26/04/2026
✅Podsumowanie pierwszych 4 tygodni treningów po roku walki z nowotworem:
- Trochę pełniejsze mięcho (powoli wraca to co zeżarła mi chemioterapia i rok w bezruchu w domu)
- Znacznie lepszą wydolność. Miesiąc temu kręciło mi się w głowie wyciskając pustą sztangę na klatę, a dziś robię 3-4 treningi boksu, siłownię 1-2x i cardio po każdym treningu.
- W trakcie boksu nie spina mi już góry, nawet przyjmując ciosy na gardę i najważniejsze - nie mam już co chwila odruchów wymiotnych, gdy się zmęczę, więc chirurg wyciął wystarczająco dużo zmian. Na szczęście.
- Wraca mi kontrola brzucha. Jestem w stanie już go napiąć choć nadal nie wiem na ile mogę sobie pozwolić w dźwiganiu.
- Zniknął bardzo duży dyskomfort ze strony układu pokarmowego, gdy tylko coś zjadłem. Brzuch nadal jest na tyle słaby, że dosyć mocno go wywala po posiłku ale to już nie uczucie jakbym zjadł 55 cm pizzę i zapił kilkoma piwami.
🏳️🌈Na ten moment różnica jest bardzo duża. Siły wracają mi znacznie szybciej niż myślałem, szczególnie że 2 miesiące temu co prawda byłem już w domu, ale sklepu pod blokiem, oddalonym o 60 metrów musiałem iść pod rękę, w dodatku z cewnikiem foleya.
🥊Jedyne co cały czas mi dokucza to nogi. Lewa strona strasznie mi się pompuje nawet gdy chodzę, a w trakcie boksu 1-1,5 min tarczowania / walki z cieniem to mój max.
Biodra, pośladki i uda spina mi okrutnie jak nigdy, i choć to irytujące, muszę pamiętać, że chwilę temu leżałem na OIOM, nie mogąc nawet sekundy ustać na nich.
💣Oczywiście jestem teraz naturalny i tak już zostanie.
🥊Cisnę dalej i tym razem siłownia będzie tylko 1-2x w tygodniu, natomiast boks 4-5 razy w tygodniu. Chce tym razem zaliczyć solidny progres w boksie 😛