13/04/2026
Bez obawy, ale i bez lekkomyślnej zuchwałości, czyli Nec temere, nec timide – jak gospodarze mają zapisane w herbie miasta – ruszyliśmy do Gdańska na V Puchar Polski.
Wracaliśmy za to pełni laetus et victoria, czyli radośni i zwycięscy. Tomek ze złotem (aurea) na piersi, Mariusz osrebrzył się, nie tylko na skroniach. I tylko Wojtek z Adamem postanowili, że brązowe medale przetopią na swoje posągi, bo chyba nie do końca zrozumieli co miał na myśli Horacy pisząc: exegi monumentum aere perenniu, czyli, że brąz jest spoko, ale sława przetrwa dłużej.
A zatem komplet medali, emocji i walk, w których zaprezentowaliśmy całe nasze spektrum możliwości. A ono - jak najlepiej wiedzą nasi trenerzy: Adam i Mikołaj - jest infinitus (nieskończone) – czyli po bardzo dobrej akcji, następna może okazać się śmiertelnie niebezpieczna, wywołując u przeciwnika konwulsyjny śmiech. A przecież każdy wie, że konwulsje często poprzedzają mors – czyli śmierć. Poza tym, byliśmy w Gdańsku (kórego, poza salą, nie widzieliśmy), a nie w Neapolu, po którym wiadomo co się robi, więc lux perpetua jeszcze musi na nas poczekać – bo jeszcze mamy trochę treningów i marzeń o kolejnych victoriae.
P.S.
Przepraszamy za te liczne wtręty z łaciny, ale to wina Wojtka. Po tym jak uznał, że nigdy nie opanujemy więcej niż dwóch słów po fińsku, przez całą drogę uczył się łacińskich nazw kości. Tomek, który nie zdał ostatniego, Wojtkowego egzaminu z fińskich słówek postanowił się zemścić - odpytując go a to ze spina scapulae, a to z fossa infraspinata. No i in fine wszyscy wróciliśmy z medalami i łaciną – jak Himilsbach z angielskim. Peregrinationes docent – czyli podróże kształcą – a treninigi z nami - medalują, jak mawiali antyczni Rzymianie
Gdańsk 11.04.2026
Poniżej mała galeria obrazująca fantastyczną atmosferę turnieju. Duże brawa dla Organizatorów 🙂
Szczególne podziękowania dla Katarzyna Szkatuła za wspaniały zbiór fotek 🥰