30/09/2025
5 dni po "rozgrzewce" 😆
Supraski Maraton Leśny
04.09.2025r.
Część z Was jeszcze smacznie śpi kiedy ja ruszam na drugi koniec Polski.
"Po swoje"...
Wiem, że to nie najlepszy moment 😆 ale kiedy już odnajduję swoje miejsce w pociągu jeszcze raz na szybko analizuję czy oby na pewno niczego nie zapomniałam, czy wyłączyłam żelazko 😂 czy zamknęłam drzwi 🤭 czy mruczkowi starczy jedzenia... 🤔
Tak, tak typowa baba 🫣😆
Z tej pozycji już niewiele zrobię 😆 ale przynajmniej postraszę sama siebie 🤣
A może jednak nie wyłączyłam... 🤔🤭😆
Konduktorski gwizdek rozwiewa wszystkie złowrogie myśli 😆 a więc czas coś zjeść 😂
Czy tylko ja tak mam...??? Że jak wsiadam do pociągu czy autobusu to od razu szeleszczę pazłotkiem od kanapki 🤔🤭😁
Masakra jakaś 😂 Ale przynajmniej jest o czym rozkminiać dalej 🤔🤪
Co w takiej sytuacji myśli o mnie mój podróżny sąsiad??? 😆
A zresztą nieistotne co on myśli 🤣 Najważniejsze, że nie będzie mi w brzuchu burczeć 😆
Białystok - Warszawa - Kraków...
Dokładnie tu zaczynam czuć, że moja przygoda właśnie się rozpoczęła 😆 34°C za oknem i zero klimatyzacji w odczepionych i doczepionych do innego pociągu wagonach daje ostro popalić 🥵 Pasażerowie swoim ciężkim oddechem i sapaniem mogliby zagłuszyć najgłośniejszą lokomotywę 😂
Wszyscy wiercą się i kręcąc nerwowo odliczają minuty do swojej stacji i czekają momentu kiedy w końcu opuszczą tą blaszaną puszkę 🤭😆
Ufffff w końcu czas i na mnie!!! 🤸♂️
Zupełnie nie przygotowana na pierwszy sukces 🤣 mam życiówkę w wysiadaniu z pociągu 😂
Piwniczna Zdrój
Tak na dobrą sprawę to chyba nie zrobiłam nawet kroku 😆 jak huknęło, walnęło, mrugnęło i polał się rzęsisty deszcz. Szczerze... nawet nie wyciągam parasola, bo i tak jestem już cała mokra 🤭🥵🤣
Chwilo trwaj!!! 😆
***
Tym razem zacznę od polecajki bo to naprawdę godne tego miejsce.
Sosnowy Zakątek - z niesamowicie przyjaznymi i bardzo pomocnymi właścicielami, który znajduje się bardzo blisko stacji PKP ( ... i mety 😆 co było dość istotnie po tych 101 kilometrach 🤭😁) to fenomenalne miejsce o dobrym standarcie które warto wziąć pod uwagę szukając noclegu w tej miejscowości. Jestem przekonana, że każdy kto się tam zatrzyma będzie zadowolony 😊😉
***
Wykąpana ×2 😆 rozpakowana, ruszam na drobne zakupy i spacer po okolicy.
Ze względu na to, że mieszkam blisko biegowego miasteczka - Nakło, na każdym metrze piwnicznej ziemi czuć jest zbliżającą się "przygodę" 😁
Wstażki, które oznaczają trasę...
Strzałki na ulicy...
Ilość km... do mety 🤭😆
Jasno mówią o tym, że "żarty się skończyły" 🤪
Szczerze... stoję, patrzę na ten pomarańczowy napis 100 km i zastanawiałam się czy oni są mądrzy 🤔😆 żeby biec tyle km??? 😂
Nie!!!
I właśnie dlatego w tym szaleństwie jest metoda!!! Metoda na życie!!!
I właśnie dlatego wśród nich jestem i ja!!!
05.09.2025 r.
Pierwszy raz odkąd wyjeżdżam na bieganie w góry brakuje mi jednego dnia. Tego dnia, który zawsze wykorzystuję na aklimatyzację. Z jednej strony trochę mi to nie daje spokoju, z drugiej muszę zachować zimną krew i z głową rozplanować przedstartowy dzień.
Tym razem rezygnuję z wycieczek, dłuższego chodzenia i poznawania okolicy.
Skupiam się tylko i wyłącznie na odebraniu pakietu startowego, przygotowaniu się, dobrym rozłożeniu rzeczy na dwa przepaki (z trzeciego świadomie rezygnuję) i odpoczynku.
Czy to wystarczy??? Musi!!! 😉
godz. 2.00
Czy jestem gotowa na to wyzwanie???
Czy sobię poradzę???
Czy udźwignę długość i trudność górskiej trasy???
Czy będzie "częściowe zachmurzenie"??? 😆..
Jak zawsze i tym razem pytań jest więcej niż odpowiedzi... ale to co najważniejsze to fakt, że tu jestem. Że nigdy nie przestałam wierzyć, że uda mi się dokończyć moje najważniejsze biegowe wyzwanie. Że mimo tak trudnego czasu jaki mam za sobą, pełna wiary i nadziei podnoszę się sama i podnoszę biegową rękawicę, żeby walczyć o swoje marzenia.
Że nie poddałam się!!!
Chociaż o to akurat było i zawsze jest najłatwiej. A ja... ja nie lubię jak jest łatwo... bo tylko to co jest trudne jest czegoś warte. Bez względu na to czy dotyczy to pasji czy normalnego życia.
Zaczynamy odliczanie...
3,2,1...START!!!
RUSZAMY!!!
Po pierwszym kilometrze jedyna myśl jaka mi towarzy to:
- Czy ja na pewno biorę udział w biegu na 100km??? 🤔🤭😆
- A może coś pomyliłam??? Może to dycha wystartowała??? A mi się zera pomyliły 😂
Bo prędkość z jaką ruszyli zawodnicy była... zawrotna 😆
Po drugim kilometrze, przekonana, że jestem we właściwym miejscu i o właściwym czasie 😂 zastanawiam się czy ten limit czasowy 19 godz. nie jest ustalony tylko pode mnie 🤣 bo to co się tu dzieje, przypomina start na 5 km 😂
Naprawdę to jest mego imponujący początek 🤭😆
w którym najważniejszą sztuką jest nie dać się ponieść emocjom 😉😊
Udało się!!!
A wszystko to dzięki moim dwóm magicznym słowom, kilkukrotnie wypowiedzianym w myślach:
"RÓB SWOJE"!!! 💪
Bieg 7 Dolin
trasa: 100 km (z haczykiem 😁)
przewyższenia: ok 4200m ⬆️ i tyle samo w ⬇️
limit czasowy: 19 godz.
***
Przy tym limicie zatrzyma się na dłużej...
Przygotowując się do startu i biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności (nawet te najmniej prawdopodobnie 😉) tym razem postawiłam na wykorzystanie jego w pełni.
Ktoś z Was może pomyśleć, że to mało ambitny plan jednak nie dla mnie, nie w tej sytuacji...
Po około 3 latach walki o powrót do zdrowia, z ciężkim bagażem różnorakich doświadczeń to co liczy się najbardziej to fakt, że mogę wrócić na biegowe ścieżki. Że mogę być. Że mogę przeżywać. Że mogę doświadczać ale też że mogę zdobywać, że mogę podnosić poprzeczkę i że mogę realizować swój plan.
Na innych zasadach ale z tym samym zapałem i sercem pełnym radości jaką daje mi pasja.
Dlatego też, żeby ustrzec się jakiegokolwiek błędu postanawiam nie być rozrzutną 😂
Płacę za 19 godz. i tyle mam zamiar biec 😉😆
***
Po szybkich 2 km 😆 rozpoczynamy długie bardzo długie, bo aż 8 km podejście na Eliaszówkę. Na podziwianie Beskidu Sądeckiego póki co nie mam szans bo noc rządzi się swoimi prawami, a co za tym idzie pokonuje szlak w dużym skupieniu. Ten odcinek trasy jest dla mnie najtrudniejszy... Przede mną jeszcze Wielki Rogacz i Radziejowa... wzniesienia okryte mrokiem, chłodem i mgłą nadają trasie niesamowicie ostrego i drapieżnego charakteru.
Wkroczenie na GSB jak za dotknieciem czarodziejskiej różdzki przywołuję niesamowite wspomnienia z Łemkowyny 150... 😊 Ale to nie jest najlepszy moment na takie emocje... Teraz muszę skupić się na "robocie" 😉💪 bo tu wystarczy jeden źle postawiony krok, żeby... Ciiii!!! 🤫
Nie wywołujmy wilka z lasu 😬😁
***
Kłaniam się w pas naszemu zabezpieczeniu medycznemu na trasie, które towarzyszyło nam od pierwszego do ostniego kilometrach.
Brawo panowie GOPR'owcy. Kawał dobrej roboty 👏👏👏
***
2 punkt żywieniowy i 1 przepak - 36 km
Jak zawsze i tym razem jest krótko, zwięźle i na temat 😉😆
Uzupełniam braki wody i żeli, wyrzucam śmieci, chwytam coś do jedzenia i w drogę 💪
Najważniejsza zasada - spędzam minimum czasu potrzebnego na przygotowanie do dalszej drogi. Zdarza mi się nawet, że jem idąc...
Nie lubię długich postojów dlatego też staram się ich unikać. Ten sposób bardzo mi odpowiada dlatego też, nie wprowadzam w tym elemencie żadnych zmian.
Jedyną zmianą jaką stosuję w tym biegu jest to, że nie skorzystam z trzeciego przepaku.
Po przemyśleniu, przeliczeniu i przeanalizowaniu uznaję, że dwa w zupełności mi wystarczą. I nie mylę się 😉
Wystarczyły 💪
Mega motywujący na tym etapie okazuje się mój czas. Rozrzutna nie jestem 😆 ale zegarek ewidentnie pokazuje, że sporo urwałam 😉
Fakt to zdecydowanie za wcześnie na euforię ale każdy pozytyw jest na plus.
No to lecę dalej!!!
Oczywiście jest już widno, a co za tym idzie jest też więcej pokus do zatrzymania się, focenia czy zrobienia małych zakupy 🤣 kiedy przebiegamy przez większe miejscowości ale nie tym razem.
Wszystkie piękne widokowe kadry zapisuję w głowie i sercu, a nie w pamięci aparatu ( no może poza wyjątkiem wschodu słońca 🤭😁 bo nie mogłam się oprzeć 😆).
Biegnie mi się naprawdę cudownie. Oczywiście znów w samotności ale Wy już wiecie, z czego to wynika 😉😊
Pokonuję kilomer po kilometrze, godzinę po godzinę, górę po górze, żeby po raz kolejny móc pokazać, że niemożliwe nie istnieje!!! Że nie można się poddawać!!! Że trzeba walczyć do końca!!! O siebie i dla siebie!!! Że nawet jak zabraknie sił, będzie gorszy moment to idź, pełzaj ale cały czas posuwaj się do przodu!!!
Zabrakło...
70 km...
Potwornie długi zbieg...
Mam go dosyć...
Mam dosyć tego tupania zmęczonymi nogami po asfalcie...
Chcę góry, chcę żeby było trudniej, chcę...
Ja już sama nie wiem czego chcę 😂 natomiast doskonale wiem czego nie chcę - zbiegać 😆
Fenomen 🤣 Pierwszy raz zdarza mi się, że zbieg mnie denerwuje 😆 i męczy 🤭
Z reguły to właśnie na niego czekam ale nie tym razem...
Na szczęście kryzys minął szybciej niż długa prosta 💪 Pojawiła się kolejna górka, a z nią nowe wyzwanie, nowe możliwości i co ważniejsze jeszcze piękniejsze widoki... I moje ukochane niebo 😍 na wyciągnięcie ręki, no dobra w tym przypadku na wyciągniecie biegowego kija 😉😊😆
90 km
- Boże dziewczyno, skąd ty masz siłę, żeby tak cisnąć na 90 km???
- Przecież mamy zbieg 🤣🤣🤣 tu nogi same niosą!!!
( Szkoda, że zapomniały tego zrobić na 70 km 🤣 mruczę sama do siebie 😆)
99 km
Ostatnia górka, ostatnie kilometry, ostatnie minuty na trasie...
Łzy same cisnął się oczu ...
Mam to!!! Zrobiłam to!!! Udało się!!!
Mijam figurkę naszego Papierza Jana Pawła II...
Tym razem nie proszę... tym razem DZIĘKUJĘ... a mam za co...
Na ostatnim,101 kilometrze, mijam miejsce w którym jestem zakwaterowana i... już wiem, że na mecie czeka na mnie jeszcze jedna niespodzianka 🤗❤️
Jak ja zrobiłam tą 100-tkę to wiem 😆 ale jakim cudem udało się Pawłowi pokonać ponad 3000 km żeby zdążyć przywitać mnie na mecie to nawet "nie chcę wiedzieć" 🤭😆
Dziękuję kochanie!!! 🤗😘
Paweł ❤️
Przecudowna niespodzianka i jeden z najpiękniejszych momentów przekraczania mety 😊
Jestem przeszczęśliwa!!!
I jednak rozrzutna.... 😂
Płacę za 19 godzin, a melduję się na mecie po 16 godz. 38 min i 47 sek.
Co pozwala uzyskać mi 5 lokatę w kategorii wiekowej!!!
Pytacie w jakiej kategorii wiekowej???
18 lat plus wat, plus doświadczenie, plus jakieś tam inne cuda wianki 😂😂😂 co daje nam K45-49
Rewelacja!!!
Teraz czas na odpoczynek, regenerację i wymyślenie kolejnego szalonego pomysłu 😂
A nie przepraszam, on już jest wymyślony 🤭😆 teraz tylko muszę wymyślić sposób w jaki powiedzieć o nim Pawłowi 🤭🤣
Liczę też, że nie doczyta do tego momentu 😂😂😂
Co do samego Festiwalu....
Niestety nie zaiskrzyło miedzy nami 🤷♀️
Nawet chyba pierwszy raz w życiu napiszę, że jestem mocno rozczarowana...
Na szczęście ratują go ludzie. Wolontariusze, ktorzy dali z siebie 1000% i to właśnie dla nich są moje słowa uznania i brawa 👏🤗👏
Jak zawsze i tym razem nie zabrakło spotkań 😊 Z Dariusz, którego łatwiej jest mi złapać na drugim końcu Polski 🤣 niż w sąsiedniej miejscowości 🤭😆 Andrzej, który jest niesamowitym przykładem na to, że wiek to tylko liczy i nie ma czegoś takiego jak nie da się, nie można, już nie wypada 💪👏 Mariola, która ciśnie po wygraną w "swoim wyzwaniu".
Ludzie, historie, emocje, motywacja, pasja!!! Bezcenne chwile 🤗
Czy jeszcze tu wrócę???
Nie potwierdzam, nie zaprzeczam 😉😁
Beskid Sądecki choć bardzo wymagający jest dla mnie łaskawy.
Łemkowyna 150, Bieg 7 Dolin...
Może warto byłoby w końcu za dnia uścisnąć dłoń Radziejowej 🤭😆 spojrzeć jej prosto w twarz i powiedzieć co o niej myślę 😆
Co dokładniej?
- Nie strasz, nie strasz bo się ....... nie boję!!!
🤣😂🤣
wśród fanów