27/02/2026
Dojrzałość, cz. 2 czyli kontynuacja rozmowy sprzed dwóch tygodni.
Pewnie nie raz słyszeliście, że nazywanie emocji to coś pożądanego i przybliżającego nas do dojrzałości emocjonalnej. Ale już określanie uczuć jako “dobre” lub “złe” szufladkuje je i definiuje sposób, w jaki będziemy przyglądać się danej emocji. Każda emocja to sygnał, który mówi nam coś ważnego o nas samych. Rozwój wynika z obserwowania tych sygnałów bez osądzania.
Łącząc tę świadomość z wyznaczaniem osobistych celów łatwiej podążać świadomą ścieżką, która do nich prowadzi. Bo dążenie do zewnętrznego sukcesu przy jednoczesnym zaniedbywaniu wewnętrznej równowagi może maskować głębsze, niezaspokojone potrzeby.
Przecież zewnętrzne oznaki, jak wiek, czy status, które mamią nas tajemną wiedzą i poznaniem prawd niedostępnych zwykłym zjadaczom chleba wcale nie muszą iść w parze z emocjonalną głębią i dojrzałością. A to, jak funkcjonujemy mając kilka dekad życia za sobą, to także wynik oczekiwań rodziny, w której wyrośliśmy, gdzie dopasowywanie się do norm i schematów myślowych, a niekiedy czuciowych, mogło dominować nad wolnością poznania i zrozumienia siebie.
Może dojrzałość to nie tyle stały punkt końcowy, co raczej ciągły proces stawania się, nieustanne kwestionowanie, dostosowywanie się i uczenie się na podstawie własnych reakcji.
Zajrzyjcie na naszego Substacka, YT, lub Spotify i zostawcie info, co najbardziej zaciekawiło was w naszej dyskusji