31/08/2026
Kiedy jednocześnie “wierzysz” za bardzo i nie dość / “Beauty is an experience of God”
Jakiś czas temu spotkałam wspaniałą dziewczynę - myślałam, że zakoleżankujemy się natychmiast, rozmowa płynęła nam radośnie godzinami. Ale gdy powiedziałam, że czuję się prowadzona i ufam życiu kompletnie, nawet gdy nie wiem, co dalej, zadała mi TO pytanie:
Czy wierzysz w boga?
Niezdarnie zaczęłam ubierać w słowa to, czego ubrać w słowa nie potrafię, bojąc się brzmieć zbyt new age’owo, a jednocześnie chcąc ująć jakoś swoją relację z nieskończonością w szczerych zdaniach - bo dziewczyna była kochana i chciałam powiedzieć jej, jak mam naprawdę: że już od dziecka czułam przebłyski boskości w niebie i wodzie, w przymknięciu powiek, potem w poezji, potem poznałam boskość bliżej i wychodziłam jej na spotkanie w medytacji, w mantrze, potem powoli rozświetliła wszystko - miłość, dni, trudności, pytania, choć nie odjęła ludzkiego szamotania się, dodała skrzydeł, i łatwiej iść.
Lakshmi, Shiva, Pachamama i cała reszta z przeróżnych kultur (jeździłam też swego czasu na obozy chrześcijańskie) - dla mnie nie ma nic bardziej oczywistego, że to przejawy jednej nieskończoności. Nie postacie gdzieś w niebie, a realne siły w świecie i w nas, z którymi możemy mieć bardziej czy mniej świadome relacje.
Dziewczyna była (jest) wspaniała, myślałam, że porozmawiamy, że znalazłam kogoś, dla kogo to nie jest “za dużo”, za dziwne - i przyszło zaskoczenie, bo okazało się, że tym razem to…za mało. Albo raczej nie tak - bo nie może rozwijać relacji z kimś kto ma “duchowe” wierzenia, bo ona wierzy w Boga - konkretnego, prawdziwego, jednego.
I musiałam dać jej odejść jej ścieżką - z żalem, z ciut złamanym sercem, z szacunkiem dla jej drogi - innej, choć coś we mnie chciało krzyczeć “to ta sama droga!”. Ale przecież ktoś może widzieć to inaczej.
Na ścieżce jogi dowiedziałam się, że historie umysłu, nasze przywiązania i awersje ograniczają nasze klarowne widzenie świata i ludzi. Czy mogę zachować otwartość, szacunek i dobre intencje, nawet gdy nasze ścieżki się różnią? Nawet gdy ktoś mówi mi “nie”, gdy tak bardzo chciałabym usłyszeć “tak”? Nawet gdy chciałabym mieć rację, ale przecież nie mogę być pewna, czy ją mam? Mam tylko swoje doświadczenie: to, które jasno mówi mi: wszystko w tym świecie jest przejawem boskości.
To, co wiem, to że moja droga pomogła mi otworzyć serce na innych, na inne, nawet gdy nie rozumiem. Za to jestem jej wdzieczna, choć pewnie mam tu jeszcze dużo do odkrycia, przepracowania, zrozumienia.
Boris od zawsze kocha zdanie “Love is an experience of infinity”, a ja zdanie “Beauty is an experience of god”, które przyszło do mnie kiedyś w medytacji.
Idę z nim dalej, z zaufaniem ze możemy mieć swoje przeróżne drogi i doświadczać ich głęboko, prawdziwie, po swojemu. Może właśnie tak oświetlamy sobie nawzajem drogę?