S/Y SELMA EXPEDITIONS

S/Y SELMA EXPEDITIONS www.selmaexpeditions.com
Wyprawy na Antarktydę, Przylądek Horn, fiordy Ziemi Ognistej, Falklandy, Selma posiada dwa niezależne stanowiska sterowania.

Jacht SELMA to stalowy kecz, zaprojektowany przez znanego francuskiego konstruktora Georga Azueppe-Brennera. Linie teoretyczne oparto na liniach znanego w tamtym czasie z prędkości i dzielności morskiej jachtu regatowego KriterII. Jedno umieszczone w kokpicie, drugie w wygodnej sterówce. Komora przeciwzderzeniowa w dziobie, odcinane drzwiami wodoszczelnymi forpik i maszynownia, oddzielony grodzią

wodoszczelną achterpik, miękkie wejście w wodę stewy dziobowej dają bezpieczny jacht do żeglugi na daleką północ lub południe. Długie pływające cumy pozwalają na cumowanie w nietypowych miejscach. Sonar, dwa radary pomagają w nawigacji na płytkich i słabo zmapowanych akwenach oraz bezpiecznej żegludze na wodach o dużym zalodzeniu. SELMA wyposażona jest w sprężarkę. Butle, ołów, zapasowe automaty, jacket, suchy skafander uzupełniają nurkowe wyposażenie jachtu. Konstrukcja oraz wyposażenie sprawiają, że SELMA to dzielny jacht wyprawowy, przeznaczony do żeglugi w trudnych warunkach. Właścicielami Selmy są pasjonaci żeglarstwa wyprawowego:
Krzysztof Jasica, Piotr Kuźniar i Małgorzata Wojtaczka

Skiperem Selmy jest Piotr Kuźniar. Wszystkie informacje znajdują się na www.selmaexpeditions.com

Plan wnętrza
Dla gości cztery dwuosobowe kabiny, kabina rufowa dla stałej załogi, obszerny kambuz, mesa i dwie toalety z prysznicem. Niezależna kabina nawigacyjna (sterówka) znajduje się nad maszynownią. długość kadłuba : 20,28 m
szerokość : 4,95 m
wysokość boczna : 3,96 m
zanurzenie : 2,67 m
materiał kadłuba : stal
rok budowy : 1981
ilość miejsc : 12
typ ożaglowania : kecz
ożaglowanie : genua duża (na rolerze)
fok (na małym sztagu)
grot,
bezan,
spinaker
żagle sztormowe
pow. całkowita : 162 m2
pokład : maszty i bomy aluminiowe Nirvana
hydrauliczny obciagacz bomu
winda kotwiczna Lofrans
kabestan centralny Barlow
(napędzany przez coffee-grinder)
kabestany w kokpicie (8 sztuk) Barlow, Harken
kabestany pokładowe Barlow
ster strumieniowy
silnik : Perkins 6.354M
moc : 122 KM (89,5 kW)

nawigacja : log, sonda, wiatromierz Raymarine, dwa najnowsze radary Furuno i Simrad, sonar Wreck Finder firmy Echopilot, Navtex, GPS Garmin (oraz zapasowy przenośny), komputer nawigacyjny

łączność : radiostacja pośredniofalowa MF/HF - ICOM 802 z AT 140, UKF-ka stacjonarna ICOM IC-M505EURO z HM162 (oba modele z DSC), przenośne UKF-ki Standard Horizon HX270E 2 szt, telefon satelitarny Iridium nr +881621440894

ratunkowe : tratwa Solas 12 os., boja EPIRB - GME 406 Manual, transponder radarowy SART - Sevenstar S.701, kamizelki pneumatyczne z pasami bezpieczeństwa, kamizelki Solas, kombinezony ratunkowe

instalacja elektryczna : 24V/12V/230V, 2 niezależne alternatory 24V napędzane silnikiem, generator 230V, przetwornice 24V/230V

zbiorniki : paliwo 2000 l, woda słodka 2000 l

do lądowania : dwa pontony ze sztywną podłogą Lodestar 350 & 370, z przyczepnymi silnikami Yamaha 8 i 15 hp

Na naszym nowym jachcie praca toczy się ekspresem. Jacht z zewnątrz wypiaskowany - teraz akcja przeniosła się do środka ...
11/05/2026

Na naszym nowym jachcie praca toczy się ekspresem. Jacht z zewnątrz wypiaskowany - teraz akcja przeniosła się do środka - to trudniejsza i bardziej wymagająca część.
A za kilka dni rozpoczynamy spawanie 💪

Jednocześnie w naszym warsztacie trwają różnego rodzaju side-joby. Między innymi serwis silnika, a w tym - malowanie!

Na razie to tylko warstwa podkładu. Czy zgadniecie co finalnie zostanie namalowane na sercu naszego jachtu?

Ja widzicie dużo się dzieje i na wodzie i na lądzie, a w tak zwanym międzyczasie dzielna Selma na drugiej półkuli dotarł...
02/05/2026

Ja widzicie dużo się dzieje i na wodzie i na lądzie, a w tak zwanym międzyczasie dzielna Selma na drugiej półkuli dotarła na zimowanie do Itajai i mamy dla was jeszcze relację od załogi.
Zapraszamy:

Drodzy przyjaciele Selmy Expeditions,

chcieliśmy serdecznie podziękować za rejs, który właśnie skończył się cumami rzuconymi w Itajaí - po tym, jak 1700 mil wcześniej rzucaliśmy je na Falklandach. Między jednym a drugim portem zmieściło się całkiem sporo: ryczące wiatry, szklista cisza na której słychać było tylko albatrosa i czajnik, parę nocnych wacht przy których człowiek przypomina sobie, po co właściwie zaczął pływać, i co najmniej jedna kolacja, którą k*k ugotował wbrew prawom fizyki i przechyłu.

Osobne podziękowania należą się kapitanowi Andrzejowi Pochodajowi. Andrzej to człowiek, który potrafi obudzić się pół minuty przed szkwałem, zejść pod pokład akurat wtedy, kiedy ktoś chciał po cichu zjeść ostatnią czekoladę, i wytłumaczyć trym grota w sposób, po którym nawet grot czuje się zrozumiany. Na jego wachtach wiatr wiał tak, jak powinien, a na cudzych - tak, jak umiał :D

Selma z kolei jest jachtem, który bardzo poważnie traktuje swoją pracę i niezbyt poważnie pogodę - co akurat na tej szerokości geograficznej jest układem optymalnym. Trzymała się morza jak należy, "ryczace czterdziestki" nie robiły na niej większego wrażenia, kambuz wydawał ciepłe posiłki w ilościach urągających przechyłowi, a koja po zejściu z wachty okazywała się każdorazowo najlepszym miejscem na świecie.

Dziękujemy za mile, za historie, i za to, że Itajaí powitało nas caipirinhą zamiast kolejnej depresji znad Hornu. Stopę wody pod kilem -
Kacper, Mario, Pawełek, Paweł, Marcin i Bartek

Tu ponownie załoga Atlantycka Trzech Przylądków.  ⛵⛵Jesteśmy po szkoleniu na Bałtyku. Za rok w tym okresie będziemy już ...
02/05/2026

Tu ponownie załoga Atlantycka Trzech Przylądków. ⛵⛵
Jesteśmy po szkoleniu na Bałtyku. Za rok w tym okresie będziemy już w połowie drogi z Ushuaia do Durbanu realizując pierwszy etap rejsu.

Przygotowania podzieliliśmy na szereg zadań. Mamy 3 głowne cele:

1. Stworzenie i zgranie zespołu.
2. Bezpieczeństwo.
3. Realizacja celu.

Noc na kotwicy, desant na Rybitwią Mieliznę, człowiek za burtą, trening MOB w suchym skafandrze musiał zaliczyć każdy. Niektórzy poczuli smak zimnej bałtyckiej wody.

Przed każdym z nas wiele brzegowych zadań. Czuć ekscytację. Jesienią widzimy się na wymagających wodach Solentu doskonaląc trym żagli i sterowanie na fali.

Te wszystkie doświadczenia sprawiły, że ze szkolenia wracamy jako Załoga.

Obserwujcie uważnie - będzie się działo ⛵.

Ahoj! Melduje się ekipa trenująca do rejsu Trzy Przylądki, etap Atlantyk.W trakcie naszego treningu, w ramach przerwy od...
30/04/2026

Ahoj! Melduje się ekipa trenująca do rejsu Trzy Przylądki, etap Atlantyk.
W trakcie naszego treningu, w ramach przerwy od zajęć na wodzie, mieliśmy okazję zmierzyć się z bardzo praktycznym zadaniem.

Tego dnia ruszyliśmy o świcie z Gdyni do Szczecina, gdzie razem z kolejnymi pasjonatami z Selma Expeditions pracowaliśmy przy nowej jednostce w selmowej rodzinie — Devonport Challenge 67, bliźniaczej do polarnej Podorange.

To był konkret — wyciąganie jachtu z wody pod komendą Piotra i Filipa. Demontaż masztu, praca dźwigów i precyzyjne ustawienie kadłuba na kilu. Stemplowanie i ustawienie podpór to już popis Piotra P. –sztygara, który dzięki swojej „tajemnej” wiedzy z kopalni zadbał o bezpieczeństwo całej operacji.

Całość działa się na przystani Oli i Andrzeja — miejscu pełnym gościnności i żeglarskiego ducha. To także ich wyjątkowa przestrzeń, przypominająca żywe muzeum, z między innymi, choć nie tylko - historią jachtu Maria, na którym Ludomir Mączka dwukrotnie opłynął Ziemię. Zresztą Maria cumowała tuż obok, mieliśmy więc okazję również zwiedzić tą jednostkę.
Powrót do Gdyni, w jeszcze lepszych humorach, przy akompaniamencie szant granych przez Artura.
I takich właśnie chwil jak dzisiejszy dzień chcemy!
P.S. a prace na nowym selmowym nabytku trwają dzień i noc. Na ten moment silnik zdemontowany, kambuz i kabiny rufowe rozebrane, całość zabezpieczona. Ruszamy z piaskowaniem.

Kolejny tydzień ćwiczeń na Bałtyku minął szybko. Etap obwąchiwania się za nami. Poruszyliśmy kilka fundamentalnych kwest...
27/04/2026

Kolejny tydzień ćwiczeń na Bałtyku minął szybko. Etap obwąchiwania się za nami. Poruszyliśmy kilka fundamentalnych kwestii i mamy pierwsze ustalenia: nie warto wypadać za burtę, zbyt szybko poddawać się w karty, należy dbać o zapasy chleba i dżemu.

Gdzieś między Jastarnią a Puckiem postawiliśmy stopy na bezludnej wyspie. Przez chwilę chyba naprawdę wierzyliśmy, że znajdziemy na niej ukryty skarb.

I tak, całkiem niepostrzeżenie, między kolejnymi przygodami, niepoważnymi rozmowami o rzeczach ostatecznych i zażartymi dyskusjami o sprawach banalnych, ten tydzień nagle się skończył.

Czekamy na więcej i zabieramy się do roboty — każdy z nas ma teraz swoją małą misję, której wykonanie pomoże sprawić, że za rok spędzimy na „Selmie” dwa miesiące, płynąc z Hobart do Ushuaia.

Gdynia przywitała nas słońcem i mgłą nadciągającą z oddali. Widzieliśmy, jak szybko pochłania wszystko, co staje jej na ...
24/04/2026

Gdynia przywitała nas słońcem i mgłą nadciągającą z oddali. Widzieliśmy, jak szybko pochłania wszystko, co staje jej na drodze. W końcu dopadła i nas — po prawie bezwietrznej nocy dmuchnęło świeżym, zimnym wiatrem. Słońce zniknęło, a wraz z nim wszystkie punkty odniesienia. 🩵💙
📸 Maciek Ja / F11

Z Kołobrzegu wypłynęliśmy wcześnie rano. Kierunek – Gdynia. Ale ponieważ to droga jest celem… skręciliśmy na Szczecin. T...
22/04/2026

Z Kołobrzegu wypłynęliśmy wcześnie rano. Kierunek – Gdynia. Ale ponieważ to droga jest celem… skręciliśmy na Szczecin. Tak też się da.
Płyniemy ze sobą po raz pierwszy i powoli się poznajemy. Uczymy się siebie – kto jak gotuje, co mruczy pod nosem, gdy jest zimno, jakie nosi skarpetki. Kto potrzebuje ciszy, a kto zagaduje noc.
To jeszcze nie ocean. Bałtyk w kwietniu jest dla nas wyjątkowo łaskawy. Wiadomo, że to nie będzie tylko żeglowanie.
🩵💙
📸 Maciek Ja / F11

  - wielka przygoda przed nami, więc przygotowania ruszyły na dobre. Od kilku dni ekipa II etapu wyprawy „3 przylądki” ć...
20/04/2026

- wielka przygoda przed nami, więc przygotowania ruszyły na dobre. Od kilku dni ekipa II etapu wyprawy „3 przylądki” ćwiczy - i to konkretnie. 💪⛵️🛟
Były skoki do wody, w skafandrach i bez.
Były testy psychologiczne.
Były rozmowy o tym, co może nas zaskoczyć na Oceanie Indyjskim.
Pytanie „czy płynąć i po co” już dawno za nami. Zostało tylko jedno: ile par ciepłych skarpet zabrać na pokład? 🧦🤘🩵
📸 Maciek Ja / F11

Powiększamy flotę! 🚀⛵️I mamy dodatkowe rejsy na Antarktydę!  Styczeń, luty 2027 😊 W marcu H***yTo nie prima aprilis 😉 – ...
12/04/2026

Powiększamy flotę! 🚀⛵️
I mamy dodatkowe rejsy na Antarktydę! Styczeń, luty 2027 😊 W marcu H***y

To nie prima aprilis 😉 – już od najbliższego sezonu nasze ekspedycje na Antarktydę i Georgię Południową będą odbywać się równolegle na dwóch jednostkach: Selmie oraz naszym nowym nabytku, którego nazwa (tak jak sam jacht) jest jeszcze w procesie… 🔧✨

To Challenge 67 – legendarna konstrukcja brytyjskiej stoczni, zaprojektowana z myślą o najtrudniejszych regatach świata: dookoła globu pod wiatr 🌍💨 Ten konkretny egzemplarz to prototyp serii – dawniej pływał jako 2041, opływając świat w misji promowania przedłużenia Traktatu Antarktycznego, który od 2041 roku może być renegocjowany🧭❄️

Od kilku dni trwa intensywny refit jednostki w Szczecinie 🔨⚙️, a już 1 sierpnia wyruszy ona w stronę Falklandów, by spotkać się z Selmą i razem ruszyć po nowe przygody 🌊🐧 Tym razem – burta w burtę 🤝

Pierwsza poważna wyprawa? Październikowa Georgia Południowa 🏔️🐋

Dzięki temu nasza dotychczas bardzo ograniczona p**a miejsc na rejsy antarktyczne się powiększa – mamy jeszcze kilka wolnych miejsc na styczeń 2027 ❄️🧊

Zapraszamy na pokład! ⚓️
04 - 29.01.2027 Ushuaia - Antarktyda - Ushuaia 26 dni
03 - 28.02.2027 Ushuaia - Antarktyda - Ushuaia 26 dni

08 - 19.03.2027 Ushuaia - Cape Horn - Ushuaia 12 dni
27 - 09.04.2027 Ushuaia - Cape Horn - Port Stanley 14 dni

Informacjie i zapisy [email protected]
A już wkrótce zdradzimy Wam nazwę jachtu oraz kulisy refitu i szczegóły tej wyjątkowej jednostki… 👀🔥

Wielkanoc 2026Kolejne śniadanie wielkanocne na Selmie. Jak widać nasz stół "na bogato". Oprócz obecnej załogi, był jeszc...
07/04/2026

Wielkanoc 2026

Kolejne śniadanie wielkanocne na Selmie. Jak widać nasz stół "na bogato". Oprócz obecnej załogi, był jeszcze Jaro z poprzedniej oraz specjalni goście czyli nasi falklandcy przyjaciele - Marianna i Artur.

Chcielibyśmy im bardzo podziękować za ciepłe przyjęcie, wspaniałą opiekę, nieocenioną pomoc i super wycieczki.

***
Nowa część załogi pojechała jeszcze na krótką wycieczkę, po której kąpanie, szybkie szkolenie i wypływamy do Itajai.

Pozdrawiamy jeszcze świątecznie
ap

Było nas dwunastu, w tym kapitan i „pierwszy”, jego prawa ręka.Dwunastu śmiałków, marzycieli, optymistów i przynajmniej ...
07/04/2026

Było nas dwunastu, w tym kapitan i „pierwszy”, jego prawa ręka.

Dwunastu śmiałków, marzycieli, optymistów i przynajmniej kilku, którzy jeszcze przed wyjściem z portu w Ushuaia nie do końca wiedzieli, na co się piszą. A jednak wszyscy, 19 marca, weszliśmy na pokład legendarnej Selmy – łajby, która już niejedno widziała i jakby z lekkim uśmiechem mówiła do nas: oj, i wy wkrótce zobaczycie.
Głównym celem naszej wyprawy, jaki chcieliśmy osiągnąć, było opłynięcie Przylądka Horn.
Zrobiliśmy to, tak opłynęliśmy Horn, i to w trudnych warunkach pogodowych, przy wietrze 7 stopni w skali Beauforta, dużej fali i deszczu, a on nie krzyczał, nie błyszczał. Po prostu był. Cichy, dumny, obojętny.
Ktoś powiedział:
– To na pewno on, ledwie go widać w tej pogodzie?
Po chwili potwierdzenie i okrzyk radości w połączeniu z dumą.

Po minięciu Przylądka Horn skierowaliśmy się w stronę wyspy Isla de los Estados, gdzie zrzuciliśmy kotwicę w pięknej zatoczce, wśród zielonego wybrzeża, a jednocześnie lekko ośnieżonych szczytów gór, aby schronić się przed potężnymi wiatrami i poczekać na sprzyjające okno pogodowe, aby potem ruszyć dalej na północ.

Kilku śmiałków z załogi postanowiło zejść na ląd tej bezludnej wyspy. To, co tam zobaczyli, wprawiło ich w zdumienie, szczególnie bujna roślinność, której z pewnością, patrząc wcześniej tylko na mapę i położenie wyspy, absolutnie się nie spodziewali.

Po kilku dniach, doczekawszy się sprzyjających warunków pogodowych, nasza Selma ruszyła dalej na północ, aby dotrzeć do końcowego celu tej wyprawy, którym były wyspy Falklandy, a konkretnie port Stanley.

Dni mijały szybko, a załoga stawała się coraz bardziej zżyta i zorganizowana. Mesa była nie tylko miejscem spożywania posiłków, a również polem wymiany głębszych i tych mniej głębokich przemyśleń, stała się salą koncertową, w której niemalże każdego wieczoru śpiewaliśmy szanty.
Dzięki tej wyprawie mogliśmy niemalże dotknąć piękna przyrody, nie tylko ją zobaczyć, ale i prawdziwie poczuć, posmakować.
Z bliska spoglądaliśmy w oczy pingwinów królewskich, gentoo i magellanskich. Nie tylko w uszach, a każdą częścią ciała, dane nam było poczuć jak wibruje oddech słoni morskich i ryk lwów morskich. Ale chyba największe wrażenie zrobiły dwa wieloryby przepływające obok Selmy, które jakby chciały nam powiedzieć, że to one są tu władcami i łaskawie pozwalają nam żeglować po ich wodach.

Wszystko kiedyś się kończy i ten rejs także przeszedł już do historii, ale na zawsze pozostanie w sercach członków załogi, którzy nie raz, z dumą i wzruszeniem, będą snuć opowieści o opłynięciu Przylądka Horn, „ryczących pięćdziesiątkach”, o pokonywaniu swoich słabości, o ratowaniu pontonu przed odfrunięciem w szkwale, o pięknie natury, o ludzkiej ciekawości, współpracy, odwadze i o tym, że nie tyle cel, co sama droga się liczy, że trzeba robić co należy, bo reszta jest i tak bez znaczenia.

Adres

Wrocław-Karłowice

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy S/Y SELMA EXPEDITIONS umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do S/Y SELMA EXPEDITIONS:

Udostępnij