24/08/2025
O księdzu, kulturze czarnych i dramacie pod Mont Blanc, czyli dykteryjka pod rozwagę ☝️‼️⛔️
…bo, Proszę Państwa, przewodnik Pokszan klnie jak szewc😱, a Słama i jej Górski Dom Kultury tyle wspólnego ma z kulturą, co dom publiczny z publicznością. Plakaty brzydkie publikuje…
Gdy środowisko przewodnickie zaczęło głośno podnosić problem “czarnego przewodnictwa”, pewien ksiądz, zapalony turysta, ruszył przeciwko nam z krucjatą. Tak, to dobre słowo. 😈
Duchowny, wyniósłszy urazę do jednej z przewodniczek, bo ta gdy dowiedziała się, że jest księdzem, na wycieczkę wziąć go nie chciała, poszedł do Alana (tak go nazwę, bo imię świetnie pasuje), co by po partnersku, w góry go zabrał. A potem zaczął głosić urbi et orbi “czarnego przewodnika” blaski.
Bo ów pan nie tylko nie klął, ale miły był i jeszcze przystojny. I gęba mu się nie zamykała podczas wycieczki, czym kontent pleban podziękował brzęczącą monetą. (tu oczywiście bystremu czytelnikowi zaraz się pojawi pytanie: “Halo, proszę księdza, gdzie prawo, podatki, gdzie zusy, licencje? Kto zapłaci za leczenie dzieci albo emeryturę księdza?⁉️ To ostatnie akurat jest proste - wszyscy wiemy, kto płaci na emeryturę księdza.)
Co mnie to wszystko obchodzi? Ano trochę to bawi, a trochę smuci. Nie, nie dlatego że “czarni” robotę mi zabierają i kasy na chleb brakuje - o mój portfel bądźcie spokojni. Rzecz w tym, że gdzieś na tle tych igraszek słownych pojawił się wyrok i jego uzasadnienie do tragedii w Alpach sprzed 7 lat. 👇👇👇
I już gładko płynę do brzegu. 🏊♂️
Bo, Proszę Państwa, niejaki Zbigniew B. też podobno nie klął, kulturalny i miły gość to był, fajne wycieczki w góry organizował, Tanie takie. Na przykład w Alpy, na Mont Blanc można było ze Zbyszkiem pojechać. Gdy inne przewodniki, różne lokalne takie, ale i polskie, pierdyliardy euro za wejście na dach Alp chcieli, Zbyszek po taniości, po partnersku szedł… Bo przewodnikiem nie był. Jeno Liderem, Partnerem. Przez duże L lub P.
Dalej już nie będzie zabawnie.
W czerwcu zapadł nieprawomocny jeszcze wyrok w sprawie przemiłego pana Zbyszka. Czytamy (za “Magazynem na Szczycie”) w nim, że: “w dniu 26 czerwca 2018 roku, na terenie Republiki Francuskiej w Chamonix, pełniąc jednocześnie funkcję organizatora wyprawy oraz faktycznego przewodnika górskiego na Mont Blanc posiadającego największe doświadczenie wysokogórskie i znajomość terenu oraz warunków pogodowych, a także opiekuna wyprawy wynikające z zawartej umowy i przyjętej w sposób konkludentny roli opiekuna dopuścił się rażącego uchybienia polegającego na tym, że wybierając trasę z zalegającą pokrywą śnieżną, a znajdującą się poza szlakiem, nie zastosował w trakcie jego pokonywania adekwatnych technik asekuracyjnych w wyniku czego umyślnie naraził pokrzywdzoną Anetę P. na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci zsunięcia po zboczu górskim i upadku z dużej wysokości, doprowadzając tym samym do nieumyślnego spowodowania śmierci pokrzywdzonej Anety P.”
Sąd Rejonowy w Sosnowcu skazał Zbyszka na rok i trzy miesiące więzienia. Rok po dramacie na Mont Blanc, przemiły i kulturalny Zbyszek zorganizował wyprawę na Manaslu. Podczas próby zdobywania 8-tysiącznika doszło do kolejnej tragedii. Zginęła jedna z uczestniczek… ‼
Koniec cytatu. A dla dwóch osób koniec życia. Dlatego dla swojego dziecka rekomendowałbym więc klnącego Pokszana niż miłego Alana, proszę księdza.
A Wy sami decydujcie.