19/05/2022
4:45 siedzę w pociągu. Tak wytęskniony powrót do „normalności” i możliwości spotkań na żywo ma swoje plusy i minusy.
Na konferencjach i szkoleniach wyraźnie widzę, kto jest rannym ptaszkiem, a kto sową (albo zarwał poprzednią noc). Gdy sowy kończą walkę o przetrwanie („byle do lunchu”), ranne ptaszki zaczynają poobiedni kryzys.
Ja chyba jestem sową, która w głębi duszy chciała być kogutem. Może dlatego przetrwałam tyle lat regularnie podróżując między strefami czasowymi. Dziś Poznań, który mimo, że w tej samej strefie pewnie dopiero się budzi. Kiedyś to odeśpię. Miłego dnia!