22/08/2026
TU NIE CHODZI O KONIE
Maski opadły! Przez lata wmawiano nam, że wielkie awantury, protesty i apele o zakaz wozów na trasie do Morskiego Oka wynikają wyłącznie z „dobrego serca” i troski o zwierzęta. Dziś czarno na białym widać, o co toczy się ta gra – o gigantyczny biznes i przejęcie intratnego rynku przewozów turystycznych.
Zrzeszenie Organizacji Ochrony Zwierząt, w tym prezes DIOZ Konrad Kuźmiński, oficjalnie zapowiedziało otwarcie działalności przewozowej. Cel? Uzyskanie statusu strony prawnej, aby zaskarżać akty prawa miejscowego i wprowadzić na trasę własne pojazdy.
Na spotkaniu z władzami pojawił się producent elektrycznych „e-fasiągów” (Innovation AG), który wprost przedstawił model biznesowy: udostępnienie pojazdów bez opłat wstępnych w zamian za stały procent od przychodów wypracowanych z przewozu turystów.
Model zakłada, że koszty utrzymania wycofanych 300 koni ma w całości przejąć Tatrzański Park Narodowy (finansowanie publiczne), podczas gdy prywatne podmioty i powiązane z nimi fundacje przejmą zyski ze strumienia turystycznego.
Nie dajcie się . Narracja o powszechnym przeciążaniu koni nie znajduje potwierdzenia w dokumentacji. Coroczne badania weterynaryjne i ortopedyczne wykazały zdolność do pracy u 280 z 282 badanych koni (ponad 99%). Stanowisko o legalności i braku znamion znęcania się podtrzymują Główny Lekarz Weterynarii, Polski Związek Hodowców Koni oraz umorzone postępowania prokuratorskie.
Gdy w grę wchodzą setki tysięcy przewożonych turystów rocznie, hasła o dobrostanie zwierząt stają się jedynie dźwignią marketingową ułatwiającą wejście na intratny rynek.