13/05/2026
„12 i pół minuty❓❗"
Uczę jogi już od ponad 7 lat, a moje podejście do uczenia i samej praktyki naturalnie zmieniało się przez ten czas. Jako początkująca nauczycielka często myślałam (jak wiele osób stawiających pierwsze kroki w tej profesji), że „im więcej tym lepiej”. A dokładnie: uczniowie nie mogą się nudzić i powinni się zmęczyć. Początkujący nauczyciel często boi się, że po przeprowadzeniu całej zaplanowanej praktyki zostanie jeszcze dużo czasu – i co wtedy?? 😲
Teraz prowadząc zajęcia często towarzyszy mi zdanie „im mniej tym więcej”. Żyjemy w tak mocno przebodźcowanym świecie, że dla wielu osób praktyka jogi to jeden z niewielu momentów, kiedy mogą naprawdę zwolnić. Nauczyliśmy się co chwilę potrzebować nowych bodźców. Kiedy w filmie przez dłuższy czas niewiele się dzieje zaczynamy scrollować telefon. Raz po raz rozpoczynamy nowe zadanie nie kończąc tego, co przed chwilą zaczęliśmy. To już nie jest kwestia braku zorganizowania – współczesne realia tego właśnie nas nauczyły.
Jadąc wczoraj na zajęcia usłyszałam w radio „dwanaście i pół minuty po godzinie piętnastej” i nie mogłam uwierzyć. To już nawet minuty dzielą na połówki? Po tym pozornie zwykłym zdaniu poczułam, jakby czas zaczął płynąć jeszcze szybciej. Już dwanaście I PÓŁ minuty - bo przecież każda sekunda się liczy, bo trzeba szybciej, więcej, na już, bo nie ma czasu do stracenia.
Co więc możemy zrobić w tym pędzącym świecie? Nauczyć się na nowo koncentrować na z pozoru nudnych bodźcach. Oddech. Bezruch. Świadomy ruch. Nie 5 pozycji w 1 minutę, a 5 minut w jednej pozycji. Bo jeżeli nauczymy się tak naprawdę być ze sobą w ciszy i bez rozpraszaczy – poradzimy sobie w każdej sytuacji.
Joga, w klasycznym ujęciu, to nie trening nastawiony na wyniki. To praktyka, która daje o wiele więcej – spokój umysłu. A co za tym idzie – wolność.
A jakie są Wasze przemyślenia na ten temat? Z łatwością możecie skupić się dłużej na jednym zadaniu, czy może często się rozpraszacie? Napiszcie proszę w komentarzach.
Ściskam,
Karolina