26/02/2022
Kartka z kroniki #5/300
𝐏𝐫𝐳𝐞𝐝 𝐖𝐩𝐫𝐨𝐰𝐚𝐝𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐃𝐨 𝐊𝐫𝐨𝐧𝐢𝐤
Przed wieloma laty, maszerowałem po paru winach na przystanek PKP w Kielcach na Szydłówku. Chciołem pojechać na Kozłów. Zagalopowałem się jednak zbyt za daleko. Kiedy się opamiętałem było za późno, byłem w Palestynie. Był to pechowy dzień, jak się okazało – nie dla mnie…
Gdy tylko wyszedłem na PKP Palestyna od razu moim oczom ukazała się pustynia i wielki obszar kwitnącej krainy. Moje pierwsze wrażenie było nad wyraz dobre, jednak już po krótkiej chwili zauważyłem ludzi pakujących coś do bagażnika. Szybko tam podszedłem „co tu pakujecie Panowie?” zapytałem jegomościa w nowych szatach. Jegomość spojrzał na mnie bezprecedensowo oraz nieprzychylnym okiem i wyrzekł po polsku „kokainę Proszę Pana”.
- „A gdzie te kokainę wiezieta?! Może bym pojechał z Wami” powiedziałem, wiedząc, że może być to darmowa podwózka w stronę polski. „Jedziemy z nią do polski” - odpowiedział. „Do polski? Czy to znaczy, że jesteś przemytnikiem i to wyląduje w rękach dzieci z podstawówki?”
„Tak, pierwszą porcję kokainy rozdajemy za darmo pod szkołami podstawowymi dzieciom ze szkół podstawowych w Polsce”. Gdy tylko to usłyszałem ogromnie się zezłościłem, Bracisz w pejsach chciał zatruwać polskie dzieci białom kokainom w małych porcjach...
„Świetnie! Zabiorę się zatem z Wami przyjaciele” powiedziałem raczej przebiegle, w głowie 𝐰 𝐨𝐠𝐨́𝐥𝐞 nie myśląc o nich jak o przyjaciołach!!! W moim umyśle szybko zrodził się niecny plan…