07/08/2026
Oczyma wyobraźni widziałam siebie jako staruszkę pokonującą ultra dystanse, Kiedy 12 lat temu podjęłam decyzję, aby pójść pobiegać- bieganie, było jak objawienie, od razu mi " siadło" , rok później spróbowałam biegania po górkach i ten wysyp endorfin, emocje i poczucie bycia tu i teraz, do tego w zachwycających okolicznościach przyrody to radość nie do opisania
Spotkanie ludzi do mnie podobnych, wspólne wycieczki biegowe, zawody to była pełnia szczęścia.
Rzeźnik w parze, pierwsza setka w Biegu 7 Dolin, druga na Łemkowynie, Niepokorny Mnich, później chwila przerwy- ciąża, szybki powrót, bieganie z dzieckiem, rok później powrót do ultra dystansów, setki km przebiegniętych z wózkiem. Rzeźnik Ultra, Janosik Legenda.
Nigdy nie brakowało samodyscypliny. I miał ten stan tak trwać zawsze.
Tymczasem pauza, przymusowa przerwa, niepewność co dalej, bo jesteś tak silny jak twoje najsłabsze ogniwo.
U mnie uszkodzona łąkotka, co w niej piszczy, od marca próbuję się dowiedzieć ( zderzenie z NFZ- termin rezonansu- koniec sierpnia)
Poprzedni rok, biegałam trochę na kredyt, bo już bolało, ale przecież ciągle coś boli, później przestaje, jestem amatorką, to tylko hobby, ale jednak kawał mojego świata, który trzęsie się w posadach.