Koński Express- Transport koni

Koński Express- Transport koni Przewóz koni na terenie całego kraju 2-konną nowoczesną przyczepą z przednim wyjściem, monito Oferujemy transport koni na terenie całego kraju.

Nasza baza mieści się w Zbrosławicach w woj. śląskim. Nasz zestaw składa się z ciągnika Ford Ranger z odkrytą paką ( możliwość transportu skrzyni ze sprzętem, paszy itp.) oraz 2-konnej przyczepy Cheval Liberte de Luxe. Przyczepa wyposażona jest w zawieszenie typu Pullman, przednie wyjście, szyberdach, monitoring. Kierowca ma uprawnienia konwojenta zwierząt. Ceny:
W zależności od długości trasy od 1,30 zł/km lub ryczałt. Stawka minimalna ( jazdy lokalne ) 180 zł.

20/07/2023
20/07/2023

When you think you have seen it all 🙈

12/05/2023

🐎🏋🏻 Trening ciała konia i człowieka – z ziemi i z siodła
⚜️ Klasyka. Biomechanika. Tensegracja.
🌿 Fundamenty na lata, nie efekty na chwilę

11/05/2023

- U mnie w stajni jest trener, który nie uznaje żadnego nieposłuszeństwa konia. Każde jest ukracane natychmiastowo.
Jeżdżą z nim paroletnie dzieci na kucykach kupionych przez rodziców za grube pieniądze. Zaangażowani w rozwój tych dzieci w 100%. Sprzęt, treningi, zawody.
Nie raz, jeżdżąc jednocześnie z takim dzieckiem, w trakcie treningu z tym trenerów, dochodziło do sytuacji, gdzie koń w wyraźnym dyskomforcie - bo dziecko, bez równowagi i wyczucia, kopało i szarpało bez ładu i składu, dawało sprzeczne sygnały - próbował spod młodego jeźdźca uciec, machnął głową/ nogą. I wtedy padało „Zlej tego konia! Raz, porządnie mu przywalisz i więcej tak nie zrobi! Bat na wędkę i trzy szybkie!”. A rodzic: „Słuchaj co Pan do Ciebie mówi!”.

- Trener nie wiedzący jak inaczej rozwiązać problem z „nieposłusznym” koniem. Mający świadomość, ze już jest w stanie przepracować problemu kucyka i młodego jeźdźca tak, żeby później na zawodach czy w sytuacjach stresowych nie wydarzyła się tragedia. Rodzic, który boi się, ze jeśli koń nie będzie w 100% podporządkowany może zrobić dziecku krzywdę, ponieważ jego wiedza o tych zwierzętach jest znikoma.

Dziecko wyzbywające się niewinności, przestraszone, uczące się, ze w sytuacjach stresujących, wyjęciem jest jedynie przywalenie koniowi, zastraszenie go.

Później to już jest odruch. Nieposłuszeństwo? Pach batem! Ucieczka z najazdu? Szarp za wędzidło! Koń nie chce wejść do przyczepy w drodze na zawody? Lanie wszystkim co jest pod ręką, byle wszedł.

- Niektórzy trenerzy w mojej stajni tworzą swoje sekty - kółka wzajemnej adoracji. Co powiedzą jest święte, kogo nie lubią jest święte. Dzieci poza laniem i nieszanowaniem koni uczą się, że czarna wodza albo mocniejsze wędzidło rozwiąże wszystkie ich problemy. Ze wrażliwość wobec koni sprawi ze nie będą cię słuchały i nie ujedziesz jeśli nie kopniesz, nie szarpniesz, nie przyłożysz batem. Że najlepszy bat to taki, który „przylega”, innego nie warto kupować, bo koń pomyśli ze to mucha.

Nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać, ze totalnie bez żadnej refleksji dorośli uczą tego DZIECI. Agresji, znęcania się, braku szacunku.

- W stajni, w której teraz stoimy, dobrostan koni jest priorytetem, o czym nie raz wspominałam. Przy nauce jazdy brane są pod uwagę właściwe przygotowanie jeźdźca na podniesienie poprzeczki i odpięcie lonży, czy wprowadzenie do skoków.
Miałam okazję poznać osoby, którym się to nie spodobało i odeszły do innej stajni, bo w tej innej stajni trenerzy dają im to co chcą, a nie to, na co są gotowe i nazywają to „prawdziwym sportem”, bo jak chcą skakać to skaczą, chcą galopować mimo, ze ledwo trzymają się w siodle - spoko, klient nasz pan, a na ich koniach można codziennie mieć trening skokowy, wiec ambicje roszczeniowych rodziców czy nastolatek są zaspokojone, bo młoda ma prawdziwy sport.

- Do mojego byłego trenera trafiłam jak miałam 16 lat, więc w sumie już nie byłam takim dzieckiem, ale chciałabym dodać od siebie jak łatwo jest manipulować. Widziałam jego przemocowe metody, ale nigdy nie probowalam jakos zainterweniować, bo byłam święcie przekonana, że skoro jest to zawodnik, (ba! zawodnik poziomu grand prix), to jego wiedza i doświadczenie jest niepodważalne. W tym widzę największy problem - za trenowanie biorą się zawodnicy teoretycznie wysokiego poziomu, a te młode umysły są całkowicie oddane ich metodom - przecież skoro XX startuje w konkursach międzynarodowych to musi byc wszechwiedzący.

- Byłam kiedyś (miałam z 14/15 lat) na jeździe u topowej w Polsce zawodniczki, nie było u niej czegoś takiego jak puszczona wodza na początku lub na końcu w stępie, wszystko polegało na uwieszaniu się na wodzach, konie traktowane jak maszyny. Chęć podzielenia się jakimś spostrzeżeniem, albo wymienienie opinii było spotykane ze słowami "nie pyskuj" i krzykiem. Stajnia i okolica piękna, zawsze zastanawiałam się gdzie są padoki, ale jak się okazało - nie ma nawet kwater. Na szczęście byłam uczona inaczej i po prostu wyparłam jej słowa i więcej nie wróciłam, ale jeśli rodzice wożą do niej dzieci regularnie to wiadomo jakie potem wychodzą przypadki.

- Sama aktualnie jestem instruktorem jazdy konnej, często spotykam dzieci z innych stajni, od innych trenerów. Normą jest kopanie koni, bardzo często spotykam dzieciaki które nie zostały uczone, ze łydka może działać inaczej niż przez kopnięcie. Zazwyczaj dlatego, bo konie były już na takim etapie w owych szkółkach, ze na inny sygnał nie reagowały. Gdy pokazuje dzieciakom jak zatrzymać konia od dosiadu a ruszać od lekkiego zwiększenia energii, są w szoku, ze tak można. Dzieciaków szkoda, bo wyplenić złe nawyki jest ciężko, a i pojawiają się czasami teksty typu „ale po co tak, przecież na kopa też reaguje”
Sama w wieku nastoletnim byłam u trenerki bardziej sportowej, nastawionej na skoki, każda moja jazda byla na patentach, nawet ta skokowa i polegała na piłowaniu konia w pysku, byłam wtedy mało świadoma, aczkolwiek z tyłu głowy cały czas mi coś nie pasowało w tym i odeszłam. Do dziś mam nawyki z tych czasów, pojawia się czasem myśl aby zareagować niepotrzebnie mocno, bo tak mnie uczyli.

- Parę lat temu na zawodach dziewczynkę lat może 10/11 w trakcie rozprężania kopnął jakiś inny koń. Na tyle mocno dostała, że miała rozciętą skórę i dość konkretnie leciała jej krew. Trenerka wręcz zakazała zabierać ją rodzicom do szpitala bo „jest pierwsza w rankingu i musi startować w konkursie”. Noga została zabandażowana i przejechała konkurs. Dopiero po nim rodzice pojechali z nią do szpitala i noga została zszyta. Na następny dzień oczywiście startowała dalej.

- Nie jeden raz widziałam jak dzieci pod wpływem trenera robiły coś, czego nie chciały. Sama tak robiłam, mimo tego, że na początku miałam wątpliwości czy na pewno jest to dobre i nie krzywdzi konia. Jak miałem jakieś 15 lat trafiłam na pewną trenerkę ujeżdżenia. Osoba z uprawnieniami sędziego, jeżdżąca z wieloma wybitnymi trenerami, więc wtedy wydawała mi się super doświadczona i na pewno zna się na tym co robi. Nic bardziej mylnego. Tłumaczenie, że tarka w pysku to półparada, jak koń nie reaguje na łydkę to: „daj mu mocnego kopa, ale tak porządnie, on jest chamski dla ciebie to ty też bądź” i najważniejsze jest ustawienie głowy. Siłowe oczywiście. Do dziś pamiętam jeden cytat: „dobry kontakt jest wtedy, gdy dobrze widać miesnie na naszych rękach, jak on ci się wyrywa to trzymaj mocno ramę, w końcu odpuści i się zbierze". W dodatku potrafiła wyżywać się na koniach, klasyczne trzy szybkie etc.

- Sama tak bardzo długo jeździłam,, zbierając konie siłą rąk, aż mi palce drętwiały (do dziś to pamiętam, szkoda mi tych koni, co one musiały czuć w pysku). Potrafiłam zlać konia ku uciesze trenerki i innych jeźdźców, bo przecież: „nie daje sobie wejść na głowę, bardzo dobrze". Jak sobie to przypominam jest mi wstyd. A wtedy uważałem się za super jeźdźca, a trenerka nie wyprowadzała mnie z błędu, wręcz przeciwnie. O wiele za późno zrozumiałam, że to czego mnie uczyła było nieetyczne i nie miało nic wspólnego z prawdziwym ujeżdżeniem. Żałuję tylko, że zrozumiałam to tak późno.
Żeby było śmieszniej, więcej o prawidłowym ujeżdżeniu dowiedziałam się od osoby trenującej skoki.

- Co do złego wpływu trenerów to myślę, że przekraczanie granic dziecka. Gdy dziecko stawia sprawę jasno przed trenerem, że nie czuje się gotowe aby coś zrobić np. galopować lub skakać wyższe przeszkody, a mimo to jest zmuszone do tego. To jest nieodpowiednie zachowanie. Spotkałam się z czymś takim, nie byłam gotowa psychicznie żeby galopować ze względu na strach, a mimo tego trenerka kazała mi to zrobić i koniec nie było mowy ,że nie chce. Po tym jeszcze bardziej zaczęłam się blokować i w pewnym momencie nie chciałam w ogóle jeździć.

- W jednej stajni coś niepokojącego się wydarzyło na początku mojej przygody z jeździectwem. Przyjechałyśmy z koleżanką na jazdę tak jak zawsze, ubralysmy konie i poszłyśmy na plac. Konie rozstępowane, to ruszamy kłusem. Ja mialam konia bardziej do pchania i jechal tym kłusem wolno dosyc na co instruktor powiedzial mi żebym caly czas uderzała batem. Wtedy jeszcze nie zwracalam uwagi na dobrostan koni, ale teraz patrząc na ten film łapie sie za głowę jak takiemu dziecku *mialam wtedy 11 lat chyba* można powiedzieć żeby uderzać caly czas konia dopoki nie przyspieszy.

- Sytuacja miała miejsce w stajni, w której jeździłam, pomagałam i odbywałam praktyki - byłam tam obecna od 2 lat. Bardzo lubiłam to miejsce dzięki instruktorkom, które nauczyły mnie wiele na temat empatii i zrozumienia wobec konia. Obie jednak musiały zrezygnować z pracy i pojawiła się nowa instruktorka - dziewczyna dosłownie w moim wieku (około 18 lat, zapewne jedynie po internetowym kursie albo to i nie). Poszłam na 1. jazdę z nią - jako osoba, która w oczach właścicieli stajni ma umiejętności miałam wsiąść kobyłę, która ,,czasami odmawia posłuszeństwa, bo tak ma i trzeba ją szarpnąć’’ (a tak naprawdę ma problemy z kopytami i kręgosłupem). Wsiadłam, wszystko było w porządku póki nie zaczęliśmy robić wolt w stępie - klacz wchodziła do środka, wpadała łopatką, zawieszała się na wędzidle; wjechała mi centralnie na środek ujeżdżalni i nie chciała ruszyć od delikatnej łydki. Miałam wtedy bata, ale nie czułam, aby była to sytuacja, w której powinnam go użyć. Wtedy zaczęłam głaskać klacz po szyi, mówić do niej i powoli zaczęła ruszać. Wówczas ta ,,instruktorka’’ powiedziała do mnie: (tu cytat) ,,co ty ku*wa robisz’’ (na jeździe były też na oko około 8-10 letnie dzieci 🤡); powiedziałam, że daje jej czas, bo widzę, że jest jakiś problem. Na to dziewczyna kazała mi ,,kopnąć ją i przypieprzyć batem, a nie się patyczkować’’. Na to odpowiedziałam jej, że po 1 bat do bicia konia nie służy a 2 nie będę karać konia bo coś mu nie idzie. Stwiedziła, że ta stajnia nie jest dla takich jak ja i uczę konia, że może nie pracować, że ją psuję, że przeze mnie inni sobie z nią nie poradzą i że mogę mieć sobie takie naturalsowe poglądy, ale nie tutaj. 🤡

- Pamiętam czasy, jak trener barował konia skórkami od jeży, albo wkładał pod kaloszki kapsle od piwa… Widziałam to, teraz jest to przerażające, bo moja świadomość jest dużo większa, ale kiedyś takie zachowanie było "normalne”.

- Jak pomyślę co widziałam jako dziecko i to było uznawane za normalne to aż się płakać chce.

To wszystko są wypowiedzi od osób, które regularnie jeżdżą od lat i nierzadko stawiały pierwsze jeździeckie kroki u instruktorów, którzy traktowali konie przemocowo, nierzadko też traktowali w ten sposób również te osoby.

Zauważcie proszę, jak ważny jest świadomy i przemyślany wybór instruktora dla dzieci i dla nas samych. Nie wspierajmy ludzi, którzy nie powinni mieć w ogóle styczności z końmi i z dziećmi. Mogą być to nawet osoby, które jeżdżą na poziomie Grand Prix. Można jeździć regularnie i 40 lat, a traktować konie przemocowo i przedmiotowo. Dlatego argument „nie jeździsz wysokich zawodów to się nie wypowiadaj” wsadźmy proszę między bajki, gdzie jego miejsce.

Swoim przykładem twórzmy

02/12/2021

[TRAILER LOADING]🐴

Konie spędziły miliony lat unikając zamkniętych i klaustrofobicznych przestrzeni. Z natury są ofiarami, dlatego wiedzą, że najgorsze co mogą zrobić to znaleźć się w ograniczonej przestrzeni. Nasze kopytne mogą zostać ograniczone z sześciu stron: od góry/dołu, z prawej/lewej strony oraz z przodu/tyłu.

Nic dziwnego, że przewóz koni sprawia tak duży problem 🤔

Z końskiego punktu widzenia, przyczepa jest niczym więcej niż metalową pułapką. Gdy drapieżnik (człowiek 🙂) stara się wprowadzić konia do środka, zwierzak odnosi wrażenie jakby w środku czyhała na niego śmierć✝️.

Rozwiązanie znajdziemy w relacji jaka łączy nas z koniem. Im bardziej koń nam ufa, tym mniej prawdopodobne jest że zaprotestuje gdy poprosimy go o wejście do przyczepy.
Najpierw trzeba zdobyć końskie zaufanie i nauczyć się komunikacji w języku na tyle naturalnym, aby Twój koń dokładnie rozumiał co powinien zrobić na Waszą prośbę.

Więc pamiętajcie!
Problem z ładowaniem konia do przyczepy nie leży w przyczepie. Kluczem do sukcesu jest relacja z koniem.

Dlatego jeżeli masz z tym problem, przyjrzyj się najpierw uważnie Waszej więzi 💞

Adres

Moniuszki 3
Zbrosławice
42-674

Telefon

+48509496772

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Koński Express- Transport koni umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Koński Express- Transport koni:

Udostępnij