15/07/2023
Daj sobie czas….
…czyli mój proces odchudzania.
Minął rok od urodzenia mojej córeczki. Dla mnie to symboliczna data, która skłoniła mnie do przemyśleń pod kontem mojego zdrowia, formy i sylwetki.
Od ostatniego posta (i zdjęcia które wstawiłam) minęło 2,5 miesiąca…Był to czas dalszej pracy nad sobą i wcześniej wspomnianym powrotem do formy po ciąży.
Podsumowując, łącznie, od stycznia tego roku schudłam 6 kg i straciłam 4,5% tkanki tłuszczowej. Hurra!
Dziś siebie doceniam i sobie za to dziękuję.❤️
I choć niektórzy z was powiedzą, że to mało a inni, że dużo - to jestem z siebie dumna i uważam ten wynik za swój osobisty sukces! Wiem ile pracy, wysiłku i samodyscypliny mnie to kosztowało.
Zapytacie jaki jest mój przepis na sukces?
Wiele rzeczy wpłynęło na ten efekt. Każdego tygodnia konsekwentnie pilnuję regularności ćwiczeń i trzymam się diety. Przyjmuję suplementy. W trakcie drzemek mojej córki, zamiast odpoczywać na kanapie, ciężko walczę „na macie”. Do tego oczywiście codzienne spacery. Staram się dbać o sen i odpoczynek.
W drodze do celu znaczenie ma również nastawienie, motywacja, ale również takie zasoby psychiczne jak wytrwałość i cierpliwość.
Na drodze do celu mogą stawać różne przeszkody. U mnie były to: brak snu, zmęczenie, brak energii, okresowe przeciążenie kręgosłupa (potrzebowałam 2 wizyt u Fizjo i krótkiej przerwy od treningów), masa spraw domowych do ogarnięcia, czy chociażby infekcja wirusowa mojej malutkiej córki. Ale jak widać - chcieć to móc! 🙂
Sukces smakuje wspaniale 👅, dlatego zachęcam Cię dzisiaj do tego samego!
Tymczasem nie spoczywam na laurach i sięgam po więcej! Zostało mi do zgubienia jeszcze 3,5 kg.
Będę walczyć dalej, trzymajcie kciuki! :)