16/02/2026
💬 Ostatnio odbyłem bardzo ciekawą rozmowę z dyrektorem akademii piłkarskiej w Danii. Organizacja działa w 60-tysięcznym miasteczku i dysponuje… 7 boiskami.
Co ciekawe > to nie jest profesjonalna akademia przy klubie zawodowym, ani wiodąca w tym mieście.... To organizacja funkcjonująca w modelu amatorskim/grassroots.
Mój rozmówca pracuje w Danii od dwóch lat. Wcześniej przez kilka lat zarządzał organizacją piłkarską w Czechach, więc ma bardzo dobre porównanie dwóch systemów - Europy Środkowej i Skandynawii. Największa różnica > mentalność. Wszystkich. Kompletnie. Szerzej może innym razem, w tym poście o trenerach.
W akademii trenuje około 1200 zawodników. Nad całością czuwa 179 trenerów, co daje średnio siedmiu zawodników na jednego trenera. W naszych realiach taka proporcja przy tej skali brzmi niemal nierealnie. Przypomnę, że mowa o klubie amatorskim.
Naturalnie zapytałem o koszty. Przy takiej liczbie trenerów utrzymanie struktury musi być ogromnym obciążeniem finansowym > tak przynajmniej założyłem.
I wtedy zostałem szybko sprowadzony na ziemię.
Tylko 30 trenerów otrzymuje wynagrodzenie. Pozostali działają w ramach programów społecznych i wolontariatu (nie znam dokładnej nazwy systemu).
Klucz tkwi jednak w samej konstrukcji tego modelu. To nie jest wolontariat rozumiany jako bezinteresowne „poświęcanie czasu”. System jest tak zbudowany, że zaangażowanie społeczne realnie się opłaca.
Osoby działające jako wolontariusze otrzymują konkretne benefity: dostęp do obiektów sportowych, różnego rodzaju dopłaty, zniżki, wsparcie w zakresie komunikacji. To są realne oszczędności w budżecie domowym.
W praktyce trenerzy i tak wydawaliby pieniądze na część tych usług. W tym modelu otrzymują je w zamian za wkład społeczny robiąc przy tym co kochają + w czym chcą się rozwijać. Miasto zyskuje aktywnych obywateli, organizacje mają szeroką i stabilną kadrę, a ludzie czują, że ich zaangażowanie ma wymierną wartość.
System się spina. I działa.
Zaraz ktoś powie: „bo Dania bogata”, „bo inny system podatkowy”, „bo u nas się nie da”.
Może tak. Może nie.
Ja chcę tylko pokazać jedno, że są sposoby. Są modele. Można projektować rozwiązania, na których zyskują wszyscy. Miasto, organizacja i ludzie.
Jeśli dzięki temu w klubie jest więcej trenerów, więcej asystentów, więcej osób, które mogą wejść na ścieżkę szkoleniową to dla środowiska jest to po prostu wartość dodana.
Bo finalnie chodzi o jedno: więcej jakości wokół dzieci.
I to zawsze jest na plus.
>>>Jeśli wiesz coś więcej o tym modelu funkcjonującym w Danii - podziel się w komentarzu. Chętnie poznam szerszy kontekst. A może to nie do końca prawda?
----
Rozmawiam z wieloma osobami z piłkarskiego ekosystemu w różnych krajach o tym, jak funkcjonuje u nich sport od środka.
W cyklu dzielę się tym, co słyszę bezpośrednio od rozmówców > to nie są oficjalne raporty ani opracowania, tylko inspiracje i obserwacje z realnych rozmów.
Podyskutujmy o nich.