06/12/2025
🗣 „Ostatnio na zgrupowaniu Talent Pro gościliśmy trenera z Anglii. Zapytał naszych czterdziestu najzdolniejszych piłkarzy z kategorii od U-15 do U-17, ile czasu poświęcają w klubie na treningi indywidualne. Mieli oszacować to procentowo. Powiedzieli, że 70 proc. trenują zespołowo, a 30 proc. indywidualnie. W Anglii proporcje są 80-20. Ale na rzecz treningu indywidualnego. Każdy zawodnik ma u nich plan indywidualnego rozwoju”
Tam młodzi pracują indywidualnie dużo więcej, bo wiedzą, że to, co wypracują sami, zostaje z nimi na lata. I że żadna drużyna młodzieżowa nie przejdzie w tym samym składzie do seniorów. Każdy zawodnik pójdzie inną drogą, a to, co da mu przewagę, to jego własne umiejętności, nie to, kto grał z nim w trampkarzach.
W Anglii czy Holandii to normalne, że każdy chłopak ma własny plan rozwoju. Dokładnie wie, nad czym pracuje, co ma poprawić w najbliższych tygodniach i jak to mierzyć. To nie jest „fanaberia” – to fundament. Chcesz dojść wyżej? Musisz wiedzieć, skąd startujesz i co chcesz zbudować.
U nas przez lata panowało myślenie, że drużyna załatwi wszystko. Że jak chłopak trenuje trzy razy w tygodniu i ma mecz w weekend, to wystarczy. Tylko że piłka idzie w inną stronę. Młody zawodnik, który poświęca dodatkowy czas na technikę, decyzyjność i powtarzalność, rozwija się szybciej niż ktoś, kto liczy tylko na to, co dostanie w grupie 18 osób.
To nie jest wyścig „kto więcej trenuje”. Chodzi o mądre układanie pracy. O świadomość, że trening indywidualny nie zastępuje drużyny, ale uzupełnia to, czego w drużynie się po prostu nie da zrobić.
W meczach różnicę coraz częściej robią detale: pierwsze przyjęcie, skanowanie przed kontaktem, reakcja pod presją, decyzja w ułamku sekundy. Tych rzeczy nie wyciągniesz z samego grania w grupie. One powstają wtedy, kiedy zawodnik bierze piłkę i pracuje nad tym, czego potrzebuje właśnie on – nie cały zespół.
I tak działa świat. W Anglii, Holandii, najlepszych akademiach – indywidualny rozwój nie jest dodatkiem, tylko normą. U nas coraz częściej się o tym mówi, bo różnica jest widoczna gołym okiem.
I to jest dobry kierunek. Bo jeśli chcemy, żeby nasi młodzi zawodnicy wchodzili na wyższy poziom, to musimy zacząć myśleć nie tylko o tym, jak wygląda drużyna… ale przede wszystkim o tym, jak rozwija się każdy z nich z osobna.