02/08/2024
Wczoraj pierwszy raz w życiu udało mi się uzyskać akredytację prasową na mecz Śląska Wrocław odbywający się na Tarczyński Arena i było to od razu starcie w ramach europejskich pucharów z Riga FC.
Śląsk podchodził do tego meczu w trudnej sytuacji, po jednovramkowej porażce w pierwszym starciu. Na szczęście spotkanie rozpoczęło się dla ekipy z Wrocławia idealnie, bo już w szóstej minucie sędzia podyktował dla nich rzut karny, który na bramkę zamienił Matias Nahuel, wyrównując jednoczenie stan spotkania.
Podopieczni Jacka Magiery nie poszli jednak na ciosem i oddali inicjatywę. Groźniejsze sytuacje po składnych akcjach tworzyli Łotysze, a kilkukrotnie gospodarzy przed utratą bramki ratował Rafał Leszczyński. Konsekwencja gości przyniosła jednak skutek i doprowadzili oni do wyrównania w trzydziestej trzeciej minucie meczu. Taki też wynik utrzymał się do przerwy.
Nie wiadomo jakich słów użył trener gospodarzy w przerwie, ale na drugą połowę Śląsk wyszedł odmieniony i rządny zwycięstwa. Już w czterdziestej dziewiątej minucie Simon Petrov po składnej akcji ponownie wyprowadził gospodarzy na prowadzenie, a trzy minuty później Matias Nahuel pięknym strzałem z dystansu podwyższył prowadzenie, co wywołało ogromną wrzawę na stadionie. Ten wynik dawał Śląskowi awans do kolejnej rundy,w związku z czym postanowili oni uspokoić trochę grę i kontrolować przebieg spotkania. Goście po szybkich dwóch ciosach nie mogli się otrząsnąć i postanowili podostrzyć grę. Przynosiło to jednak odwrotny od zamierzonego skutek,bowiem po czerwonej kartce od sześćdziesiątej pierwszej minuty musieli radzić sobie w dziesiątkę. Szala zwycięstwa i awansu przechylała się coraz bardziej na stronę Śląska, a jedynym momentem w którym serca zawodników i kibiców z Wrocławia ponownie zadrżały był rzut wolny Łotyszy po którym piłka uderzyła w obramowanie bramki wrocławian. Na tym akcencie próby gości de facto się skończyły,a Śląsk dowiózł do końca upragnione zwycięstwo i awans.
Miejmy nadzieję, że zwycięstwo w pucharach napędzi Śląsk na dalszą część sezonu,po niemrawym początku w lidze. Kolejnym rywalem w Europie będzie z kolei szwajcarskie St. Gallen, co stanowić będzie dużo trudniejsze zadanie od pokonania Łotyszy.