26/06/2019
Niby amatorska a jak trzeba to i zawodowcom pomaga. Powodzenia wierzymy w Twój powrót do szczytowej formy.
***DŁUGI WPIS***
W połowie lutego uległam bardzo pechowemu wypadkowi. Diagnoza brzmiała jak wyrok dla sportowca- zerwane więzadło krzyżowe przednie, poboczne piszczelowe, złamana łąkotka, złamane kłykcie kości udowej i piszczelowej. Dzięki wsparciu Polski Komitet Olimpijski, zostałam w trybie pilnym poddana rekonstrukcji stawu kolanowego. Tytanowe śruby, sztuczne więzadła, ponawiercane kości, przeszczep ścięgna. 7 sztucznych elementów w stawie, bym znów miała szansę uprawiać sport.
Z ufnością patrzyłam w przyszłość, wierząc, że wkrótce stanę na nogi. Niestety operacja przyniosła ciężkie powikłania – 4 dni później wylądowałam na SOR z zakrzepicą żył głębokich. Czekało mnie dodatkowe 3 miesiące terapii, by przywrócić sprawne krążenie krwi w nodze. Byłam przerażona i myślałam, że gorzej być nie może. Ale mogło. Zaczęłam mieć duszności, bóle w klatce piersiowej. Okazało się, że mam zator płucny. Pędząc ponownie na SOR, nie zabrałam ze sobą wielu rzeczy, bo nie spodziewałam się, że wyjdę z niego żywa…
Terapia silnymi lekami przyniosła jednak poprawę, płuco zaczęło się odblokowywać, a ja odzyskiwać nadzieję. Teraz czekała mnie długa rehabilitacja, godziny codziennych ćwiczeń, bólu, wysiłku i zwątpienia. Uszkodzenia nogi okazały się tak poważne, że od nowa musiałam nauczyć się chodzić. Były dni, które całe przepłakałam, sytuacja mnie przygniatała, chciało mi się wyć z bezsilności. Przestałam wierzyć, że jeszcze kiedyś odzyskam sprawność…
Jednak byli wokół mnie najwspanialsi ludzie, którzy wspierali mnie, dodawali otuchy, motywowali do walki o każdy nowy krok. Ludzie, którzy wierzyli we mnie, gdy ja sama nie miałam na to siły. W kwietniu po raz drugi w życiu nauczyłam się chodzić. W maju pierwszy raz wsiadłam do łodzi.
Dziś mija 4 miesiące od operacji i ruszam na pierwsze zgrupowanie Kadry Narodowej. Jadę pełna pozytywnej energii, ale i pełna obaw. Rezultaty ostatnich treningów pozwalają mi na ostrożny optymizm, ale boję się, czy sprostam wymaganiom kadry. Boję się szyderstw za plecami, że wciąż kuleję, a chcę ścigać się z najlepszymi. Boję się oceniania, ale chcę ponownie podjąć walkę o moje sportowe marzenia.
Czy stanę jeszcze kiedyś na podium? Tego nie wiem. Wiem natomiast, że w tym roku wygrałam już moją najważniejszą walkę – o zdrowie i życie. Reszta jest wartością dodaną.
Trzymajcie kciuki kochani💪💪💪
Polskie Wiosła PZTW
Enea
Ministerstwo Sportu i Turystyki
Warsaw Sports Group
Legia Fight Club
Fitshape Polska
Przemysław Abrahamczyk
Robert Borys
Mateusz Pepłowski
Martyna Nowak
Centralny Ośrodek Medycyny Sportowej
Carolina Medical Center