25/12/2019
“No pain, no gain!”
Na pewno znasz to powiedzenie. Prawda?
Bez pracy nie ma kołaczy! Ku Twojemu zdziwieniu właśnie to oznacza wyżej wspomniany cytat.
A jak dobrze wiemy, ciężka praca to i ból, cierpienie oraz masa wyrzeczeń. Ale dzisiaj nie o tym...
Chciałbym Wam dzisiaj powiedzieć, czy opłaca się robić każdą serię bicka do upadłości, aż mięsień chce wystrzelić. Otóż, nie!
Po wysłuchaniu reprymendy byka z siłowni, że jak boli to rośnie, powinniśmy się jeszcze nauczyć jaka jest różnica pomiędzy dyskomfortem, a bólem.
Kojarzycie nasz artykuł o kwasie mlekowym? To on jest głównym sprawcą niemiłego uczucia rozpierania w mięśniach. W żadnym wypadku nie jest to rozrywanie, mrowienie lub kłucie, któremu MOGĄ towarzyszyć ostre zawroty głowy.
Wiem, wiem... po ciężkim treningu bywa człowiek oszołomiony, cierpiąc z powodu niesamowitego bólu głowy. Jest to nic innego jak niedotlenienie lub odwodnienie. Wtedy należy szczególnie uważać! Granica jest bardzo cienka, szczególnie jak jesteś przed ważnymi zawodami.
Poniżej przedstawiam Wam parę wypowiedzi od uczonych.
“Effort and discomfort go together and that's what most people would call good pain — you generally expect to feel some level of discomfort." - Carly Ryan, fizjolog wysiłku(exercise physiologist)
“wysiłek oraz dyskomfort idą razem w parze i to ludzie powinni nazywać dobrym bólem”
Dr Nathan Johnson, profesor Uniwersytetu w Sydney tłumaczy nam, o ile zmęczenie w trakcie treningu jest normalne to OSTRY ból związany z urazem lub chorobą nie jest.
Dokładniej..., jeśli czujesz, że mięsień odrywa Ci się od kości, miażdżenie stawu lub cokolwiek związanego z klatką piersiową to jest pretekst do natychmiastowego zaprzestania ćwiczeń.
B.