24/05/2026
Nie uczę zdobień po to, żeby kursantka wyszła z jedną ładną pracą do zdjęcia.
To jest za mało.
Na szkoleniu indywidualnym interesuje mnie coś dużo ważniejszego. Czy rozumiesz, dlaczego linia wychodzi krzywo, dlaczego postać traci proporcje, dlaczego szkic „ucieka” i co zrobić, żebyś po powrocie do domu nie siedziała nad tipsami z myślą: „na szkoleniu szło, a teraz nie umiem”.
Dlatego zanim przejdziemy do bajkowej postaci, zaczynamy od podstaw.
Bo zdobienia w mikroskali to nie jest magia ani talent zesłany z nieba.
To jest proces.
A jeśli masz dobrze rozpisany ten proces, jasne ćwiczenia i kogoś, kto na bieżąco wyłapie Twoje błędy, to nawet osoba początkująca jest w stanie zrobić progres, którego sama się po sobie nie spodziewa.
Właśnie dlatego do szkolenia dokładam workbook.
Nie jako „ładny dodatek”, tylko jako narzędzie do dalszej pracy — żebyś mogła ćwiczyć krok po kroku, wracać do etapów, odrabiać kolejne postacie i nie zaczynać za każdym razem od paniki.
Bo moim celem nie jest to, żebyś skopiowała mnie raz.
Moim celem jest to, żebyś zrozumiała, jak malować samodzielnie.
I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwy Twój progres.
Jeśli czujesz, że chcesz wejść w zdobienia, ale nie wiesz, od czego zacząć moje szkolenie jest po to, żebyśmy zaczęły dokładnie z tego miejsca, w którym jesteś teraz.