Kiedy w kiosku oprócz paczki fajek kupujesz też paczkę chusteczek do nosa, a twój dziadek na Ołbinie zatyka watą wszystkie szczeliny w oknach? To ten sam okres, gdy w kuchni zaczynasz używać imbiru i czosnku częściej niż cukru i soli. I wtedy, gdy twój sąsiad na śródmieściu majstruje coś przy liczniku z gazem i na partyzanta przyczepia do niego magnez. Kiedy w autobusie ktoś zagłusza twojego ipoda
swoim kaszlem, a kapcie z góralskiej budki na Oławskiej mają utargi większe od H&M, możesz być pewny, że rozpoczął się Sezon Grzewczy. Jednak niech krótki dzień, stada wron na niebie i pierwsze przymrozki nie będą nam straszne. Odpalamy serię imprez „Sezon Grzewczy”, gdzie formułą jest utrzymanie wysokiej temperatury ciała za pomocą wódki, dużej ilości znajomych i dobrych numerów do tańca w nietypowych punktach Wrocławia. Zatem wciągaj kalesony, zażyj chlorchinaldin i wyjdź z chaty na Sezon Grzewczy.