31/12/2020
Od Michał Majkel Sajna 😁
Ja na koniec roku dałem radę podsumować ostatni challenge więc w ten sposób żegnam się i życzę wszystkiego najlepszego na nowy rok! 🥳😁💪
W końcu znalazłem czas na podsumowanie ostatniego wyzwania.
Christmas 30 Day Challenge…
Przez 30 dni o 7:00 rano ( może z lekkim poślizgiem ) prowadziłem na facebooku lekkie, dwudziestominutowe (czasem trochę dłuższe ) treningi. Taki stary, dobry, poranny rozruch, czy poranna gimnastyka ;)
Udało się! 30 dni! 30 treningów! Codziennie! Konsekwentnie! Nie było łatwo ale dałem radę! Głównie dzięki temu, że trafiła się garstka świrów, którzy codziennie razem ze mną ćwiczyli :D Codziennie odpalali kompa o 7:00 rano i fikali ze mną za co strasznie im dziękuję i podziwiam :D Gdyby nie to, że ogłosiłem to wszem i wobec, robiłem to online na żywo a po drugiej stronie ktoś tam był, raczej nie wytrwał bym do końca. Dlatego właśnie to podsumowanie…
Co było trudne? Z czym był problem? Dlaczego miałbym zrezygnować?!
Największym problemem była CODZIENNOŚĆ! 🤯
Okazało się, że skończyły się czasy beztroskiego życia opartego na treningach, diecie, robieniu formy, masy, rzeźby, lansu i szpanu. Teraz jest deadline w robocie którą trzeba nadrabiać nocami. Jest chęć prowadzenia fajnej strony na facebooku i rozwijania się w innych pasjach. Jest stres związany z niezbyt sprzyjającymi czasami i niepewną przyszłością. Do tego urodziny, święta, rocznice, znajomi i nade wszystko RODZINA! 😲
Kiedy miałem dziewczynę, mogłem robić co chciałem. Jak miałem narzeczoną a później żonę, mogłem robić wszystko… A od kiedy mam córkę, Ona może robić ze mną wszystko co tylko chce a ja zrobiłbym dla Niej wszystko 😂
Plan był świetny. Przez 30 dni będę sobie wstawał, robił lekkie, krótkie treningi, zachęcę ludzi do codziennej aktywności… Będzie super! Okazało się, że życie ma często inny plan a na pewno weryfikuje te Nasze. Kiedy drugiego dnia położyłem się standardowo spać koło północy pomyślałem: “Luzik! 6,5 godziny snu. Świat i ludzie!”. Jak tej samej nocy drugi raz kładłem się spać o 5:00 po godzinnym spacerze w koło salonu z moją jakże szczęśliwą córką, pomyślałem: “Spoczko. Nie takie rzeczy się robiło!”. Kiedy minęły już 4 takie noce z rzędu w połączeniu z challenge’em, wiedziałem, że jednak nie będzie tak jak planowałem 🤔 To jednak będzie dla mnie wyzwanie, zupełnie inne niż zakładałem. Wyzwaniem będzie wstawanie! Niewyspanie! Brak odpowiedniej regeneracji! Konsekwencja! 😱
Tu od razu wielkie ukłony w kierunku aktywnych Mam, Tatów i ogólnie aktywnych rodzin. Wymaga to ciężkiej pracy i wytrwałości. Jednak DA SIĘ! 💪
Po ostatnim dniu wyzwania nie mogłem się doczekać kiedy w końcu nie będę musiał wstawać 😂 Z drugiej strony czułem lekką pustkę, smutek i niepokój. W kolejnych dniach było podobnie. Okazuje się, że chociaż było ciężko i ogólnie nie chciało mi się tego robić, wytworzyłem u siebie pewną rutynę, schemat powtarzany codziennie. Przyzwyczaiłem się do tego! Jaram się tym strasznie, ponieważ potwierdza to to, co zawsze mam z tyłu głowy, że DA SIĘ! 👍 Nie zawsze jest łatwo. Nie zawsze jest przyjemnie. Zazwyczaj nie jest łatwo i nie jest przyjemnie. Gdyby tak było, to każdy miałby to czego pragnie, ale tak nie jest ☝️ Trzeba na początku pokonać własne słabości, ból, lęk, wątpliwości i z uporem maniaka dążyć wybraną ścieżką. Konsekwentnie! Bo konsekwencja to umiejętność wyboru między tym czego chce się teraz a tym czego chcę się najbardziej 😎 Ja chciałem ukończyć to wyzwanie! I DA SIĘ!
To jest najważniejsza jak dla mnie część tego wyzwania. Jeśli czegoś chcę, to mogę. Nie szukam wymówek i problemów a znajduję motywację i sposoby. Nie ważny był cel tylko to, że nie dałem się poddałem się wątpliwościom, słabościom, pokusom!
To okazało się najciekawszą częścią tego wyzwania ale wstępnie byłem ciekaw jaki będzie to miało wpływ na moje ciało. Głównie na formę, wagę, tkankę tłuszczową, mięśniową itd. Żeby to sprawdzić robiłem codziennie zdjęcia, ogólny przegląd formy przed i po oraz ważyłem się. Suma summarum nie zauważyłem żadnych ciekawych efektów. Waga wahała się o 1kg w dół i górę. Ogólna forma czy wygląd raczej nie zmieniły się, a na pewno nie na lepsze :D Poza krótszymi włosami i brodą, ale to nie zasługa treningu :D Wynika to zapewne z tego co napisałem wcześniej, iż nie były to ćwiczenia, które byłyby dla mnie wymagające fizycznie. Gdyby miały mieć jakiś wpływ musiało by być tego albo więcej albo bardziej intensywnie. Czułem, że większy wpływ miała fakt wyspania lub jego brak albo to co i jak jadłem. Jednak znalazłem jeden efekt który bardzo mnie zaskoczył i to pozytywnie!
ROZCIĄGNIĘCIE! MOBILNOŚĆ! RUCHOMOŚĆ! 🤩
Po kilku dniach poczułem, że mam większą lekkość ruchów w codziennym życiu jak i na treningach. Poprawiła się mobilność, rozciągnięcie i ogólna ruchomość. Tego w ogóle się nie spodziewałem! Plan był taki, że część wstępna i końcowa ma Nas rozgrzać do tabaty, a okazało się, że miały inny, bardziej długotrwały efekt. To pokazało, że ewidentnie za mało się rozciągam a ten nieplanowany skutek uboczny bardzo mi się spodobał! 😍 Dlatego kolejny challenge planuję na samo rozciąganie. Ewentualnie połączone z rolowaniem. Systematycznie i konsekwentnie jakieś 20 min dziennie! :D
Podsumowując Christmas 30 Day Challenge:
- Okazał się faktycznie wyzwaniem głównie za sprawą obowiązków codziennego życia. Jednak konsekwentne zmuszanie się do czegoś przez jakiś czas ( wiedząc, że będzie to ostatecznie dla Nas dobre ) daje efekt pozytywnego nawyku, który z czasem jest coraz łatwiej utrzymywać.
- Jeśli miałby mieć jakiś wpływ ma wagę czy tkankę tłuszczową to musiałyby być to treningi albo dłuższe albo bardziej intensywne. Przynajmniej jeśli chodzi o mnie.
- Ewidentnie ćwiczenia rozciągające w dawce już 15 minut dziennie dają duże efekty w poprawie mobilności i ogólnej ruchomości, szczególnie komuś tak spiętemu jak ja :D
Dajcie znać co o tym uważacie. Jestem ciekaw opinii osób, które aktywnie brały udział w challenge’u od początku do końca, jak i tych które ćwiczyły przez chwilę oraz zupełnie niezaangażowanych. Dawajcie znać co Wam to dało. Z czego jesteście zadowoleni, co Was zaskoczyło pozytywnie a co negatywnie. Co Was motywowało i co demotywowało.
No i jeszcze raz dzięki bardzo wszystkim ćwiczącym! Dzięki Wam wszystko się udało! 🙏
Najlepszego! 😁