30/11/2021
Systemy monitoringu w piłce nożnej ⚽️
- Systemy monitoringu zawodnika GPS krążą po Ekstraklasie, ale ich ceny są po prostu zaporowe dla akademii piłkarskich. Tutaj mamy w dobrej cenie obiektywny obraz treningu – przebiegniętych kilometrów, sprintów, tętna, obciążenia. Dzięki tej obiektywizacji można po tygodniu, po miesiącu wysnuwać już jakieś konkretne wnioski z obciążeń treningowych. A nie tylko „na nos” – mówi Jacek Piegza, trener przygotowania motorycznego z Akademii Zagłębia Lubin, która najdłużej korzysta z systemu monitoringu.
„Na nos”, to jedna z bolączek w szkoleniu dzieci i młodzieży. No bo czy trener jest w stanie precyzyjnie, korzystając wyłącznie z własnych obserwacji, określić, jaką dokładnie pracę wykonują na treningu jego zawodnicy? Ile przebiegli? Czy ich osiągi fizyczne, wydolnościowe idą w górę, czy może wręcz przeciwnie? Nie ma na to większych szans.
– Powiedzmy, że mamy lewego obrońcę. Świetny zawodnik, wybiegany, cały mecz zasuwa. A potem patrzymy na zapis GPS – nie miał żadnego przyspieszenia, żadnego sprintu. Okazuje się, że cały czas był zmęczony. Nieustannie zaangażowany w trakcie meczu, ale się nie regenerował. Nie był w stanie zejść z intensywnością w dół, żeby zaraz przyspieszyć, dać maksa. Na zmęczeniu sprint nigdy nie będzie tak efektywny – tłumaczy Thomas Rozworski, trener z Akademii Piłkarskiej Reissa, który wprowadził w swoim roczniku monitoring
Niedawno ten system został też wprowadzony w innej wielkopolskiej akademii – tej należącej do Lecha Poznań. Klubu, który dzięki współpracy z klubami z całej Europy może nie tylko zbierać dane z systemu Sonda Sports, ale też porównywać je z tymi pochodzącymi z najlepszych lig.
– Analizujemy rzeczy od tak prozaicznych, jak przebiegnięty dystans, po bardziej zaawansowane, jak nagromadzenie wysiłku treningowego i meczowego u zawodnika. Staramy się to odnosić do zawodników na świecie, z różnych klubów, z których mamy dane. To daje nam punkt odniesienia, dzięki czemu lepiej wiemy, w jakim miejscu jesteśmy. Zawodnicy mogą się też sami dowiedzieć, jak powinni się rozwijać, jak my chcemy, by ten rozwój przebiegał. Łatwiej dotrzeć do piłkarza, gdy można mu pokazać twarde liczby, a nie ocenia się go tylko na nos. Wszystko czarno na białym – czy przebiegł swój dystans na wysokiej, niskiej intensywności, ile było sprintów, ile biegów szybkich, ile przyspieszeń – mówi Marcin Wróbel, dyrektor Akademii Lecha Poznań.
Jacek Piegza z Akademii Zagłębia Lubin podchodzi do tego podobnie: – Najistotniejsze dla nas jest to, czy zawodnik dał z siebie maksa podczas meczu. Porównujemy dane z pierwszą drużyną, z innymi zachodnimi akademiami. Na tej podstawie wyznaczamy zawodnikom cele do osiągnięcia.
Wypowiedź ukazała się w jednym z artykułów:
https://weszlo.com