14/10/2025
🏔 Zugspitze – 2962 m n.p.m. 🇩🇪
Kolejny szczyt z Korony Gór Europy zdobyty! 💪🔥
Jeśli ktoś myśli, że Wichry zwolniły tempo albo usiadły na laurach – to jest w dużym błędzie 😎. Tym razem wspólnie z przyjacielem z Peletonu Wadowice stworzyliśmy mocny, zgrany, trzyosobowy zespół i ruszyliśmy na najwyższy szczyt Niemiec – Zugspitze (2962 m n.p.m.).
Cała przygoda zaczęła się od 10-godzinnej podróży „złotą strzałą” – jak zwykle pełnej śmiechu, rozmów o górach i planowania kolejnych wypraw. Nocleg mieliśmy w malowniczej, niemieckiej miejscowości Grainau, u stóp potężnych Alp.
Pobudka o 3:00 w nocy – szybka kawa, pakowanie sprzętu, i już o 3:30 ruszamy w stronę austriackiego Ehrwald, skąd rozpoczynał się nasz szlak.
Od samego początku było konkretnie – trasa od razu pięła się ostro w górę, bez ani chwili na rozgrzewkę. Wchodziliśmy w ciemności, z czołówkami, a pierwsze promienie słońca zaczęły przebijać się przez alpejskie szczyty dopiero pod koniec marszu. Widoki, które zostają w głowie na zawsze…🏔️🌄
W połowie trasy, przy schronisku na wysokości około 2200 m n.p.m., zrobiliśmy krótki postój. Ciepła kawa, lifolizat i ten moment, kiedy człowiek czuje, że jest dokładnie tam, gdzie chce być. To są właśnie te chwile, dla których warto wstawać w środku nocy i cisnąć w górę. ☕️❤️
Ostatnie kilkaset metrów to via ferrata, czyli zabezpieczona stalową liną ścieżka wspinaczkowa. Na papierze wyglądało to na łatwy odcinek – w praktyce jednak śnieg i strome nachylenie zbocza sprawiły, że trzeba było maksymalnie się skupić i każdy krok stawiać z precyzją chirurga 😅.
Momentami było naprawdę stromo, momentami ślisko, ale za to widoki zbliżające się do szczytu – bajka! Błękitne niebo i ta niesamowita przestrzeń, która daje uczucie wolności, jakiego nie da się opisać słowami.
⛰ Szczyt! 2962 m n.p.m.
Stanąć na najwyższym punkcie Niemiec – bezcenne. Wysiłek, pot, śnieg, adrenalina, a na końcu… ogromna satysfakcja i duma. Każdy z nas czuł, że zrobił coś wyjątkowego.
Zejście – jak to zwykle bywa – szybciej niż podejście, ale nogi już swoje wiedziały 😉. Po wszystkim ruszyliśmy do Garmisch-Partenkirchen, gdzie odwiedziliśmy legendarną skocznię narciarską, na której Adam Małysz pokazywał swój kunszt. 🇵🇱A później zrobiliśmy spacer po urokliwym centrum miasteczka.
Wracamy zmęczeni, ale szczęśliwi. Bogatsi o kolejne doświadczenia, nowe wspomnienia i tę cudowną ciszę gór, której nie da się usłyszeć nigdzie indziej. Góry uczą pokory, współpracy i pokazują, że granice są tylko w głowie.
❤️ Na koniec najważniejsze – dziękujemy naszym żonom!
Za wsparcie, cierpliwość, wyrozumiałość i zielone światło na tę wyprawę (wiemy, że czasem z lekkim grymasem 😅). Bez Waszego zrozumienia i dopingu nie byłoby tych wszystkich chwil. Dziękujemy z całego serca i… obiecujemy, że to nie ostatni szczyt! 😅