13/09/2016
Kolejka na Belalp zaoszczędziła nam czasu i sił wznosząc nas z Blatten na wysokość 2094 m . Stąd czekała nas kilku godzinna wycieczka do schroniska Oberaletschhutte (2640 m), z którego rozpoczniemy wspinaczkę na szczyt, prowadząca przez kanion którego urodę podziwialiśmy z wiszącego mostu. Schronisko zniknęło w mroku niemal natychmiast. Pobudka o godzinie 2:00, szybkie śniadanie i kluczowy etap naszej eskapady właśnie się rozpoczął. Schodzimy 200m w dół często korzysyając z drabinek aby stanąć na niewidocznym, kurczącym się w zastraszającym tempie lodowcu Oberaletschgletscher. Przez wiele godzin piargowa pierzyna ,całkowicie przykrywająca lodowiec , była podłożem dla naszych stóp. Grań okazała się być takim samym piarżyskiem jak lodowiec. Niemal każdy krok i każdy chwyt nie dawał pewności podparcia. Droga mleczna i Perseidy towarzyszyły nam zanim poranek zastał nas na 3000 mertów ukazując wreszcie urodę okalających lodowiec szczytów Schinhorn i Geisshorn. Nagle grań znika i znów stajemy na lodowcu tym razem pokrytym warstwą śniegu. Wbijając w niego zęby raków powoli pniemy się do szczytu odnajdując zagubioną grań. Ogromny dyskomfort niepewnych co rusz odpadających chwytów, w połączeniu ze zmęczeniem i niedotlenieniem zamienił urok wspinaczki w walkę o każdy metr nieustępliwej góry. Przekraczając barierę 4000 metrów wciąż nie widzimy szczytu który ukazał się naszym oczom w ostatniej chwili. Aletschhorn wznoszący się na wysokości 4195m został zdobyty. Wycieńczeni walką z górą ,z bólem głowy i ogólnym osłabieniem odpoczywamy świadomi faktu że to dopiero połowa drogi. Grań w kierunku Kleines Aletschhorn stała się początkiem drogi zejściowej której kulminacją miał być Mittelaletschbiwak, schron na wysokości 3013 metrów. Po zjeździe z niełatwej grani stajemy na ośnieżonym wypłaszczeniu które zaprowadziło nas na grań Aletschjoch skąd, omijając niebezpieczne szczeliny MARR Woś ostatkiem sił docieramy do upragnionego schronienia. Trzech myśliwych niesie czaszkę koziorożca alpejskiego. Wacław podchodzi i pyta o optymalną drogę po najdłuższym lodowcu europy. Stąd schron jest małą ledwie widoczną kropką. Rwąca rzeka powstała z wytopionego Mittelaletschgletscher wpada pod mierzący 22 kilometry Aletschgletscher tworząc okzałą lodową jaskinię. Wędrówka po tym oplatającym nasz cel kolosie budzi emocje. Potężne szczeliny, strumyki wpadające w lodowe studnie, jeziorka, fantastyczne formacje lodowe ,a pośród nich zbłąkana kozica. Z żalem opuszczamy abstrakcyjną scenerję lodowca aby mozolnie wspiąć się na Aletschwald, zalesione karłowatymi sosnami zbocze którego czerwony szlak zaprowadził nas pod szczyt Riederfurka, a stamtąd w świetle czołówek do zapory na Stausse Gibidum sztucznym jeziorze powstałym z topniejącego kolosa. Biwak Rischinu jest metą tej równie trudnej co ekscytującej wycieczki.