18/10/2025
"Chciałbym Was zaprosić w podróż do roku 2015, kiedy jeszcze nikt w Ząbkowicach Śląskich nie wiedział, co to jest Hardstyle Kettlebell, a ja myślałem, że będę prowadził spokojne zajęcia fitness dla ludzi, którzy po prostu lubią dobre cardio. Los jednak stwierdził, że to za proste i podsunął mi kettla. I tak zaczęła się historia, której finał widzicie dziś: 10 lecie, muzyka, suknie, garnitury, uczta, a to wszystko przez kawał żelaza z uchwytem. Dziesięć lat później siedzimy tu razem i próbujemy zrozumieć, jak z zajęć dla kilku osób powstała największa kettlowa rodzina w Polsce. Więc jeśli ktoś z Was myśli, że to wszystko było zaplanowane, to nie, nie było. Po prostu konsekwentnie robiliśmy swoje. I dlatego dziś możemy świętować.
Dziesięć lat. Niby dużo, ale kiedy myślę o tym, jak to się zaczęło, mam wrażenie, że to było wczoraj.
Kiedy zaczynałem w dwa tysiące piętnastym roku, nie miałem żadnego planu tworzenia wielkiej społeczności, nie myślałem o zawodach, obozach czy mistrzostwach. Miałem trochę sprzętu, kilka osób i bardzo dużo energii, której nie umiałem jeszcze dobrze ukierunkować. Byłem wtedy instruktorem fitness, ważyłem siedemdziesiąt dwa kilogramy i tak naprawdę dopiero uczyłem się siebie. Szukałem kierunku, sensu w tym, co robię. I wtedy, w pewnym momencie, pojawiły się kettle. Nie wiedziałem jeszcze, że ten moment stanie się punktem zwrotnym, początkiem wszystkiego, co dziś nazywamy Ząbkowicką Szkołą Siły.
Bo to właśnie od kettli zaczęła się przemiana. Nie tylko moja fizyczna, ale też wewnętrzna. To był moment, w którym po raz pierwszy poczułem, że to nie są po prostu zajęcia sportowe, że tu chodzi o coś więcej. Zrozumiałem, że siła, o której mówimy, nie kończy się na tym, ile ktoś jest w stanie podnieść, tylko zaczyna się tam, gdzie większość ludzi odpuszcza. Gdzie w grę wchodzą rzeczy, które trudno zmierzyć, konsekwencja, charakter, lojalność, szacunek do pracy i do ludzi, którzy stoją obok. I tak, krok po kroku, zaczęliśmy budować coś, co z czasem przestało być tylko klubem, a stało się społecznością.
Od samego początku kierowały nami te same wartości: honor, lojalność, szacunek i drużyna. Te cztery słowa wydają się proste, ale to właśnie one trzymały nas przy życiu w momentach, gdy wszystko inne się sypało. Bo były i takie momenty. Nie zawsze było kolorowo. Były wzloty, ale były też trudne decyzje, kryzysy, zmęczenie, zwątpienie. Był covid, który zatrzymał cały świat, pozamykał siłownie i odebrał ludziom przestrzeń, w której czuli się sobą. Wtedy, pamiętam to dokładnie, po prostu podzieliłem sprzęt i zacząłem wydawać go ludziom do domów. Bez planu, bez pozwolenia, bez czekania na to, co zrobią inni. Byliśmy pierwsi w Polsce, którzy zaczęli trenować online. A chwilę później zrobiła to cała Polska. Ale my byliśmy pierwsi, bo nigdy nie czekaliśmy aż ktoś powie nam, że wolno. My po prostu robiliśmy swoje. I właśnie dlatego przetrwaliśmy. Bo w Ząbkowickiej Szkole Siły od zawsze bardziej liczy się działanie niż gadanie.
Z perspektywy czasu widzę, że ta historia to nie jest historia o ciężarach, lecz o ludziach. O tym, jak z małej grupy powstała społeczność, która dziś inspiruje innych. Ząbkowicka Szkoła Siły stała się wzorem dla klubów z całej Polski, i nie dlatego, że mamy lepszy sprzęt, miejsce czy trenera, tylko dlatego, że mamy lepsze relacje. Bo tu każdy wie, że jak ktoś przychodzi pierwszy raz na trening, to nie wchodzi do sali, tylko do drużyny. A to zmienia wszystko.
W dwa tysiące dziewiętnastym roku otworzyliśmy sekcję dzieci i juniorów. I znowu nikt w to nie wierzył. Pamiętam, jak wielu ludzi mówiło, że to bez sensu, że dzieci nie powinny dźwigać, że to im zaszkodzi. Dzisiaj te same dzieci są mistrzami Polski i Europy. Dzisiaj to na nich patrzy cały świat Hardstyle Kettlebell i nie tylko. Dzisiaj wszyscy, którzy kiedyś pukali się w głowę, widzą, że można wychować silne dzieci bez presji, bez toksycznego podejścia, bez udawania, że wszystko musi być idealne. Wystarczy konsekwencja i mądre prowadzenie. A ja patrząc na tych młodych ludzi wiem, że to, co robimy, ma sens, bo to już nie są tylko zawodnicy, to przyszłość tej społeczności. Dla mnie to dowód, że siła rodzi się z wartości, a nie z ciężaru, jaki trzymasz w rękach.
Potem przyszły mistrzostwa. Najpierw Polska, później Europa. Dla wielu z zewnątrz to były zawody, ale dla nas to był dowód, że można wszystko, jeśli się nie odpuszcza. Bo nie mieliśmy za sobą wielkich sponsorów, federacji, marketingowych sztabów. Mamy siebie. I to zawsze wystarczało. Kiedy organizowaliśmy pierwsze Mistrzostwa Polski w 2023 roku, nie mieliśmy pewności, czy to w ogóle się uda. Ale zrobiliśmy to. Własnymi rękami, z pomocą ludzi, którzy wierzyli. I to jest właśnie Ząbkowicka Szkoła Siły, działanie, zaufanie, praca, lojalność.
Czasem ktoś mnie pyta, jak to jest, że przez tyle lat udaje się to wszystko trzymać w ryzach. Że nie rozsypało się jak większość klubów, które zaczynają z rozmachem i kończą po dwóch latach. Odpowiedź jest bardzo prosta: dlatego, że tu nigdy nie chodziło o mnie. Chodziło o ludzi,m o Was. O tych, którzy przyszli, zostali, uwierzyli i wnieśli w to miejsce coś swojego. Bo każdy z Was zostawił tu ślad. Każdy z Was jest częścią tej historii. I to dzięki Wam stoję tu dzisiaj i mogę powiedzieć z dumą, że to wszystko ma sens.
Dziękuję Wam wszystkim, każdemu, kto kiedykolwiek trenował, pomagał, wspierał, dopingował, poświęcał czas, albo po prostu był. Dziękuję miastu Ząbkowice Śląskie, dziękuję burmistrzowi Marcinowi Orzeszkowi, dziękuję przyjaciołom klubu, którzy od lat pomagają nam rozwijać ten projekt, wierząc, że sport i społeczność to najlepsza inwestycja w ludzi. Bo to naprawdę jest inwestycja, w dzieci, w dorosłych, w całe to miasto.
A to wszystko dopiero się zaczyna. Bo dzisiaj, po dziesięciu latach, jesteśmy w miejscu, w którym od dawna ludzie z całej Polski mówią, że Ząbkowice to stolica Hardstyle Kettlebell. I mają rację. Bo za chwilę to już nie będzie tylko opinia, a fakt.
Kiedy patrzę wstecz, nie widzę tylko treningów, zawodów i medali. Widzę ludzi, relacje, wspólne wyjazdy, rozmowy, śmiech, nerwy, emocje, wzloty i upadki. Widzę społeczność, której nie da się kupić, bo powstała z autentyczności i pasji. I właśnie to jest dla mnie największym sukcesem, że udało się stworzyć miejsce, w którym ludzie nie tylko ćwiczą, ale stają się lepsi. Nie tylko silniejsi fizycznie, ale silniejsi jako ludzie.
Dlatego dzisiaj, w dziesiątą rocznicę, chcę wznieść toast za Was wszystkich, za tych, którzy byli od początku i za tych, którzy dołączyli po drodze. Za tych, którzy wierzą, że warto robić rzeczy po swojemu. Za kolejne dziesięć lat, które na pewno przyniosą nowe wyzwania, ale też nowe zwycięstwa. Bo dopóki mamy siebie, dopóki trzymamy się tych samych zasad, dopóki Ząbkowicka Szkoła Siły jest tym, czym miała być od początku, czyli miejscem prawdziwych ludzi, to nie ma znaczenia, co się wydarzy wokół. Przetrwamy wszystko.
I teraz możemy już spokojnie świętować. Bo dziesięć lat to nie byle co. To dekada pracy, potu, śmiechu, przekleństw, przyjaźni i wspólnych zwycięstw.
A jeśli ktoś kiedyś zapyta, czym jest Ząbkowicka Szkoła Siły, powiedzcie mu prosto:
To nie miejsce. To ludzie."
Błażej Sobala