22/03/2026
20 Półmaraton Warszawski przeszedł do historii.
Ukończony i tyle.
Trzeba przyznać że wyjątkowy pod względem ilości uczestników i kibiców na trasie.
Jak biegłem swój pierwszy półmaraton w 2008 to trochę to inaczej wyglądało... I całe szczęście wtedy pobiegłem wolniej.
Pierwsza połowa biegu szła tak jak chciałem. Nie jakoś luźno, ale kilometry zgodnie z planem. Później plan się posypał. Klasycznie słońce + wiatr na Wisłostradzie i podbieg do tego.
Co ciekawe tym razem żałowałem wyboru obuwia. Założyłem superbuty i ostatecznie zrozumiałem czemu się o nich mówiło że są wymagające. Gdy tempo siadło, wybicie też to moje mięśnie nóg chyba dodatkowo zostały obciążone.
Wydolnościowo nieźle, byłbym w stanie coś mówić w trakcie biegu, ale zmęczenie w całej tylnej taśmie, porównywalne jak w pracy 10 godzin stoję na nogach 🤷♂️
W zasadzie od 15-16km to już było na zasadzie- dobiec do mety.
Nie da się już oszukać pewnych rzeczy. Jak luty wypadł przez poniewierkę chorobową i kilometry zatrzymały się na niskim poziomie, to nie było z czego masy wprawić w ruch.
Ale jak już ponarzekałem to są jakieś plusy.
✅ Start w zawodach (mało tego u mnie)
✅ ta specyficzna atmosfera dużego biegu
✅ kibice na trasie
✅ dobra intensywność biegu - będzie z tego dobry bodziec treningowy bo około progowy, tylko trzeba iść dalej w trening po lekkiej regeneracji
✅ brak jakiś poważniejszych urazów, bólów itd - bo też z tym różnie bywało
🤔 Trzeba jeszcze pomyśleć co teraz, bo łatwiej zbudować plan pod jakiś konkretny start.
Gratulacje dla startujących, była walka 🔥 widać że ludzie zasuwają na treningach 👏👏