21/06/2023
Myślałem już jakiś czas, żeby wrócić do pisania - czy częstszego, czy sporadycznego - to tego nadal nie wiem. Natomiast to, co się stało wczoraj, zachęciło mnie do ogólnego powrotu. Nie dlatego, że być może przyniesie mi to zasięgi i dużo like'ów. Po prostu wczorajszego dnia wydarzyła się rzecz nieprawdopodobna jaką jest porażka z Mołdawią, 171. drużyną w rankingu FIFA. Przegraliśmy nie dlatego, że strzelili bramkę po szczęśliwym odbiciu się od kogoś - byliśmy po prostu wyraźnie słabsi w drugiej połowie.
Właściwie mam problem z oceną tego meczu na każdej płaszczyźnie, ponieważ nie wiem jak można zagrać dwie tak skrajnie różne połowy. W pierwszej części spotkania wyglądać jak dobra drużyna na tle słabej drużyny, grać z polotem, chęcią, dużą kreatywnością, z zaangażowaniem, respektem dla przeciwnika - a w drugiej mieć flashbacki z meczu z Argentyną - z różnicą, że nie graliśmy z mistrzami świata tylko z jedną z najsłabszych drużyn na kontynencie europejskim. Dlatego też nie ma sensu wystawiać oceny zawodnikom, bo nie potrafię przy dwóch tak różniących się częściach gry wypośrodkować tego. Nie będę się też skupiać na szczegółowej analizie spotkania - kto miał to zrobić to i tak to zrobił, a udręką byłoby dla mnie przypominanie sobie tego wszystkiego, szczególnie drugiej połowy. Zajmę się jedną kwestią i tutaj przede wszystkim pretensje mam do struktur PZPN i selekcjonera Santosa - ewidentnie tej kadrze jest potrzebny psycholog. Ta kwestia jest poruszana od wielu lat, jeszcze za czasów Bońka były na ten temat dyskusje. Santos, jeżeli cokolwiek próbował dowiedzieć się o naszej kadrze przed jej objęciem, musiał o tym wiedzieć. Zresztą doskonale było to widać w spotkaniu z Czechami i po tym, jak się zaprezentowaliśmy. Prezes Kulesza który miał na co dzień styczność z polskim futbolem tym bardziej musiał o tym wiedzieć. Nikt nie podjął jednak odpowiednich działań a skutki są coraz bardziej opłakane, co wczorajszy dzień to pokazał. Właściwie wczorajszy dzień to symbol ciągłego regresu od Mistrzostw Świata 2018 w Rosji i najgorsze w tym wszystkim jest to, że nikt nie ma na to żadnego lekarstwa.
Trzeba zacząć się bać całkowicie poważnie jeśli chodzi o nasze uczestnictwo na EURO 2024. Coś co nie brzmiało poważnie bezpośrednio po losowaniu, teraz trzeba brać całkowicie na poważnie - ucieka nam awans na turniej i teraz każdy mecz jest już o 6 punktów. Kluczowa będzie reakcja drużyny, chęci selekcjonera i decyzje w sztabie szkoleniowym i PZPN co zrobić z mentalnością polskich piłkarzy.