13/08/2026
TYLKO ZWYCIĘSTWO! 🏆
Przez ostatnie miesiące konsekwentnie nie zabierałem głosu w sprawie Wojciecha Sobierajskiego i słynnego szczupaka 133 cm.
Kiedy temat grzał cały wędkarski internet, nie nagrywałem filmów, nie robiłem rolek i nie urządzałem publicznego linczu. Nie chciałem budować zasięgów na cudzej aferze.
Uznałem, że po czymś takim każdy sam wyciągnie wnioski.
I najwyraźniej wyciągnął.
Wojtek właśnie został przewodnikiem wędkarskim.
W ofercie wyprawy dzienne i nocne, a nawet gwarancja złowienia metrowego szczupaka albo zwrot pieniędzy.
Jest też informacja, że właśnie na tej łodzi został złowiony „najdłuższy szczupak w historii Polski – 133 cm”.
No i oczywiście:
Przyznam, że tutaj poległem. 😂
Czekałem na refleksję.
Dostałem ofertę przewodnicką.
Czekałem na odrobinę pokory.
Dostałem gwarancję metrówki.
Czekałem na wyciągnięcie wniosków z historii szczupaka 133 cm.
Dostałem .
A wcześniej jeszcze żarty o kandydowaniu na prezesa PZW i pierwszych reformach – maksymalnym skróceniu okresu ochronnego szczupaka oraz umożliwieniu nocnego łowienia na wszystkich zbiornikach.
W sumie logiczne.
Jeśli przepisy są niewygodne, zawsze można najpierw ich nie przestrzegać, a później zaproponować ich zmianę.
Tylko jest jeden drobiazg.
Okres ochronny szczupaka nie został wymyślony po to, żeby utrudnić nam życie.
Ma chronić ryby w jednym z najważniejszych momentów ich biologicznego cyklu. To właśnie wtedy powinniśmy potrafić odłożyć wędki i dać im święty spokój.
Możemy dyskutować o długości okresów ochronnych. Możemy dyskutować o regulaminach poszczególnych łowisk. Możemy uważać niektóre przepisy za złe i próbować je zmieniać.
Ale dopóki obowiązują, przestrzegamy ich.
Zwłaszcza jeśli później chcemy nazywać się przewodnikami i uczyć innych wędkarstwa.
I właśnie w tym miejscu przestaje mnie interesować Wojtek, a zaczyna interesować Polski Związek Wędkarski.
Bo to już nie jest pytanie o jednego influencera.
To pytanie o to, jakie realne konsekwencje ponosi w Polsce wędkarz za świadome i poważne łamanie zasad ochrony ryb?
Co ma pomyśleć człowiek, który co roku płaci składki, sprawdza regulaminy łowisk, respektuje okresy ochronne i ograniczenia, kiedy obserwuje tę historię?
Że warto przestrzegać przepisów?
Czy może raczej, że wystarczy przeczekać burzę, wrócić do social mediów, policzyć kolejne metrówki, pożartować z całej afery i zacząć sprzedawać wyprawy na szczupaki?
Moim zdaniem za świadome i poważne łamanie przepisów chroniących ryby powinny być realne, dotkliwe konsekwencje, z wieloletnim, a w skrajnych przypadkach dożywotnim zakazem wędkowania na wodach PZW.
Bo bez egzekwowania zasad, okres ochronny jest tylko datą wydrukowaną w regulaminie.
A regulamin bez konsekwencji jego łamania jest tylko kawałkiem papieru.
Wojtek ma swoje hasło:
„Tylko zwycięstwo!”
Ja pozwolę sobie zaproponować inne:
Tylko odpowiedzialność.
Bo wędkarstwo to nie tylko liczba metrówek, rekordy, lajki i zasięgi.
I dobrze byłoby o tym pamiętać, szczególnie kiedy zaczyna się za pieniądze uczyć innych, jak łowić ryby.