CyclingCouple

CyclingCouple Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od CyclingCouple, Sport, Wrzeszcz.

Para która postanowiła podróżować na rowerze
: https://www.instagram.com/couplecycling/
Patronite: www.patronite.pl/couplecycling
Buycoffee: www.buycoffee.to/cyclingcouple

Wjechaliśmy z Chorwacji do Bośni i Hercegowiny. Klimat zmienił się diametralnie — zniknęły sklepy Lidl, zrobiło się bard...
29/05/2026

Wjechaliśmy z Chorwacji do Bośni i Hercegowiny. Klimat zmienił się diametralnie — zniknęły sklepy Lidl, zrobiło się bardziej górzyście, a przy drodze co kawałek pojawiają się meczety, cerkwie i kościoły katolickie. Już sam krajobraz pokazuje, jak wielokulturowy jest ten region.

Bośnia i Hercegowina ma niezwykle złożoną i trudną historię. Przez wieki była częścią różnych imperiów, a w XX wieku — Jugosławii. Najbardziej bolesny okres to wojna w latach 90., która po rozpadzie Jugosławii doprowadziła do jednego z najkrwawszych konfliktów w Europie od czasów II wojny światowej. Do dziś w wielu miejscach widać jej ślady, a pamięć o niej jest wciąż bardzo żywa.

Mimo tej historii Bośniacy są uśmiechnięci i życzliwi. To nie jest bogaty kraj, co jeszcze bardziej zaskakuje — ceny w wielu miejscach są wyższe niż w Chorwacji, która wydawała się droższa.
Burek, który na Bałkanach był jedną z naszych ulubionych przekąsek, tutaj kosztuje prawie 3 euro za porcję, podczas gdy w Chorwacji płaciliśmy około połowy tej ceny.

Góry i piękne widoki będą nam towarzyszyć przez najbliższe dni. Spędzimy tu kolejne dwa tygodnie, odkrywając ten wymagający, ale fascynujący kraj.

🇧🇦

Chorwacja i jej wybrzeże przed sezonem. Nie mieliśmy zbyt wielkich oczekiwań — może poza spokojnym spędzaniem czasu i pl...
17/05/2026

Chorwacja i jej wybrzeże przed sezonem. Nie mieliśmy zbyt wielkich oczekiwań — może poza spokojnym spędzaniem czasu i plażowaniem w miejscach FKK. Kilka razy udało nam się naprawdę dobrze odpocząć na plażach, choć pogoda bywała kapryśna i nie zawsze dopisywało słońce.

Odwiedziliśmy stare kąty oraz nasze ulubione plaże. Przed sezonem te miejsca były niemal całkowicie puste. Często spaliśmy też w miejscach z zakazami postoju, ale ani razu nie odwiedziła nas policja.

Chorwaci bardzo nie lubią kamperów — trudno im się dziwić. Darmowe nocowanie przy plażach psuje lokalny biznes, a dodatkowo bywa uciążliwe dla mieszkańców.

My jednak spotykaliśmy się głównie z życzliwością lokalnych ludzi — uśmiechami, rozmowami i pytaniami o to, skąd jesteśmy i dokąd jedziemy.

W Žuljanie po raz ostatni plażowaliśmy i właśnie tam pożegnaliśmy się z chorwackim wybrzeżem.

We Włoszech jeździliśmy rowerami przez dwa tygodnie. Przemierzaliśmy go dosyć szybko, starając się zobaczyć jak najwięce...
10/05/2026

We Włoszech jeździliśmy rowerami przez dwa tygodnie. Przemierzaliśmy go dosyć szybko, starając się zobaczyć jak najwięcej.

Na naszej trasie były małe, urokliwe miejscowości, pełne życia, lokalnych społeczności oraz kawy. Dawno nie piliśmy tak taniej a zarazem aromatycznej kawy. Za maksymalnie 1.5-2 euro rozkoszowaliśmy się kubkiem pysznego napoju.

Odpoczywaliśmy też w tym kraju, gdyż Włochy były praktycznie płaskie. W Chorwacji nie będzie już tak luksusowo 😎

Pojechaliśmy nawet pod Wenecję. W 2019 roku robiliśmy 10-dniowy sprint właśnie do Wenecji przez 1400km.

Włochy jeszcze z pewnością będą kiedyś naszą rowerową destynacją.

Świętujemy dziś 3 lata, odkąd ruszyliśmy w podróż rowerem dookoła świata.Ponad 57 tysięcy kilometrów, 46 krajów, 1100 dn...
29/04/2026

Świętujemy dziś 3 lata, odkąd ruszyliśmy w podróż rowerem dookoła świata.
Ponad 57 tysięcy kilometrów, 46 krajów, 1100 dni w drodze.
Jak to możliwe, że czas upłynął tak szybko?
Zdecydowanie za szybko.

Jeszcze niedawno ruszaliśmy z Gdańska z marzeniem oraz planem a także wielką niewiadomą, co nas czeka, a dziś jesteśmy już prawie na finiszu tej niezwykłej drogi.

Jesteśmy mocno wzruszeni, że codzienna jazda, tysiące małych kroków, setki decyzji i nieustanne parcie naprzód pozwoliły nam osiągnąć cel, który kiedyś wydawał się tak odległy. Każdy dzień przybliżał nas do marzenia, choć często nie było łatwo.

Do Polski zostało nam jeszcze ponad 2700 kilometrów. Powoli kierujemy się do domu — szczęśliwi, zmęczeni, ale i wdzięczni oraz dumni z tego, czego udało nam się dokonać. Mimo kłopotów, przeciwności losu, zmęczenia, niepewności i chwil zwątpienia… okrążyliśmy świat...

Nasza podróż to jednak nie tylko liczby, dystans i kraje na mapie. To przede wszystkim ludzie, których spotkaliśmy po drodze. Morze dobra, bezinteresowna pomoc, otwarte domy, serdeczne rozmowy, wspólne posiłki i gesty, których nigdy nie zapomnimy. Wspaniali ludzie na całym świecie dokładali swoją cegiełkę do tej wyprawy i sprawili, że stała się czymś znacznie większym niż tylko podróżą rowerową.

Ogromnie dziękujemy wszystkim Wspierającym za kawki, wiadomości i dobre słowo, naszym Przyjaciołom oraz Rodzinie, którzy byli z nami na każdym etapie tej drogi. Wasze wsparcie nieraz dodawało nam sił wtedy, gdy najbardziej ich brakowało i dalej dodaje.

Jesteśmy już na ostatniej prostej do domu. Przed nami ostatnie kilometry, ostatnie granice i ostatnie miesiące tej wielkiej przygody.

Trzymajcie się i do zobaczenia już niedługo!
Nadal można wspierać naszą wyprawę!

Www.buycoffee.to/cyclingcouple



pa

Kilka dni spędziliśmy w Hiszpanii, a za nami już także dwa tygodnie we Francji. Po długim czasie poza Europą znów powoli...
22/04/2026

Kilka dni spędziliśmy w Hiszpanii, a za nami już także dwa tygodnie we Francji. Po długim czasie poza Europą znów powoli oswajamy się z tutejszą codziennością, rytmem życia i klimatem, który przez lata był dla nas czymś zupełnie odmiennym.

W Barcelonie ugościła nas Kasia, dzięki czemu mogliśmy chwilę odpocząć, złapać oddech i spokojnie wejść z powrotem w europejską rzeczywistość. Z nową energią ruszyliśmy dalej — tym razem do Francji.
Na pierwszy rzut oka niewiele się zmieniło poza językiem. Nadal otacza nas wielka cywilizacja, świetna infrastruktura, sklepy praktycznie na każdym kroku i wszystko dostępne niemal od ręki. Największym wyzwaniem okazała się jednak bariera językowa. Translator uruchamiamy częściej niż mapy do nawigacji. Znamy zaledwie kilka podstawowych słów i zwrotów, a i tak często mamy wrażenie, że wymawiamy je kompletnie inaczej, niż powinniśmy.

Bardzo smakują nam lokalne sery i francuskie specjały, a ceny pozytywnie nas zaskoczyły. Jest zdecydowanie taniej, niż było w Argentynie, więc możemy pozwolić sobie na małe kulinarne testy bez wyrzutów sumienia. Ciekawe, jak będzie dalej na trasie.

Z każdym kolejnym kilometrem i każdym następnym dniem jesteśmy coraz bliżej Polski. To uczucie jest wyjątkowe, po tak długiej drodze świadomość, że dom jest już coraz bliżej, daje ogromną motywację do dalszej jazdy.

Iran i dwa miesiące w tym kraju było całkowicie inne od dotychczasowej podróży przez kraje. Każdego dnia byliśmy zaprasz...
29/03/2026

Iran i dwa miesiące w tym kraju było całkowicie inne od dotychczasowej podróży przez kraje. Każdego dnia byliśmy zapraszani do domów, goszczeni oraz traktowani po królewsku. Podróżnik w religii Islamu traktowany jest jak wysłannik Boga. Tak też się czuliśmy…

Rodziny zabierały nas w cudowne miejsca, szukały krajobrazów do najlepszych zdjęć a także pokazywały nam swój świat.
Była niestety bariera językowa, ale z tłumaczem nie było większych problemów. Zdarzało się, że w całej rodzinie jedna osoba mówiła po angielsku i automatycznie stawała się tłumaczem 😊

Pakistańska przygoda rowerowa całkiem sympatycznie się ułożyła. Po kontakcie na grupie na Facebooku, zostaliśmy przywitani przez lokalnego rowerzystę, który miał ogromną sieć kontaktów w całym Pakistanie. Grupa przyjaciół organizowała nam pobyt, zapewniając komfortowe warunki każdego dnia. Było ciekawie, mamy mnóstwo historii i wspomnień a także kontakt z ludźmi z tej części świata do dziś.

Za to przez Beludżystan w pierwszym tygodniu eskortowała nas policja. To standardowa praktyka zapewniania bezpieczeństwa w tym rejonie. Nie czuliśmy zagrożenia, ale eskorty nie można było uniknąć.

Chcielibyśmy, żeby poznani ludzie mogli zmienić swoje życie, wyjechać albo znaleźć inne zajęcia. Wielokrotnie słuchaliśmy historii, w których nasi znajomi chcieliby dostać się do Europy.

W Australii spędziliśmy 90 dni. Podróż po niej można podzielić na 3 etapy: pustynny początek kraju, środkową, upalną czę...
24/03/2026

W Australii spędziliśmy 90 dni. Podróż po niej można podzielić na 3 etapy: pustynny początek kraju, środkową, upalną część w miastach oraz chłodniejsze wybrzeże Sydney oraz okolicznych metropolii.

Pierwszą część pokonaliśmy w skwarze pustyni, gdzie miejsca poboru wody (często słonej) były co 100 kilometrów. Pozostałe dwa etapy były dla nas znacznie łatwiejsze.

Kraj kangurów spodobał się nam tak mocno, że gdyby nie nasz wiek oraz inne ograniczenia, chcielibyśmy tu zostać, pracować na wizie work&travel i zwiedzić ją jeszcze dokładniej.

Widzieliśmy mnóstwo zwierząt w naturalnym środowisku: kangury, koale, papugi, żółwie, kukabury, węże. Długo nie zapomnimy obcowania z naturą.

Przejechaliśmy od Darwin do Tennant Creek, a następnie wschodnim wybrzeżem aż do Sydney, tj. kilometrów.

Ogromne znaczenie ma dla nas gościnność najlepszej Polonii w wielu miastach Australii. Dzięki cudownym polskim rodzinom nasz pobyt w Australii był komfortowy a także niezapomniany. Poznaliśmy Rodaków, z którymi do dziś rozmawiamy. Życzymy im dalszych sukcesów oraz dalszego rozwoju zawodowego 😊

Chcielibyśmy wrócić kiedyś i ponownie odwiedzić Australię. Czas pokaże czy będzie to możliwe.

Ameryka PółnocnaNie omijamy w tej podróży trudnych albo mniej ciekawych rejonów świata a Stany Zjednoczone zdecydowanie ...
21/03/2026

Ameryka Północna

Nie omijamy w tej podróży trudnych albo mniej ciekawych rejonów świata a Stany Zjednoczone zdecydowanie nie należą do naszych ulubionych miejsc. Przylecieliśmy do Los Angeles, ale jak najszybciej kierowaliśmy się do Meksyku. Ilość bezdomnych w amerykańskiej Kalifornii była zatrważająca.

Meksyk nas zachwycił cenotami, roślinnością oraz pysznym jedzeniem. 90 dni jazdy rowerem to było stanowczo za mało. Część Kalifornii meksykańskiej raczyła nas ekstremalną pustką, dzikimi noclegami, ogromnymi kaktusami na każdym kroku.
Najlepiej wspominamy pobyt w Salwadorze i Belize. W obu tych krajach porozumiewaliśmy się po angielsku. Podobały nam się krajobrazy, dopisywała pogoda etc.

Ameryka Centralna nie należy do najbezpiecznych. Kraje były do siebie podobne a najmniej przyjazne z nich to Nikaragua oraz Gwatemala w naszej subiektywnej opinii.

Amerykę Centralną kończyliśmy w Panamie, skąd lecieliśmy do Ameryki Południowej.

Ameryka Centralna nie należy do najbezpiecznych. Kraje były do siebie podobne, a najmniej przyjazne z nich to Nikaragua oraz Gwatemala w naszej subiektywnej opinii.

Etap południowoamerykański (13 000 km)Nasza przygoda na tym kontynencie zaczęła się w Kolumbii. Bogota przywitała nas sp...
18/03/2026

Etap południowoamerykański (13 000 km)
Nasza przygoda na tym kontynencie zaczęła się w Kolumbii. Bogota przywitała nas spotkaniem z polskim konsulem, a cały kraj zachwycił ogromną kulturą rowerową, choć deszczowa pogoda bywała wymagająca.

W Ekwadorze zmagaliśmy się z wszechobecnymi lawinami błotnymi, które regularnie blokowały trasy. Z kolei Peru oszołomiło nas pięknem gór.

Przez wiele dni poruszaliśmy się na wysokościach powyżej 2000–3000 m n.p.m. Jednym z najbardziej pamiętnych momentów był przejazd tunelem Punta Olimpica (4736 m n.p.m.), gdzie lodowce były niemal na wyciągnięcie ręki.

Boliwia to przede wszystkim magia Salar de Uyuni. Przejazd rowerem przez ponad 100 km po nieskazitelnie białej, płaskiej tafli soli był czystą magią. Musieliśmy jednak odpuścić wjazd na wulkan Uturuncu (5800 m n.p.m.) – nasze obciążone sakwami rowery nie podołałyby tak trudnej nawierzchni.

Wyzwania w Argentynie i Chile
Wjazd do Argentyny przyniósł upragnione ciepło, gdy zjechaliśmy z 4000 m na 500 m n.p.m. Północ kraju okazała się idealna do spania „na dziko”. Niestety, nie obyło się bez problemów zdrowotnych – nagły skurcz mięśni przykręgosłupowych Aleksandry zatrzymał nas na tydzień przed granicą.

Prawdziwą próbę przeszliśmy na przełęczy Paso Agua Negra. Potężny wiatr (70 km/h) i niska temperatura na 4000 m n.p.m. zmusiły nas do odwrotu. Szczyt pokonaliśmy ostatecznie na pace pickupa. Samo Chile zapamiętamy jako kraj bardzo rozwinięty, ale i specyficzny – niemal każdy kilometr drogi był tam ogrodzony drutem kolczastym.

Co dalej?
Finałowy odcinek to triumfalny wjazd do Ushuai. Choć osiągnęliśmy „koniec świata”, nasza przygoda trwa. Teraz czeka nas trasa przez Europę, aż dotrzemy do Polski, gdzie trzy lata temu wszystko się zaczęło! 🚲❤️

Gościnność i gdzie szukamy tych wszystkich gospodarzy. Wyobraźcie sobie, że do tej pory przyjeło nas aż 131 różnych rodz...
15/03/2026

Gościnność i gdzie szukamy tych wszystkich gospodarzy.

Wyobraźcie sobie, że do tej pory przyjeło nas aż 131 różnych rodzin/gospodarzy.
48 z nich pochodziło z Couchsurfing
38 z Wamrshowers.org
45 z różnych grup Facebook oraz zaproszeń z drogi

Dla nas to nigdy nie był po prostu darmowy nocleg, a szansa, żeby wejść w czyjś świat. To te wszystkie rozmowy przy kolacji, opowieści o trasie i podglądanie codziennego życia gospodarzy sprawiały, że poznawaliśmy kraje „od środka”, a nie tylko z perspektywy turysty.

​Mieliśmy mnóstwo takich spotkań i właściwie tylko raz trafiliśmy słabo. Cała reszta to ludzie, którzy dali nam niesamowitą energię. Trudno byłoby wymienić każdego z osobna, ale o wielu z nich często wspominamy, a z częścią mamy kontakt do dziś.

​Osobny rozdział to Polonia. Gościli nas Polacy na Hawajach, w Australii, Kolumbii, Meksyku, Ekwadorze, Argetynie. To niesamowite uczucie spotkać „swoich” na drugim końcu świata. Technologia ułatwia logistykę, to fakt, ale to spotkania z ludźmi sprawiają, że podróż ma sens.

Iran pozostanie w naszej pamięci na zawsze.Wiedzieliśmy z opowieści innych podróżników, że jest to kraj o ogromnej gości...
12/03/2026

Iran pozostanie w naszej pamięci na zawsze.

Wiedzieliśmy z opowieści innych podróżników, że jest to kraj o ogromnej gościnności. Uwagi o bezpieczeństwie przekazywane przez tureckiego gospodarza w przygranicznym mieście nie sprawiły, że zaczęliśmy się bać.

Pierwszy dzień i wjazd do kraju w ubraniach zakrywających nogi oraz ramiona był szokiem dla organizmu. Gotowaliśmy się we własnych ubraniach, ale dzięki temu ludzie widzieli, że szanujemy ich zwyczaje i byli bardziej przyjaźni.

Jest nam okrutnie ciężko obserwować, jak USA i Izrael atakują kraj, który – naszym zdaniem – nic im nie zrobił. Jak szaleni przywódcy niszczą świat, bawiąc się pionkami na planszy.

Każdego dnia myślimy o tym, jak żyją ludzie, którzy przyjęli nas w swoich domach – karmili jak najważniejszych gości, chwalili się w całej wsi naszą obecnością i wozi­li nas po najlepszych miejscach w okolicy.

Każdego dnia przynajmniej jedna osoba zaoferowała nam obiad lub pytała, czy mamy gdzie spać. Niejednokrotnie musieliśmy mówić „nie”, ponieważ trzeba było przemieszczać się dalej. Widzieliśmy, jak bardzo przeżywali nasze odmowy. Jak nam wyjaśniali, byliśmy dla nich wysłannikami Boga.

Mamy tak ogromną ilość historii z Iranu, że trudno zawrzeć je w jednej wiadomości. Spędziliśmy tam ponad dwa miesiące i przejechaliśmy 3000 km…

Adres

Wrzeszcz
80-261

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy CyclingCouple umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do CyclingCouple:

Udostępnij

Kategoria