11/03/2020
21-08-19r doznałem jednej z najpoważniejszych kontuzji jaka może się zdarzyć w sporcie - całkowite zerwanie przyczepu prawego mięśnia piersiowego.
Wydarzyło się to na treningu o bardzo wysokiej intenstywności, gdy próbowałem pobić swój rekord w dipie z ciężarem z lutego 2019 roku.
Co tak na prawdę osłabiło ciało do tego stopnia nie jest do końca jasne. Być może inne mniejsze kontuzje, które przechodziłem ponieważ przeważnie dotykały prawej strony mojego ciała, brak odpowiedniej regeneracji po sesjach rozciągających lub asymetria która miała wpływ na wcześniejsze urazy.
Najprawdopodobniej po prostu wszystkie te przyczyny dały coś od siebie i zakończyło się to w nie do końca dobry dla mnie sposób.
27-08-19r byłem operowany w celu reinsercji mięśnia. Operacja nie wydarzyła by się tak szybko gdyby nie interwencja Bartłomiej Orchowski - Street Workout i jego poszukiwania ortopedy, który rok wcześniej pomógł jemu po podobnej kontuzji. W czasie gdy ja czekałem na SORze na swoją kolej (21-08), on już mnie umówił tego samego dnia na USG.
Gdyby nie to, to prawdopodobnie operacja odbyłaby się o wiele później, ponieważ gdy już wszedłem do gabinetu na oddziale ratunkowym usłyszałem, że jest to naciągnięcie mięśnia i że za 2 tygodnie przejdzie. Nie wiem co wtedy mieli w głowie, bo nie raz miałem naciągnięty mięsień i nie widać wtedy czerwonego p***a krwi pod skórą, dołu w bicepsie, ani dziury w klacie, no ale...
Na szczęście, gdy na po południu podczas wizyty u ortopedy wyszło, że jest to zerwanie i trzeba to zoperować jak najszybciej.
Lekko ponad miesiąc chodziłem w ortezie. Na początku października pierwszy raz odwiedziłem Piotr Halik - Fizjoterapeuta w gabinecie FizjoHelp - Michał Tenderenda i zacząłem rehabilitację. Po zdjęciu ortezy ręka zmalała w obwodzie o 6cm, nie mogłem jej podnieść wyżej niż wysokość barku, a większość ruchów sparwiała dalej ból. Na szczęście z pomocą Piotrka zacząłem pracę nad zakresami ruchu, mobilizacją blizny, stabilizacją, a po około 3 tygodniach zrobiłem pierwsze kilka pompek na komodzie na wysokości mojej klatki piersiowej i to z wielkim trudem. Wtedy również zaczął mijać mi ból mięśnia podczas biegania. Schodziłem z pompkami coraz niżej, aż mogłem wykonywać je na kolanach, a w końcu 09-11-19 pierwszy raz zrobiłem je na ziemi.
Pierwsze pompki oraz podciągnięcia z gumą dały mi sporą dawkę motywacji do dalszej pracy, ale im dalej szedłem tym bardziej widziałem jak dużo mnie jeszcze dzieli od tego co było. Mimo codziennej pracy progres już nie szedł tak szybko, a każdy trening demotywował. Na początku stycznia zrobiłem pierwsze dipy bez gumy, a potem przez prawie 3 tygodnie nie byłem w stanie wykonać żadnego.
Brakowało mi tego, że nie mogę skończyć serii jak na prawdę zmęczę mięsień, a muszę to zrobić gdy zacznie mnie boleć lub pojawi się uczucie dyskomfortu.
Ten ból, czy dyskomofort czuję nadal czasami podczas treningów czy podczas niektórych zwykłych czynności, ale operacja nie polegała na uważaniu na wszystkie nerwy, a na ratowaniu mięśnia, więc jeszcze przez kilka najbliższych miesięcy będę się z tym męczył.
Na dzień dzisiejszy jestem w stanie wykonać 15 podciągnięć, 20 dipów, 40 pompek, przytrzymać front levera na cienkiej gumie, wycisnąć 12 razy 55kg, czy zrobić kilka serii martwego ciągu na 140kg.
Z jednej strony jest to dużo, a z drugiej to mała część tego co robiłem wcześniej. Na pewno gdyby nie odpowiednie kierowanie przez Piotr Halik - Fizjoterapeuta, dobrze rozpisane treningi, poprawa i nauka techniki ćwiczeń, których wcześniej nie wykonywałem zbyt często przez chłopaków z Imperium SIŁY nie doszedłbym nawet do tego.
to ten