04/01/2026
Nasz post z informacją o pobycie w schronie przy fatalnej pogodzie wywołał spore zamieszanie. Planowaliśmy od początku wejście na Petrosul, jednak jak oceniliśmy, zagrożenie lawinowe w tamtym rejonie było zbyt duże co potwierdziło nam Salvamonte Romania. Wybraliśmy bezpieczną opcję wolną od zagrożenia lawinami i ekspozycji, czyli dojście do schronu Gărgălău. Zaakceptowaliśmy od początku opcję przeczekania kolejnego dnia w schronie z powodu silnego wiatru. Błędem było wybranie najkrótszej, ale najtrudniejszej opcji dojścia po całej nocy w podróży. Wchodziliśmy wolno, spotykając, po drodze ludzi, którzy po wjechaniu wyciągiem spacerowali w górnym rejonie naszego głównego podejścia. Grupa nastolatków wracając ze schronu spacerowo, potwierdziła nam, że schron jest pusty i otwarty, a warunki na dojściu są dobre. Według prognozy pogody silny wiatr miał wiać przez połowę następnego dnia od wczesnych godzin porannych. Niestety wiatr i śnieg pojawiły się już około 18.00 i nabierały na sile. Zostały nam dwa kilometry i 300m przewyższenia. Wiatr i śnieg, ograniczał widoczność, zasypało przetarty szlak i zabrało nam to jeszcze więcej sił i czasu. Szliśmy jednak do pewnego schronienia. Im bliżej celu tym bardziej wiało i sypało śniegiem. Kluczowa trudność czekała na nas na siodle za którym 90m w odległości i 10m poniżej był schron. W mojej ocenie był to efekt Venturiego. Potężny strumień wiatru z śniegiem i lodem, w który weszliśmy. Chyba porównywalne do wejścia w dyszę wielkiej piaskarki. W dużym zmęczeniu, braku widoczności, braku możliwości oddychania... gdy próbowałyśmy iść tyłem oddychaliśmy próżnią. Idąc przodem twarz pokrywała się lodem i zamarzały oczy. Tylko dzięki dobrej nawigacji znaleźliśmy błyskawicznie schron ledwo widoczny nawet z odległości 3 metrów. Pozostanie dłużej w takich warunkach pewnie mogło się źle skończyć. Kilka godzin późnej wiatr wiał już tak mocno, że pancerny schron trzeszczał i wpadał w wibracje. Nie było opcji wyjścia na zewnątrz do południa następnego dnia (zgodnie z zaktualizowaną prognozą pogody). Przy zejściu główną trudnością było torowanie w głębokim śniegu. Wyciągnęliśmy wnioski i omówiliśmy błędy. Tyle w skrócie 🙂 Dziękujemy bardzo za troskę i słowa wsparcia - Marek