10/09/2024
Informacyjnie, poglądowo w szerszym kontekście jak to z tą woda w Wiśle jest😉 My pływamy cały czas dzieki Naped Strugowodny Ahoj!
W mediach nadal trwa wyścig w podawaniu kolejnych rekordów stanu na Wiśle, z informacjami o każdym kolejnym centymetrze. Z tego powodu skontaktowałem się z dr Maksymem Łaszewskim z Zakład Hydrologii WGSR UW na Wydział Geografii i Studiów Regionalnych UW, z prośbą o komentarz do aktualnej sytuacji.
Jak wskazuje, "mimo, iż w kolejnych doniesieniach raportowane są coraz niższe wartości stanu wody na wodowskazie Warszawa-Bulwary, które pobiły już poprzedni rekord z 2015 roku, w głównych mediach nikt nie wspomina o innej, zdecydowanie ważniejszej zmiennej hydrologicznej – natężeniu przepływu. Okazuje się bowiem, że ilość płynącej warszawską Wisłą wody wcale nie jest rekordowo niska. Otóż przy stanie wody rzędu 20 cm natężenie przepływu wynosi ok 200 m3/s, co jest wartością zdecydowanie wyższą niż przepływ zanotowany choćby w 1921 roku (jedynie 113 m3/s), raportowany w publikacji Kaznowskiej (2018). Także w 2015 roku natężenie przepływu było niższe o kilkadziesiąt m3/s. Przyczyną coraz niższych stanów wody na wodowskazie Warszawa-Bulwary jest konsekwentne obniżanie rzędnych dna rzeki, powodujące przepływ tej samej objętości wody przy coraz niższych stanach wody. Za wcinanie jest odpowiedzialny pobór rumowiska z koryta Wisły na potrzeby budownictwa, a także zwężenie koryta rzeki na odcinku śródmiejskim."
Dlaczego więc natężenie przepływu a nie stan wody jest ważniejszym parametrem w przypadku głębokich niżówek? "Warto pamiętać, że to ilość wody płynącej rzeką jest właściwym, bezwzględnym i miarodajnym wskaźnikiem dostępnych zasobów wodnych; ilość ta determinuje również jakość wody (choćby w kontekście rozcieńczania zanieczyszczeń) oraz dostępność pokarmu oraz kryjówek dla organizmów wodnych. Stan wody to z kolei wartość względna, zależna od choćby od procesów geomorfologicznych."
Czy więc możemy spać spokojnie? Czy warto wykorzystać chwilową obecność Wisły na czołówkach portali do nagłośnienia realnego, potężnego problemu? "Zamiast na warszawskiej Wiśle faktycznie należałoby się skupić na innych ciekach, które w efekcie oddziaływania czynników klimatycznych i antropogenicznych (np. regulacji), przestały bądź niemal całkowicie przestały płynąć. A takich są w Polsce setki, jak nie tysiące. Aby daleko nie szukać, w okolicach Warszawy taką sytuację obserwuje się w przypadku licznych dopływów Wkry, Świdra oraz Utraty."
Dzięki za ten cenny komentarz! A od siebie tylko dodam, że coraz więcej wskazuje, że po okresie suszy czekają nas prawdopodobnie bardzo silne opady. Nie można wręcz wykluczyć, że w ciągu tygodnia przejdziemy od głębokich niżówek do zagrożenia powodziowego.