Jazda konna w stylu western i angielskim - White Mare

Jazda konna w stylu western i angielskim - White Mare www.whitemare.nets.pl White Mare to ośrodek, gdzie przykładane jest dużo uwagi do dobra koni.

Nauka prowadzona jest na spokojnych, dobrze przygotowanych koniach, dopasowanych wielkością do jeźdźca. Ponadto zajęcia prowadzone są indywidualnie lub w małych grupach, więc uczeń stale jest pod opieką instruktora. Konie w rekreacji chodzą na ogłowiach bezwędzidłowych, ale i tak zapewniamy, że są bardziej posłuszne i chętne do współpracy niż w większości "szkółek". Uczeń może się uczyć skoków, ujeżdżenia, a także jazdy w stylu western, dla każdego coś dobrego. Oferujemy:
naukę jazdy konnej:
western i klasycznie
jazdę sportową,
wyjazdy w teren,
rajdy,
pensjonat dla koni,
trening koni, relacje z treningu koni
kowal,
sprzęt jeździecki,
pokoje do wynajęcia

05/08/2026

Znowu długo nie pisałam, ciągle nie mam siły wieczorem.

Jedyna zaleta obecnie panujących upałów to fakt, że mam trochę czasu w dzień, chyba się nawet wyspałam w końcu!

Alma jednak boi się pojazdu, próba zabrania obok wozu skończyła się wyrywaniem a jak się jej nie udało wyrwać to zaczęła kopać w wóz. Przerwaliśmy trening bo nie było poprawy a to co robiła było totalnie niebezpieczne. W efekcie nie będziemy jej teraz zakładac. Pod siodłem chodzi spokojnie, Kasia jeździła już na niej. Trochę Kasia ma jeszcze za mało umiejętności na młodego konia no i nie do końca się dogadują na lonży, bo kobyła jest inteligentna i pięknie wykorzystuje Kasi wahanie. A mamy mało czasu bo Alma z przyczyn niekońskich będzi wracać do domu.

Wróciła do nas Grenada i jest przeznaczona do sprzedaży. Początkowo bała się wędziła ale ten problem całkowicie i natychmiastowo minął po zrobieniu zębów. W tej chwili na wędzidle również chodzi pod jeźdźcem zupełnie spokojnie. Mamy jeszcze sprawdzić na ile pamięta pracę w zaprzęgu, to też było robione u nas, na pewno chodziła wtedy w parze na obie strony i w pojedynkę chyba też.

Jeszcze na dokładkę wzięłam do nas Latinę. Kucyk, przeznaczony do jazdy rekreacyjnej i hipoterapii. Tzn hucuł, nie kucyk :-) Na razie pracowałam z nią tylko na lonży, do poprawy na pewno wygięcie, również trzymanie toru i tempa. Testuje. Inteligentna i dość szybko reagująca.

Zestaw skokowy idzie coraz wyżej, Navy zupełnie już nie czai się do okserów, razem z Dzidźką zbliżają się do L. My z Lilitą trochę zostałyśmy w tyle za nimi, ja sporo jeżdżę ujeżdżeniowo jednak, przymierzam się do następnych startów w Strzegomiu, jak się uda pojedziemy rundę N. I robię podchody do N6, siły mojemu koniowi zdecydowanie już nie brakuje. Skaczemy też trochę ale ostatnio rzadko. I łatwiejsze zadania niż dziewczyny!

Kastor znowu wziął wolne, ma talent chłopak to mu trzeba przyznać.
Kasia dzielnie jeździ na Burzy, coraz lepie się dogadują zaczęły im wychodzić drągi w galopie i nawet jakąś kawaletkę im postawiłam.

Nicpoń ma już 3 dzieciaków do nauki skoków, jakoś to składamy :-)

Ciągle sobie obiecuję wrócić do systematycznych relacji i ciągle nie mogę.

Zestaw westernowy skurczył się w tym roku do Grześka z Małą. Grzesiek startuje gdzie się da walcząc o Rider of the Year.
Ale wybieramy się bardziej zbiorowo na techniczne zawody w Lipie we wrześniu.
I oczywiście będziemy na Mistrzostwach PCR.

05/08/2026

Klacz PKZ Grenada urodzona 2018, po Holidey, od Gracja po Grand szu...

27/06/2026

Treningi
Kasia mnie namówiła na wyjazd treningowy do Adama Susłowskiego i jestem jej za to bardzo wdzięczna, bardzo przyjemny trening. Piękne miejsce, wspaniałę pastwiska i szczęśliwe konie :-)

Metody pracy generalnie spójne z tym co ja robię, ja dostałam fajne ćwiczenia do przepracowania z Kastorem. Nie umiałam go tak do końca zrobić tam na miejscu, zresztą Kastor się zdenerwował tym, że nie rozumie zadania bo było nowe. Ale dojdziemy do tego, bo warto. Lilith, Lakota a nawet Sara z Centkiem zrobiły zadanie łatwo.

Kasia dostała "pigułkę" pracy z ziemi z Burzą, też trochę nowego dla mnie. I trochę pracy nad dosiadem.

Bardzo fajne podejście do młodego konia, w tym jazda "na pasażera" i rozprężanie poprzez uzyskanie bardzo wolnego tempa samym dosiadem. Lekkość

Bardzo polecam i mam nadzieję, że wrócimy :-)

A w domu przede wszystkim Alma.
Przyzwyczajenie jej do dosiadania zajęło nam stosunkowo dużo czasu bo chyba z tydzień Grzesiek tylko wsiadał w nieruchomości bo koń był spięty i trochę wystraszony.
Przeczekaliśmy, potem już poszło szybko. W tej chwili z siodła jest etap "da się jechać" nawet już Grzesiek raz zagalopował i tu koń nie stwarza nietypowych problemów, pracuje tak jak standardowy ślązak na tym etapie.

Kasia poprosiła, żeby spróbować jak będzie teraz wyglądała praca z nią do zaprzęgu. Praca w lejcach cały czas jest trudna, koń ma utrwalony narów, polegający na wyrywaniu się. Generalnie jak coś jej się nie podoba to sobie idzie, niezależnie od tego, co na to człowiek na końcu lejc :-) i powstrzymanie jej przed tym nie jest proste.
Ale nie ma już w tym nerwów (innych niż zwyczajnie wynikające z nieposłuszeństwa) zwyczajnie koń uważa, że jak się bardzo chce to można. Mimo że nie wolno :-)
Ale oponę pociągnęła i nieposłuszeństwo nie wzrosło, pracowałyśmy co prawda na razie tylko w stępie ale grzecznie stała do zaprzęgania i do wyprzęgania, poszła spokojnym stępem, tylko we własnym kierunku. Ustalenie, że to jednak ja będę decydować gdzie jedziemy trochę nam zajęło ale udało się :-)
Teraz zostało spróbować, co koń powie na pojazd :-) no i oczywiście kontynuować pracę w oponie.

28/05/2026

24.05.2026

28/05/2026

24.05.2026

Zawody skokowe w Wielkiej Lipie.Byliśmy na nich całkiem sporą ekipą bo w pięć koni. Dwie debiutantki Zuzia i Marcelina j...
20/04/2026

Zawody skokowe w Wielkiej Lipie.

Byliśmy na nich całkiem sporą ekipą bo w pięć koni.
Dwie debiutantki Zuzia i Marcelina jechały krzyżaki na Nicponiu obie przejechały gładko na czysto, gratuluję udanego debiutu.

Potem 60 jechał Grzesiek na Burzy. W pierwszym przejeździe czysto pomimo drobnych problemów z torem, drugi przejazd bardzo ładny, rytmiczny i pewny ale z jedną zrzutką, wynikającą chyba z momentu nieuwagi. Dużo pięknych pełnych skoków, zdecydowanie ten koń jest do tego stworzony.

Na tej samej wysokości ja z Kastorem, tu jechało mi się ciężko, dosłownie bo koń ciężki na ręce, taszczący ale nie zapinałam na dźwignię (jeżdżę nadal na kimberwicku) zaczął też od prób płoszenia się jak wjechałam na parkur ale jak zaczęliśmy przejazd nieźle się skupił.
Drugi przejazd jechałam 75 cm, pierwszy raz na zawodach. Kastor przyjemniejszy w ręku (ale też mocniej rozprężony, między przejazdami było sporo czasu w tym dość długo znowu stępowałam na parkurze) za to dużo skoków źle rozliczonych a wiem że na nim nie mogę pojechać na daleki odskok póki co bo kończy się to zrzutką tyłem, to jest jeszcze cały czas do poprawy. Musiałam go skracać do przeszkody i to nawet wychodziło ale udało nam się nie zmieścić w normie czasu, więc nie jechaliśmy drugiej fazy. Ale i tak jestem z niego niezmiernie dumna, te skoki to jest coś co kiedyś wydawało się zupełnie poza jego zasięgiem. A tu czyste przejazdy na oficjalnych zawodach na 60 i 75 cm!

Dwa razy w dwufazowym (75 i 90) jechały Julia i Klara. Julia pięknie pojechała 75, zajmując piąte niejsce w bardzo licznie obsadzonym konkursie, zrobiłą wszystkie możliwe skróty.Po czym dostali kopa w trakcie rundy honorowej i Navy zaczął się bac innych koni na rozprężalni, w pierwszym momencie Jula w ogóle nie była tam w stanie galopować. Trochę się to udało naprawić ale obydwoje wyjechali na parkur nieskupieni i Navy stanął przed okserem który był blisko rozprężalni w stronę do koni. Wydaje mi się, że on patrzył na konie a nie na to co robi. Julia go przepchała ale dopiero za trzeci razem, natomiast dokończyli potem ten parkur gładko i ładnie, robiąc kończącą linię na 23 zgrabniena 5 foule. Też z okserem, więc to nie o okser chodziło na pewno. Speszył się chłopak a w domu udaje macho!

Klara została wczoraj mistrzynią jednej zrzutki :-) Ale przejazdy ładne, w dobrym tempie, w drugim dobrze rozjechana linia, obie zrzutki ze zbyt bliskiego odskoku. I Dzidźka już zupełnie nie patrzyła na deski!

Z nowości w domu: zrobiłyśmy z Lilith czystą zmianę! I ja czułam i Tomek widział! Zdecydowanie moja kobyłą wróciła jużdo fizycznej sprawności, wychodzą nam te kontrgalopy i przejścia (jedziemy znowu do Babina spróbować poprawić nieudane D2), ładne łopatki w kłusie i już bez utraty tempa. No i odzyskałam zmiany!

No i przywieźliśmy nowego konia do treningu, na razie wierzchowego. Alma, ślązak, dorosły koń. Na razie pokazała głównie, że umie pięknie taranować ogrodzenia, bardzo ją ciągnie do koni (jest sama ale makonie tuż obok) Byłą ponoć w treningu zaprzęgowym ale ewidentnie potem ktoś sobie z nią nie radził.Jest dość gorąca jak na śląską klacz, ma bardzo ładny stęp i dobry kłus, galopować nie umie. Jestem po pierwszej lonży z nią, potrzebowałą się wylatać no i generalnie jest do poprawy posłuszeństwo w pracy i wobec człowieka. Nie czyściłam jeszcze.

❗ Zakaz kopiowania zdjęć z albumu ❗ Zachęcam do skorzystania z opcji "udostępnij" oraz oznaczania znajomych zawodników 😃
Zamówienia na zdjęcia przyjmuję w wiadomości prywatnej. Miniaturki rozsyłam od poniedziałku.

08/04/2026

Mam do opisania dwa wyjazdy.

Grzesiek wybrał się z Burzą na ujeżdżenie. Pierwszego dnia było całkiem nieźle, oba przejazdy dość poprwne z drobnymi błędami, koń się dość mocno gapił na otoczenie ale zachował posłuszeństwo. Drugiego dnia było gorzej, już na rozprężalni płoszyła się i nie zdołaliśmy tego tak do końca przepracować. W czasie objeżdżania czworoboku nie chciała podejść do stolika sędziowskiego i przy okazji zrzuciłą plastikową zieloną kulkę, której się potem bała. Skończyło się rezygnacją, rozum konia opuścił.
Zrehabilitowała się za to na wyjeździe treningowym na skoki do Lipy. Tam po początkowym pogapieniu się na otoczenie pracowała bardzo dobrze, włącznie z tym ze przechodziła i skakała liverpool, widząc coś takiego po raz pierwszy. W ogóle skakała bardzo dobrze a zrobiliśmy również zupełnie dla niej nowe zadania, skakali szereg na 1 foule. I zrobiła to mimo że nie robiliśmy kombinacji w domu, żadnych. Owszem spróbowała czy nie da się czegoś ominąć ale szybko to poprawili. Zdecydowanie to jest koń do skoków!

W Lipie były jeszcze: Klara z Dzidźką i Julia z Navym (linia z okserem z liverpoolem i szereg na solidnej wysokości, dużo przeszkód z deskami, wyciągnęliśmy wszystkie deski jakie znalazłam) Oba fajnie, Dzidźka już dość pewnie skacze deski a do liverpoola dała się przekonać. Navy skakał wszystko pod warunkiem, że Julia zostawała na właściwym miejscu, stanął jak ją wywaliło na wejściu w szereg :-) ale ogólnie skakał bardzo pewnie i widać było, że się dobrze bawi. Na tyle dobrze, że momentami były delikatne problemy z kontrolą :-)
Dobrze poradziła sobie Kasia z Kastorem, to był ich pierwszy trening skokowy poza domem. Kastor próbował tworzyć po swojemu ale Kasia bardzo łądnie go pilnowała, nawet liverpool leżący OBOK przeszkody pokonali (a przełaził przez niego bez wahania, za to jak miał go obok to już było bardzo straszne). Z Kasi jestem dumna!
Marcelina i Zuzia mają za sobą pierwszy wyjazd. Nicpoń jak zwykle skakał wszystko, nawet jak dziewczyny mu utrudniły życie :-) jadąc ze skosów i tak sobie poradził :-) Dziewczyny fajnie, zdecydowanie są gotowe na krzyżaki.
Trochę gorzej wyszło Marysi na Myszy, w trudniejszych sytuacjach Mysza staje albo zwiewa w bok i Marysia jeszcze nie umie sobie z tym poradzić. To trudny koń na początek.

W domu dużo ludzi. Przygotowujemy się teraz: Grzesiek do PCR pierwszego w sezonie. Ja z Lilith, Kasia z Kastorem, Grzesiek z Burzą i Tomek z Jangiem myślimy o kolejnych czworobokach treningowych. Na Lilith chcę skakać w domu ale na wyjazd jeszcze nie jesteśmy gotowe, musimy trochę zapanować nad nadmiarem entuzjazmu mojego konia.
Do Lipy jedzie Nicpoń z dziewczynami na krzyżaki, chyba ja z Kastorem, Grzesiek z BUrzą i Klara i Julia.

W domu treningi idą swoim tempem. POdłoże dobre, pracuje się wygodnie, tylko sucho, kurz.
Z młodych koni Keta i Noc mają już ładnie zaakceptowane wędzidło, z Ketą i Ziółkiem skaczemy trochę w korytarzu.

Sara też już wróciła, dziś bronowałam Emirem. NIedobry. Próbował mi się płoszyć, napięty, mało posłuszny ale przyjemniejszy w pysku. Za to w wozie całkiem przyjemny (wywiozły kupę z Grzybem). Centek też pracuje już w miarę normanie.

Bardzo dobrze zaczęła chodzić Werona, wczoraj Iza odważyła się porobić dodania w galopie i wyszło.

Buła byłą w pierwszym terenie po zimie i była dość grzeczna, robią z Julią stały postęp w pracy ujeżdżeniowej.

Golas czuje się coraz lepiej, Ala na nim nawet troszkę skacze a Gosia uczy się programu ZOJ na nim. Wyzwaniem jest nie zrobienie czterech zmian na pojedynczej serpentynie do X! Ale piruety im dziś wyszły!

27/03/2026

Za nami dwa treningi skokowe, oba na okserze z kłusa. Najpierw Klara z Julią na mniejszej wysokości ale z dużą ilością dekoracji specjalnie dla Dzidźki a dziś sama Julia na większym okserze, wszystko z kłusa, ze wskazówką na naskok. Na prawie metrze zrobił im się problem, po trochę za wolnym najeździe Julii Navy wpadł tyłem w okser i zwątpił, zaczął stawać. Szybko się odciął, Julia już wie co robić, tylko trzeba jeszcze nie spadać :-) Do poprawienia ten trening, chcę żeby ten metrowy okser (no nie na metr szeroki) skakali w ten sposób swobodnie.

Grzesiek z Burzą przygotowuje się na ujeżdżenie do Wro, dziś byli w terenie i Burza dokonała teleportacji godnej folbluta :-) Grzesiek oraz siodło teleportowali się trochę mniej, w efekcie Grzesiek znalazł się na ziemi a siodło trochę z boku konia :-) towarzyszył im Golas, bardzo spokojny, wręcz troszkę wycofany w stępie i kłusie, pod Alą. teren z Golasem odczarowany :-)

Moja jeszcze odpoczywa, okazało się że zafundowała sobie zakwasy na wyjeździe. No rozum to ona zostawiła w domu! To teraz odpoczywa...cała otejpowana przez Anię :-)
uruchomiłam za to Kastora, wczoraj luzem (znowu musiałam usiąść i poczekać na przejście do stępa, trochę mu zeszło ale chyba już krócej) a dziś już wsiadłam. Próbowałam na nim powtórzyć ćwiczenie, które pokazał mi p.Marek na szkoleniu ale z nim przez kłus nie wychodziło, natychmiast zaczął zgadywać zmianę, wychodziło za to przez stęp. Zmiany są coraz bliżej lotnej, tzn zad już czasem przekłada a przód robi jeden krok kłusa. bardzo płynnie. No i zrobiliśmy sobie nibyzagrodę, coś co Grzesiek sobie ułożył na PCR, z trudem ale zrobiliśmy to galopem.

Lonżowałam też Ketę, siodło i wędzidło już całkiem zaakceptowane, przypomniałam jej kawaletkę z lonży. To było bardzo podniecające!

Adres

Czaplice 1
Winsko
56-160

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 20:00
Wtorek 08:00 - 20:00
Środa 08:00 - 20:00
Czwartek 08:00 - 20:00
Piątek 08:00 - 20:00
Sobota 08:00 - 20:00
Niedziela 08:00 - 20:00

Telefon

+48784533489

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Jazda konna w stylu western i angielskim - White Mare umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Jazda konna w stylu western i angielskim - White Mare:

Skróty

Udostępnij