09/06/2026
Psycholożko, ile razy siedziałaś naprzeciwko dziecka, które milczy ❓ Zadajesz pytanie. Ono patrzy w podłogę. Próbujesz inaczej. Cisza. A Ty czujesz, jak osuwa Ci się grunt, bo całe Twoje rzemiosło stoi na słowie, a to dziecko właśnie... nie chce rozmawiać.
Sama długo tak pracowałam jako psycholożka i terapeutka. Miałam pytania, techniki, dobre intencje. I wąski wachlarz narzędzi, który kończył się tam, gdzie kończyły się słowa dziecka.
Dziś pracuję inaczej. Nie ciągnę dziecka do rozmowy. Schodzę z nim na podłogę i podążam za tym, co dziecko samo zaczyna.
Kiedy mówi: „idziesz do więzienia”, wchodzę w tę rolę: zakładam plastikowe kajdanki, opuszczam głowę i ciężko oddycham- zamiast pytać, kto powinien iść do więzienia. Nie interpretuję jego zabawy. Bawię się razem z nim i dopiero w tej wspólnej zabawie powstaje znaczenie dla emocji, które dziecko w sobie nosi.
Moja praca terapeutki Play Therapy to nie techniki na milczenie. To rama, w której dziecko czuje się na tyle bezpiecznie, że przestaje milczeć- po swojemu, nie po mojemu. Ja pilnuję granic, stałości, przewidywalności i obecności. Resztę prowadzi dziecko.
To była dla mnie ogromna ulga. Wachlarz narzędzi przestał opierać się na słowie.
Właśnie o tym piszę teraz książkę. O tym, co naprawdę leczy dziecko, kiedy samo słowo nie wystarcza: o relacji, ramie i wspólnym tworzeniu znaczeń w terapii dzieci.
Czy myślisz, że dziecko musi mówić i używać tylko słów, żeby naprawdę coś nam zakomunikować?