13/08/2026
Liczba drużyn walczących o mistrzostwo zmniejszyła nam się do dwóch! Podobnie sytuacja ma się w grupie srebrnej, gdzie mieliśmy wyrównane mecze oraz ponownie jeden walkower. Ten tydzień obfitował też w wyrównane starcia w grupie złotej wyłączając wysoką wygraną Supa Strikas, którzy kroczą po drugie mistrzostwo z rzędu. Zapraszamy do przeczytania co działo się w VII kolejce naszej ligi.
𝗙𝗖 𝗨𝗹𝗮𝗻𝗶 – 𝗣𝗼𝗰𝗶𝗲𝗺𝗻𝗶𝗮𝗹𝗼, 𝗣𝗼𝗷𝗮𝘀𝗻𝗶𝗮𝗹𝗼 𝟰:𝟮 (𝟭:𝟭)
Oba zespoły przystąpiły do meczu mocno osłabione, mimo to obejrzeliśmy szczególnie w drugiej połowie, ciekawy, wyrównany mecz, z którego zwycięsko wyszli Ulani. Początkowo lepiej wyglądali zawodnicy Pociemniało, ale to Ulani zdobyli gola. Babiarz podprowadził piłkę do połowy boiska, następnie przekazał w środek do Barana, który dobrze odwrócił się z piłką i precyzyjnym strzałem przy słupku otworzył wynik meczu. Odpowiedź przyszła niedługo przed końcem pierwszej części gry. Stwarzający spore zagrożenie Urban przekazał piłkę do Szpili, a ten z bliska dopełnił formalności. Po zmianie stron działo się więcej. Obie drużyny chciały wygrać i przenosiły większe siły do przodu. Bramkę zdobyli zawodnicy w białych strojach. Tym razem to Szpila nieczysto trafił w piłkę, z czego wyszła mu perfekcyjna asysta, a Urban dał prowadzenie. Po trzech minutach ponownie był remis. Szylar przejął zbyt krótko wybitą piłkę i huknął lewą nogą zza pola karnego, a futbolówka wpadła w samo okienko bramki przeciwników. Przy remisie swoją szansę znów miało Pociemniało, Tołpa jednak przegrał pojedynek sam na sam z Babiarzem, a ta sytuacja szybko się zemściła. Grający po raz pierwszy w tym sezonie Szylar zdecydował się na kolejny strzał zza pola karnego, a piłka po rykoszecie przelobowała Filipa i wpadła do siatki. W końcówce spotkania bramkarz Ulanych zaliczył drugą asystę. Precyzyjnie zagrał dłuższe podanie do Podolca, który wygrał pojedynek z obrońcą i spokojnie wykończył sytuację. Ulani wygrali więc dość niespodziewanie, a nieoczywistym bohaterem został Szylar.
𝗔𝘃𝗲𝗻𝗴𝗲𝗿𝘀𝗶 – 𝗞𝗼𝗸𝗼 𝗗𝘇𝗮𝗺𝗯𝗼 𝟰:𝟲 (𝟮:𝟰)
Mecz o wielkim znaczeniu dla układu tabeli wygrali młodzi zawodnicy Koko Dżambo i pozostają w grze o mistrzostwo. Dla Avengersów pozostała walka o utrzymanie miejsca na podium. Spotkanie lepiej rozpoczęli Avengersi, co udokumentowali bramką Jakubowskiego. Później przytrafiło im się pięć minut, które w perspektywie całego sezonu ciężko wytłumaczyć. Najpierw ciekawym balansem w polu karnym popisał się Urban, który ograł obrońcę, ograł bramkarza i trafił do pustej bramki. Chwilę później Mach wycofał futbolówkę przed pole karne do Niemca, który mierzonym strzałem przy słupku wyprowadził Kokosów na prowadzenie. Kolejna minuta i tym razem to Mach opanował trudną, górną piłkę i wjechał w pole karne skutecznie kończąc akcję. Minął dosłownie moment i ten sam zawodnik zaliczył odbiór na połowie przeciwnika, przekazał do Urbana, który w takich sytuacjach się nie myli, tak też było tym razem. Po zabójczych pięciu minutach otrząsnęli się Avengersi, pomogła w tym gra w przewadze liczebnej po karze minutowej dla Młynka. Skuteczna defensywa Kokosów, z dobrze dysponowanym bramkarzem nie pozwoliła jednak na wiele, chociaż Avengersi zdołali raz trafić jeszcze przed przerwą. Strzelcem gola Baran. Wydawało się, że gol do szatni może uskrzydlić Avengersów i nie wszystko jest jeszcze rozstrzygnięte. Po zmianie stron jednak znowu trafili Dżambosi. Koźmicz wyprzedził przeciwnika po zagraniu od bramkarza, piłka dotarła do Macha, który uderzył mocno i celnie. Nie minęła 30 minuta, a było 6:2. Kolejnego hat – tricka z rzędu ustrzelił Urban. Po zmianach w składzie rywali na boisku inicjatywę przejęli Avengersi. Jagustyn popisał się skuteczną dobitką i zmniejszył wynik. Swoją szansę na gola miał nawet Chmura, który zabrał się z dynamiczną kontrą, ale jego strzał obronił Kilian i był z tego tylko rzut rożny. Bramkarz Koko musiał się częściej wykazywać w tym fragmencie meczu, ale robił to bez zarzutu, chociaż puścił jeszcze jednego gola. W ostatniej minucie meczu wynik ustalił Jarosz.
𝗦𝗽𝗲𝗲𝗱 𝗕𝗼𝘆𝘀 – 𝗦𝘂𝗽𝗮 𝗦𝘁𝗿𝗶𝗸𝗮𝘀 𝟭:𝟳 (𝟬:𝟮)
Pozbawieni swoich „zębów trzonowych” Speed Boysi nie dali rady z liderem, przed którym tylko jeden krok do obrony mistrzowskiego tytułu. Od pierwszych minut widać było, że Supa ma więcej jakości piłkarskiej, częściej utrzymywali się przy piłce, zmieniali sektory gry i cierpliwie budowali ataki. Nie udawało się z gry to udało się po stałym fragmencie. Ostrowski wypatrzył Jandę, który urwał się obrońcom i skutecznie uderzył z pierwszej piłki. Ten sam zawodnik podwyższył wynik tuż przed przerwą. Tym razem popisał się sprytnym lobem nad wychodzącym z bramki Ciskiem i było 0:2. Dwa nokautujące ciosy padły w 22 i 23 minucie meczu. Najpierw mocnym strzałem zza pola karnego popisał się Baran, a minutę później także zza szesnastki trafił Nizioł umieszczając piłkę pod poprzeczką bramki przeciwników. Dalsze minuty toczyły się już nieco spokojniej. Rupar odzyskał piłkę na połowie przeciwników, ta trafiła do Kosiora, który minął bramkarza i zdobył honorową bramkę. Końcówka ponownie należała do Strikasów, dwa gole zdobył Fus, a swoją bramkę dołożył także Ostrowski i spotkanie zakończyło się wysokim wynikiem.
𝗥𝗲𝗱 𝗕𝘂𝗹𝗹 – 𝗕𝗕𝗖 𝗟𝗲𝘇𝗮𝗷𝘀𝗸 𝟯:𝟬 - 𝘄𝗮𝗹𝗸𝗼𝘄𝗲𝗿
𝗟𝘂𝗯𝘂 𝗗𝘂𝗯𝘂 – 𝗙𝗖 𝗥𝗮𝗸𝘀𝘇𝗮𝘄𝗮 𝟯:𝟭 (𝟮:𝟭)
Mecz okazał się ciekawym i zaciętym widowiskiem. Rakszawiacy po ostatnim blamażu zagrali dużo lepiej, ale jednak to bardziej doświadczone Łubu Dubu wyszło z tego starcia zwycięsko. Lepiej zaczęli formalni goście. Już w 4 minucie akcję rozprowadził Rejman, a Cieleń skutecznie uderzył z okolic pola karnego. Wyrównanie padło w lekko kontrowersyjnych okolicznościach. Niebezpieczne, choć zupełnie przypadkowe starcie w środku pola nie zostało przerwane, Łubu Dubu ruszyło z akcją, a podanie Stankiewicza wykończył J. Piechuta dając remis. Ten, który przed momentem asystował po kilku minutach mógł samemu cieszyć się z gola. Po małej grze na prawej stronie boiska Stankiewicz popisał się celnym strzałem i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Po zmianie stron Łubu Dubu szybko podwyższyło wynik. M. Piechuta rozegrał na prawo do Naroga, a ten popisał się skutecznym wykończeniem. W dalszych minutach FC próbowało gonić, obiło nawet słupek bramki przeciwników, ale Łubu Dubu pokazało też, że potrafi bronić. Dobre ustawienie i współpraca przede wszystkim pary Buszta – Bizior nie pozwalały na wiele i mecz zakończył się wynikiem 3:1.
𝗔𝘃𝗶𝘁𝗼 – 𝗚𝗮𝗹𝗮𝗰𝘁𝗶𝗰𝗼𝘀 𝟮:𝟯 (𝟭:𝟮)
Chyba najlepszy, najbardziej emocjonujący mecz grupy srebrnej jak do tej pory. Avito niemal od początku goniło wynik, ale ostatecznie mimo wielu prób nie zdołało dogonić Galacticos, którzy zgarnęli trzy punkty i za tydzień powalczą o tryumf w grupie. Już w drugiej minucie meczu zawodnicy w białych trykotach wyszli na prowadzenie. Po dograniu z rzutu rożnego obrońca Avito chciał przyjąć piłkę we własnym polu karnym, ale zrobił to na tyle niefortunnie, że idealnie wyłożył ją do Węgrzyna, który z pięciu metrów nie miał problemu z otwarciem wyniku. W 14 minucie był remis. Szpila rozprowadził akcję na prawo do Bloka, ten zagrał podanie zwrotne w pole karne i ten, który napędził akcję także ją zakończył skutecznie uderzając bez przyjęcia. Dwie minuty przed przerwą ponownie trafił Węgrzyn znowu wykorzystując niezdecydowanie obrońców w polu karnym Avito. Zagranie ze stałego fragmentu gry, Leja zgrał futbolówkę głową, a wspomniany Węgrzyn również tą częścią ciała celnie zakończył akcję. Po zmianie stron galaktyczni szybko podnieśli wynik. Dobra akcja w przewadze liczebnej zakończyła się strzałem Brzyszcza do pustej bramki. Po czterech minutach znów mieliśmy wynik na styku. Fus na raty pokonał Kowalskiego, przy pierwszym strzale lepszy był bramkarz, przy dobitce nie miał już szans. Avito atakowało, oddawało strzały, ale ciągle czegoś brakowało. W samej końcówce dosłownie centymetrów. Kowalski zagubił się z piłką, odebrał mu ją Fus, jego uderzenie trafiło jednak jedynie w słupek, chociaż niektórzy wydali z siebie już okrzyk radości z powodu remisu. Do tego jednak nie doszło i to Galacticos zgarnęło trzy punkty po ciekawym dla oka meczu.
Wśród strzelców będziemy mieli jeszcze niespodziankę? Ponownie nieobecnego Szczepanika na trzy bramki dogonił Hubert Urban, który po raz drugi z rzędu zaliczył hat – tricka. Na trzecie miejsce samodzielnie wskoczył Janda, który dołożył dwie bramki do swojego dorobku.
U asystentów objawił nam się samodzielny lider. Maciej Młynek zaliczył dwa ostatnie podania i wykorzystał nieobecność swoich kolegów z najwyższego stopnia podium. Siódmą asystę zanotował też Kacper Rejman z FC Rakszawa, który konsekwentnie punktuje w tej klasyfikacji.
Przed nami ostatni akcent obecnego sezonu i… będzie się działo! W grupie srebrnej o pierwsze miejsce w bezpośrednim pojedynku powalczą Łubu Dubu oraz Galacticos. Tym pierwszym do osiągnięcia celu wystarczy remis, drudzy muszą wygrać. To starcie, tak jak pozostałe z grupy srebrnej we wtorkowy wieczór.
W środę natomiast crème de la crème naszych rozgrywek! Zaczynamy o 18.30 od starcia walczących o mistrzostwo Koko Dżambo z Ulanymi, którzy wciąż mają szansę na podium. Jedni i drudzy aby osiągnąć swoje cele muszą wygrać i czekać co wydarzy się w kolejnych spotkaniach. W drugim meczu Speed Boys zagrają z Pociemniało i oba te zespoły także mogą skończyć ligę na trzecim miejscu. W przypadku Pociemniało może liczyć się bilans bramkowy, więc nawet jeśli będą oni prowadzić w swoim meczu, to nadal powinni iść po kolejne gole, a nie zadowalać się skromnym zwycięstwem. W ostatnim spotkaniu sezonu 2026 Supa Strikas zagra z Avengersami. Oba zespoły już teraz wiedzą o co grają, bez względu na wyniki poprzednich spotkań zwycięstwo Strikasów daje im mistrzostwo. Wygrana Avengersów daje im trzecie miejsce w lidze. Bądź z nami tego dnia – wspieraj z trybun swoich ulubieńców, to ostatnia szansa w tym sezonie!