisko. Ja może około 5-6’sty…
Sławiniak, na dohamowaniu zyskuję kolejną pozycję, jednak sam zakręt pokonuję tak wolno, że od razu na wyjściu ją tracę… Jedziemy dalej. Pierwszy Artur Wielebski zaczyna się oddalać, ma bardzo dobre tempo. Ja jadę w grupie ok 6-7 zawodników, w każdym okrążeniu tniemy się między sobą po kilka razy, wyprzedzamy i tracimy pozycje, tak na zmianę. Zupełnie zapomniałem już o krzywej kierownicy i uszkodzonym motocyklu! Przecież jadę wyścig, reszta nie ważna!!
W jednym z okrążeń zderzam się dość mocno z kolegą Tomek Tomir, ale to jest walka….
Wszyscy jedziemy za Jurand Kuśmierczyk #47, który defacto nas spowalnia (jak się okazało celowo, bo oszczędzał opony na końcowe okrążenia wyścigu), powstaje myśl ‚muszę wyprzedzić Juranda, to im ucieknę!!’.
Tak też udaje się zrobić. Wyprzedzam Juranda i osiągam drugą pozycję w wyścigu, jadę dalej!
Pierwszy jedzie cały czas Artur, jednak jest BARDZO daleko (jakieś 3-zakręty z przodu). Jadę swoje, nie czuję zagrożenia z tyłu… po 2-kółkach widzę Artura już tylko jeden zakręt przed sobą! No to GAZU!! Gonimy go!!
Okrążenie później jestem już za znim. W tym pojedynczym kółku zrobiłem najlepszy czas ze wszystkich zawodników, a od Artura pojechałem aż 4sek szybciej. Jadę za nim, jednak widzę, że tempo bardzo mu spadło. Z dużą łatwością wyprzedzam go na dohamowaniu, JESTEM PIERWSZY!!
Nie do wiary! Teraz tego nie spieprz…
Całe kółko jadę na pierwszej pozycji, mijam linię mety, jeszcze 2-okrążenia… pogoda się pogarsza, zwalniam odrobinę, a tu na hamowaniu do sławiniaka wyprzedza mnie Artur, jestem drugi. Jest ślisko, jadę za nim… niepojęty, prawe przełamanie, gaz…. Trzeba Go wyprzedzić. Opóźniam hamowanie do małej patelnii, łapię za klamkę hamulca, GLEBA!! Koło przednie momentalnie się zablokowało i wywaliłem orła 🫣🙈😥 wstaję i już wiem, że to koniec, wybity bark, nawet nie idę do motocykla, schodzę za bandę i czekam na ambulans…
W międzyczasie podejmuję próbę nastawienia go samemu (2 razy w życiu się udało), jednak poza ogromnym bólem, nic… nie da sie…
Zawożą mnie do ambulatorium, rozbieram się, diagnoza potwierdzona, bark wybity, jedziesz do szpitala. Proszę załogę medyczną, aby nastawili mi bark tu na miejscu, jednak ci odmawiają, mówiąc, że tu się nie robi takich rzeczy…
W ambulatorium pojawia się Krzysiek Dzikowski, który również miał wypadek. Zabieram się z nim i jego Ekipą na paddock, skąd mamy razem pojechać do szpitala. Bardzo nie chciałem tam jechać, ponieważ ból był ogromny, a z doświadczenia wiedziałem, że zanim mnie nastawią, to minie na sorze kilka godzin udręki…
I tu pojawia się ANIOŁ Gabriela König-Widuch, która zaoferowała swoją pomoc. Kubowoza zamieniliśmy w ambulatorium i tam po chwili Gabi wstawiła na miejsce mój bark 🥳❤️🏆
Ból ustał, to znaczy wiadomo… bolało nadal, jednak duuuuuużo mniej. Ja. W skowronkach, dziękuję ekipie za pomoc, przebieram się i idę odbudowywać sprzęta, bo jutro kolejny wyścig, w którym muszę jechać!!
Do 23’ciej motocykl był już złożony dzięki pomocy Marek Feliksik, który pomagał mi przez cały weekend. Niedziela rano, motocykl przeszedł odbiór techniczny po wypadku, toteż jestem gotów!! Pogoda piękna… damy radę!!
Ale nienieee… jeszcze ja muszę przejść „przegląd” w ambulatorium, gdzie główny lekarz zawodów Beata Maas musi stwierdzić, czy jestem w stanie jechać…
No to biorę hulajnogę i jadę. Wparowuję do ambulatorium i z uśmiechem na twarzy mówię „ja na przegląd”. pani lekarz nie odwzajemnia uśmiechu (dzień wcześniej była afera jak do nich trafiłem, że jeżdżę w łańcuszku na szyi i mnie sobie zapamiętała), karze zrobić 2-proste ruchy rękoma (nagram Wam filmik co kazała zrobić), które wykonałem poprawnie (może z grymasem na twarzy z powodu bólu). Wtedy u pani doktor pojawił się uśmieszek na twarzy i stwierdziła „nienieeee Pan dziś nie startuje”.
Ja takie oczy!! 👀👀👀 jakto?!
„Pan miał wczoraj wybity bark, Pan jest dziś zagrożeniem dla innych uczestników, Pan może kogoś zabić, Pan dziś nie jedzie”.
Pomimo próśb, błagania, nic… Wspomniałem nawet, że 3-4 lata temu ta sama pani w tej samej sytuacji puściła mnie na wyścig. Nic to nie dało. Nie i ch**….
Pojechałem na skargę do Dyrektora Zawodów Darek Marszałek, opowiedziałem sytuację… Wstawił się za mną wraz z Paweł Mellen, nawet pojechał do ambulatorium przegadać temat, jednak nic to nie zmieniło. pani doktor Maas ma tu dowodzenie i zdania nie zmieni…
Raz jeszcze pojechałem błagać, jednak nic to nie zmieniło. Przez tą panią nie wystartowałem w niedzielnym wyścigu, pomimo że byłem na niego gotów i mogłem walczyć w czubie stawki…
Weekend wyścigowy zakończyłem zatem bez punktów, także przedemną ciężki sezon wyścigowy…
Kolejna runda 1-3.07 w Poznaniu, jakby ktoś był chętny, to bardzo potrzeba mi kogoś do pomocy przy motocyklu na rundzie jak i zwykłego wsparcia drugiego człowieka. Masz czas i chcesz pomóc, zapraszam do kontaktu!
Dziękuję raz jeszcze :
Markowi za pomoc ze strony mechanicznej
Gabi i Patrycjusz za pomoc przy barku i moc pozytywnej energii!!
Całej Ekipie Niners za okazaną pomoc
Bartkowi Cabala i Jego Mechanikowi za pomoc w odbudowie motocykla
Tomkowi Smelce za użyczane narzędzia
Grzegorzowi Stefanowskiemu za okazaną pomoc
I wszystkim, których nie wymieniłem, za pomoc, dobre słowo i dobrą atmosferę na paddocku!!
Widzimy się już za miesiąc na drugiej rundzie w Poznaniu! 🏆🏆🏆
Fot. Mateusz Jagielski