06/08/2026
Są drogi, które zostawiają po sobie coś więcej niż tylko zdjęcia.
Grań Wideł na Łomnicę była dla mnie właśnie taką drogą. Prawdopodobnie najtrudniejszą i najbardziej wymagającą wyprawą, jaką do tej pory przeszedłem w Tatrach – nie ze względu na pojedyncze trudności techniczne, ale przez ich długość, odpowiedzialność i konieczność zachowania koncentracji przez wiele godzin.
To był też mój pierwszy raz, kiedy prowadziłem drogę w tradzie. A to oznacza, że asekurację zakłada się samodzielnie. Nie wpinasz ekspresów do gotowych punktów – tworzysz własne punkty asekuracyjne z kości i friendów. Każda decyzja ma znaczenie, dlatego trad często nazywany jest najbardziej „mentalną” odmianą wspinaczki.
Wybraliśmy trudniejszy wariant prowadzący z Kieżmarskiego Szczytu na Łomnicę. Łącznie spędziliśmy około 18 godzin w górach, z czego blisko 8 godzin to sama wspinaczka. Z każdą kolejną godziną zmęczenie coraz mocniej dawało o sobie znać, ale nie można było pozwolić sobie na utratę koncentracji.
A potem… Łomnica. I Kofola, która po takim dniu smakowała chyba lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. 😄
Choć szczyt był ogromną nagrodą, to góry przypomniały, że wejście to dopiero połowa drogi. Zejście dłużyło się niemiłosiernie, a ostatnie kilometry wymagały już bardziej charakteru niż siły.
Takie dni pokazują też, jak ważni są ludzie obok. Dziękuję za odpowiedzialność, wzajemne zaufanie i świetną atmosferę. W górach dobry partner to nie dodatek – to podstawa.
To był dzień, który zostanie ze mną na bardzo długo.