25/11/2014
Stoję i patrzę jak chłopaki rozbierają dach. Sami go stawiali, więc i sami rozbiorą. Kiedy znasz konstrukcję, rozbiórka idzie szybciej.
Do końca roku zdemontują ostatnią zabudowę pamiętającą czasy „Jarmarku Europa”.
Ale sam handel nie zniknie. Zamiast blaszanych budek będzie siatka, a dach zastąpią parasole.
/
Za każdym razem, gdy przychodzę na bazar, biorę drabinę i wdrapuję się na kontenery. Kiedyś zobaczyłbym ciąg bud prowadzący do korony, międzynarodowy dworzec i kominy wietnamskich barów (tablice z menu służą na 1/280 jako blaty - „kurczak w pięciu smakach”, „pho z jajkiem” i „sajgonki” przykrywane są obrusem, na który wykładany jest towar).
Teraz odwracam głowę i widzę pustkę. Nikt tędy nie chodzi, mało kto korzysta z dworca. Odnowiona stacja prawie zawsze jest pusta. Czasami któryś z Bułgarów przyjdzie tu na internet (jest darmowe wi-fi), ktoś inny zapyta w kasie o jakieś połączenie (jeśli wyrobi się do siedemnastej, bo po tej godzinie kasy są zamykane) lub skorzysta z dworcowej toalety (dwa pięćdziesiąt). Pani, która tu pracuje, mówi że klientów jest mniej odkąd w pobliżu hali postawiono toi-toi’a. Stadionu nie pamięta, ale tak jak ja, cały dzień patrzy na pustkę.