22/08/2026
Jadąc na mazury wybrałem małe jezioro na odludziu w którym już kiedyś łowiłem, więc mniej więcej, wiedziałem czego się spodziewać. Nawet naprzeciwko pomostu była moja bojka, którą kiedyś postawiłem na granicy zielska i czystego dna. Musiałem ją przesunąć o jakieś 15-20 metrów do przodu, gdyż jezioro trochę bardziej zarosło, następnie w tym miejscu nęciłem co wieczór makaronem i nasionami, aby w nocy z pomostu łowić metodą na dystansie ok. 70 metrów 😃
O ile w dzień brała głównie drobnica to w nocy pojawiały się pojedyncze piękne leszcze, których z nocy na noc było więcej, ale do prawdziwego "wyłowienia się" zabrakło mi kilku dni urlopu 🙂
Co ciekawe, w nocy w tym nęconym miejscu leszcze brały tylko i wyłącznie na białe robaki. Żadne ziarna, waftersy, czy kulki nie działały. Z kolei rano robaki było w locie zjadane przez krąpie i wzdręgi, a jedyne brania jakie miałem, były na 10mm pop-upy 😃 brały na to nawet okonie.. ryby ewidentnie wolały pobierać pokarm unoszący się nad dnem. To pokazuje, że na takie wyprawy warto zabrać nadmiar przynęt bo nigdy nie wiadomo co nam "otworzy wodę".
Chciałem też zapolować na lina i intensywnie nęciłem okolice pomostu z kawałkiem czystego dna, ale niestety nie dawałem rady wysiedzieć do samego rana przy dość niskich jak na wakacje temperaturach, a krótka drzemka zazwyczaj kończyła się brakiem reakcji na budzik i pobudką o 5.30, gdzie miejsce było już wyczyszczone przez wzdręgi 😅
Niestety, aby liczyć na lina trzeba było wykorzystać moment w którym robiło się widno, a zanim pojawiła się drobnica. Identyczna sytuacja była kilka lat temu 🙂
Tak czy inaczej, duże leszcze lubię łowić, więc urlop bym wędkarsko zdecydowanie na plus 😃