13/10/2013
Motherlovers Bielany 3:9 Ambitni Kopacze
Drugi mecz naszej drużyny w 2 lidze i pierwsza wygrana w bardzo ładnym stylu. Pierwsza połowa wskazywała na to, że będzie to bardzo ciężki mecz naszej drużyny, przeciwnicy grali wysoko, my nie potrafiliśmy przedostać się pod ich bramke i przede wszystkim wykorzystać okazji, które mieliśmy. Zemściło się to na nas kiedy nasz błąd wykorzystali przeciwnicy strzelając bramke bezradnemu Rafałowi Skorupce. Ta bramka jednak zadziałała na nas bardzo mobilizująco, zaczęliśmy konstruować składne i szybkie akcje i co chwile sprawdzać świetnie dziś dysponowanego bramkarza rywali. Cel osiągneliśmy pod koniec połowy kiedy na 1:1 wyrównał strzałem głową Wojtek Tabaka. Na przerwe zeszliśmy przy takim właśnie wyniku i byliśmy bardzo nakręceni na drugą część spotkania. Przeciwnicy jakby stracili ochote do gry, wiele niedokładnych podań z ich strony poskutkowało szybkimi naszymi bramkami na 2:1 i 3:1. Przejęliśmy kontrole nad meczem i zaczęliśmy grać to co każdy z nas chciałby widzieć co mecz. Podkreśleniem naszej przewagi była cudowna akcja na 5:2 kiedy Jakub Zieliński rozpoczął akcje z pod naszej bramki grając szybko do Emila Dąbrowskiego, ten górą do kapitana naszej drużyny Kamila Wypycha, który barkiem ponad głowami środkowych pomocników podał do naszego nowego Kopacza Arka Sikorskiego, ten odegrał (z pierwszej piłki oczywiście) do Mateusza Bielińskiego a ten odwdzięczył sie Arkowi tym samym. Nie pozostało nic innego jak skończyć tą koronkową akcję czymś specjalnym, więc Arek pięknym półwolejem z lewej nogi umieścił piłkę obok bramkarza rywali. To był gwóźdź do trumny Motherlovers, którzy kompletnie zrezygnowani oddali nam całe pole i tylko nasza nieskuteczność i nonszalancja w końcówce meczu sprawiła, że wynik nie był dwucyfrowy. Mamy pierwsze punkty w 2 lidze i musimy tą właśnie ścieżką iść na sam szczyt ligi, aby awansować. Warto odnotować, że świetny mecz po przerwie z powodu kontuzji rozegrał nasz bramkarz Rafał Skorupka kilka razy pokazując naprawdę dużą klase do czego nas przyzwyczaił i widać, że po kontuzji nie ma już śladu. Gratuluje i powodzenia dalej!