15/05/2026
🇮🇹 Sardynia: Góry, Turkus i Michelin, czyli przygoda w stylu śródziemonomorskim! 🌊⛰️
Ostatni czas był mocno zakręcony, ale powoli wracamy do normalności. Zapraszamy do zapoznania się z nowymi relacjami.
Niedawno wróciliśmy z ekspresowego, ale niesamowicie intensywnego wypadu na Sardynię! Było wszystko to, co kochamy: wyzwania kondycyjne, włoski chill i... szczypta niepewności na przystankach autobusowych. 😉
Zobaczcie, jak wyglądał nasz plan podboju okolic Olbii:
📍 Dzień 1: Lądowanie w sercu Gallury
Zaczęliśmy od Warszawy, by po paru godzinach poczuć słońce w Olbii. Zakwaterowaliśmy się w Jazz Hotel, znajdującym się zaledwie 10 minut marszu od lotniska – i tu mały smaczek dla smakoszy: hotelowa restauracja oficjalnie posiada odznaczenie Michelin 2026! 🌟 Wieczór spędziliśmy na klimatycznym spacerze po starym mieście, chłonąc zapach morza i włoskiego espresso.
🧗 Dzień 2: Tavolara – Królestwo Pionowych Ścian i... Rogatych Poborców Opłat 🐐
To był dzień dla prawdziwych poszukiwaczy wrażeń!
Najpierw krótki rejs z Porto San Paolo na monumentalną wyspę Tavolara.
Cel: Via Ferrata i zdobycie szczytu Punta Cannone. Widok z góry na turkusowe wody wokół wyspy? Nie do opisania! Jednak droga na szczyt nie była wolna od niespodzianek. W połowie szlaku drogę zagrodziła nam... rodzinka dzikich kozic. 🐐 Wyglądały na bardzo pewne siebie i wyraźnie domagały się „opłaty za przejście” przez ich terytorium! Po krótkich negocjacjach (i sesji zdjęciowej) pozwolono nam kontynuować wspinaczkę. 😉
Po zdobyciu szczytu przyszedł czas na zasłużony reset na plaży i powrót do Olbii na kolację w Doppio Malto, gdzie testowaliśmy lokalne smakołyki.
🍕 Dzień 3: Portisco & Włoski Duch
Niedzielę zaczęliśmy od wizyty w Portisco. Spacer po Marinie i złocistym piasku Spiaggia di Portisco pozwolił nam naładować baterie. Po powrocie do miasta chwila refleksji podczas Mszy św. w historycznym kościele Saint Pontian Pope, a wieczorem finałowa uczta w Doppio Malto – tym razem królowała prawdziwa, włoska pizza! 🇮🇹🍕
🚌 Logistyka z dreszczykiem...
Nie byłaby to wyprawa w stylu Adventure Team bez elementu przetrwania! Naszym „sportem ekstremalnym” okazała się... sardyńska komunikacja miejska. 🚌💨 Każde czekanie na przystanku niosło ze sobą pytanie godne największych filozofów:
Przyjedzie czy nie przyjedzie? A jak przyjedzie, to czy się zatrzyma?
Te chwile niepewności dodały wyprawie prawdziwego, lokalnego kolorytu!
🛫 Powrót do rzeczywistości
Dzień 4 to włoskie śniadanie, spacer na lotnisko i szybki przelot na Okęcie. Wracamy z naładowanymi bateriami, nowymi wspomnieniami i planami na kolejne kierunki!