18/05/2026
Są sprawy, obok których nie można przechodzić obojętnie. Transparentność i uczciwość w sporcie powinny być standardem. Zachęcamy do przeczytania materiału. 📄
Polski Związek Squasha kupił za publiczne pieniądze 100 juniorskich rakiet w cenie o prawie 500 zł za sztukę wyższej niż cena sklepowa - pisze Robert Dworakowski.
Związek kupił je od pośrednika: sklepu AGD RTV, który sprzedaje też m.in. rowery i sprzęt ogrodowy.
Ile zazwyczaj kosztuje taka rakieta (HEAD Radical Junior)?
🟩 w sklepie Squashtime - 139 zł/szt.
🟩 w hurtowni - 120 zł/szt.
🟥 u pośrednika PZSQ - 600 zł/szt.
Sto rakiet można więc próbować kupić za 12-14 000 zł, ale zapłacono za nie aż 60 000 zł.
Skąd taka rozbieżność?
To skandal, który trzeba wyjaśnić - twierdzi Hasta La Vista. Klub wystąpił o dostęp do informacji publicznej i przygotowuje wniosek o dodatkową kontrolę.
To szukanie sensacji i atak na PZSQ, a cena wynika z dodatkowego serwisu i ubezpieczenia - odpowiada im na to Sekretarz Generalny Związku.
Ale po kolei.
Sprzęt kupiono z dotacji MSiT w ramach programu "Sport Wszystkich Dzieci 2025" i rozdano 12 wybranym klubom.
Tam, zgodnie z założeniami programu, rakiety miały służyć dzieciom, które będą dopiero zaczynały przygodę ze squashem.
- Czemu zapłacono tak dużo i czemu rakiety zakupiono w regionalnym sklepie AGD (Migael Sp z o.o), który teraz nawet nie ma w swojej ofercie takich artykułów? - pyta Robert Dworakowski, pełnomocnik Hasta La Vista.
Wrocławski klub wystąpił do PZSQ o więcej informacji w sprawie tego, jak to nazywa, "skandalicznego zakupu".
HLV pyta między innymi o przetarg lub analizy poprzedzające takie wydanie publicznych pieniędzy i o to, czy cały Zarząd PZSQ je popierał.
- Za sprzęt (rakiety, okulary, piłki) przepłacono w sumie trzykrotnie. Dlatego można powiedzieć, że 52 tysiące złotych z tej dotacji tak naprawdę nie trafiły na potrzeby juniorów - twierdzą Barbara Jaworowska i Grzegorz Winnik z Klubu HLV.
Jak przekazał nam Dworakowski, PZSQ udzielił już krótkiej odpowiedzi w mailu.
Sekretarz Generalny PZSQ i osoba odpowiedzialna za projekt Sport Wszystkich Dzieci 2025, Łukasz Piasecki, przede wszystkim stwierdził, że to kolejna, bezpodstawna próba ataku na niego i na Związek.
A jeśli chodzi o wysoką cenę rakiet i to, że nie kupiono ich w sklepie ze sprzętem do squasha?
⬛ ⬛ ⬛
- Wybór firmy uwarunkowany był chęcią realizacji serwisu około sprzedażowego, co było istotnym problemem dla dystrybutorów.
- Uwzględnione zostały usługi serwisowe na okres dwóch lat oraz koszty ewentualnej wymiany sprzętu w przypadku uszkodzeń - tłumaczy Piasecki.
⬛ ⬛ ⬛
Poza tym, podkreśla, że program został skutecznie rozliczony, a Ministerstwo przyjęło sprawozdanie*. No i program miał w założeniu być wieloletni**, stąd potrzeba takiej gwarancji i serwisu.
Sekretarz zaznacza ponadto, że to tylko krótka odpowiedź, żeby uciąć spekulacje. Dokładniejszych wyjaśnień udzieli w późniejszym terminie, a na pytania może odpowiedzieć np. podczas Walnego Zgromadzenia.
[tu przypomnienie: na stronie PZSQ wciąż nie pojawiło się sprawozdanie... z zeszłorocznego, lipcowego Walnego]
Te wyjaśnienia, delikatnie mówiąc, nie przekonały Hasta La Vista.
- Jakie usługi serwisowe zaproponował sklep AGD? Wymiana sprzętu w sklepie AGD, który nie ma w swojej ofercie sprzętu do squasha? Jakim cudem? - zastanawia się Jaworowska.
- Rozszerzona gwarancja kosztuje 10-15% ceny urządzenia. W skrajnych przypadkach może to być 30%, ale nigdy nie będzie to 100% i na pewno nie 400% jak w przypadku rakiet kupionych przez PZSQ - dodaje.
Jaworowska mówi też, że gdyby sprzęt kupić bezpośrednio np. w Head Poland, to standardowa gwarancja na niezawinione uszkodzenia wyniosłaby 2 lata. Bez dopłat.
Nie wiemy jakie dodatkowe usługi zaoferował sklep AGD Migael. Na fakturze widnieje tylko:
Nazwa: Rakieta do squasha
Sztuk: 100
Cena: 600 zł
Wartość netto: 48 780 zł
Wartość brutto: 60 000zł
Za 600 zł każdą z tych rakiet można przecież wymienić po kilka razy. Czy właśnie to zaoferował sklep i czy za to Związek zapłacił... z góry?
Nie wiadomo.
Zapytałem znajomego pracownika sklepu squashowego, jakie usługi jego zdaniem mogłyby uzasadniać takie ceny.
- Naprawdę nie wiem. Może w sklepach AGD robią homologację piłeczek? - odpowiedział żartobliwie.
Hasta w sprawie wszystkich swoich wątpliwości przygotowuje wniosek do ministerialnego rzecznika dyscypliny finansowej. Przekonamy się, czy ten w ogóle podejmie temat i później, czy stwierdzi jakieś nieprawidłowości.
___
*Ministerstwo nie bada dokumentów źródłowych, a raczej, czy pieniądze poszły - zgodnie z umową - na rakiety dla dzieci. Temu, czy były kupione za odpowiednią kwotę, może przyjrzy się dopiero teraz, po wniosku HLV.
**tak, program miał ambicje być wieloletni, ale po pierwszej edycji Ministerstwo mogło równie dobrze ocenić go negatywnie i nie dać funduszy na kolejną edycję.
Jak wiadomo dziś, tak się oczywiście nie stało: program oceniono pozytywnie i trwają właśnie przygotowania do drugiej, większej edycji.
I bardzo dobrze. Trzymam kciuki, żeby w tym roku znowu wszystko się udało.
Jednocześnie licząc na to, że sprawa "rakiet za 600 zł" również zostanie szybko wyjaśniona. 🤞