08/05/2026
🔥 Brutal Olcza ostudził rewelację sezonu
Starcie Young Boys z obrońcą tytułu zapowiadało się jako największy hit 4. kolejki i zdecydowanie nie zawiodło. Rewelacja początku sezonu chciała potwierdzić, że zasługuje na miano czarnego konia rozgrywek, a mecz rozpoczął się dla niej znakomicie. Po kolejnej świetnej akcji prowadzenie Young Boys dał ich lider Krystian Kaczmarek.
Z biegiem czasu coraz bardziej widoczna była jednak dojrzałość i doświadczenie Brutala Olcza. Mistrzowie jeszcze przed przerwą odrobili straty z nawiązką i schodzili do szatni prowadząc 2:1. Początek drugiej połowy znów należał jednak do Young Boys. Ponownie do siatki trafił Kaczmarek, doprowadzając do remisu 2:2.
Końcówka należała już do Niclasa Musiały. Dwa jego trafienia w krótkim odstępie czasu przesądziły o zwycięstwie Brutala Olcza, który po bardzo wymagającym spotkaniu dopisał kolejny komplet punktów.
⏱️ La Banda wyrwała zwycięstwo w ostatniej sekundzie
Ogromnych emocji dostarczyło także spotkanie La Bandy ze Street Team. La Banda miała już na swoim koncie pierwszy punkt w sezonie, natomiast Street Team wciąż czekał na premierową zdobycz. Spotkanie od początku było niezwykle wyrównane i długo „pachniało” remisem.
Wynik otworzył Street Team, ale jeszcze przed przerwą La Banda doprowadziła do wyrównania. W drugiej połowie to właśnie La Banda wyszła na prowadzenie, lecz Street ponownie odpowiedział i gdy wydawało się, że mecz zakończy się remisem 2:2, nadeszła dramatyczna końcówka.
W doliczonym czasie gry La Banda wykonywała rzut wolny. Po ogromnym zamieszaniu w polu karnym najlepiej odnalazł się Kamil Pary, który umieścił piłkę w siatce. Chwilę później arbiter zakończył spotkanie, a La Banda mogła świętować pierwsze zwycięstwo w sezonie.
⚔️ Kalorie znów górą po szalonym meczu
Dużo działo się również w meczu Galaktikos ze Zjednoczonymi Kaloriami. Ci pierwsi, mocno doświadczeni w dwóch pierwszych kolejkach, liczyli na przełamanie przeciwko solidnie prezentującym się Kaloriom. Początek wskazywał jednak na pewną wygraną Zjednoczonych, którzy prowadzili już 3:1.
Galaktikos pokazali jednak charakter i zdołali doprowadzić do remisu 3:3. Mało tego – mieli jeszcze rzut karny na 4:3, ale nie wykorzystali swojej szansy. Chwilę później to Kalorie ponownie wyszły na prowadzenie.
Galaktikos raz jeszcze odpowiedzieli trafieniem wyrównującym, ale ostatnie słowo należało do Zjednoczonych Kalorii. Decydującego gola na wagę trzech punktów zdobył Michał Pawlikowski Bulcyk, zapewniając swojej drużynie kolejne zwycięstwo w sezonie.