28/09/2023
Opowieści dziwnej treści, czyli - TAK, ZROBIŁEM TO.
Ale od początku.
8 marca postanowiłem, że oprócz wysłania wirtualnych bukietów paniom, zrobię dla nich coś więcej. Zapisałem się na pewien bieg i przy okazji uruchomiłem zbiórkę pieniędzy na rzecz podopiecznych fundacji Fundacja Rak'n'Roll Wygraj Życie . Od tamtej pory zacząłem się przygotowywać. Miesiące, setki kilometrów oraz wylanego potu później, wraz z blisko 10 tysiącami innych osób stanąłem na starcie biegu. Założenie było jedno, dobiec do mety i przeżyć. Wystartowałem, biegłem, biegłem i biegłem. Upatrzyłem sobie kilka osób, których się trzymałem. Był to jedyny sposób aby utrzymać stałe tempo. Z doświadczenia wiem, że na początku organizm chce szybciej a potem brakuje sił. Tak biegnąc w jednej grupie, słuchałem wielu historii różnych osób. No bo co tu tyle czasu robić. Nagle, po 20 paru kilometrach straciłem z oczu jednego z moich towarzyszy. Potem po 32 kilometrze przestałem dostrzegać następnych. Utrzymując stałe tempo biegłem tak do 36 kilometra. Potem stało się coś takiego jak z reklamy pewnych baterii. Pamiętacie króliczek nagle przestaje biec. Zwolniłem, ostatnie kilometry to była walka ze zmęczeniem, bólem. Cały czas sobie powtarzałem, że nie po to tyle się przygotowywałem aby teraz odpuścić. Myśl, że tyle osób trzyma za mnie kciuki dodawała mi sił. Biegłem nie tylko dla siebie ale także dla dziewczyn z RaknRolla. Minąłem punkt kibicowania Fundacja Rak'n'Roll Wygraj Życie , to mnie uskrzydliło. Wiedziałem, że na trasie nie jestem sam. Widziałem innych biegaczy z pomarańczowym numerem, to oznaczało, że oni też biegną w ramach akcji Biegam Dobrze mając określony swój cel. Oni też nie biegli tylko dla siebie, ktoś na nich liczył.
Ostatnie podbiegi, zakręty i widzę wiwatujące tłumy, zamieszanie, unoszę ręce w geście triumfu. Tak jestem na mecie, ktoś zakłada mi medal na szyję, dziewczyny z RaknRolla rzucają mi się na szyję, dla takich chwil warto było cierpieć. Mimo bólu jestem szczęśliwy, chce mi się płakać.
Przebiegłem 42 kilometry 195 metrów dla siebie, dla dziewczyn z RaknRolla, dla wszystkich kobiet, bo jesteście dla mnie ważne, biegłem dla Was, czyli tych, którzy już dokonali wpłat na moją zbiórkę na rzecz Fundacji RaknRoll:
Małgorzata Ciesielska,
Wioletta P.
Anna
Małgonia
Rafał
Daniel R.
Jacek
STARGARD
Leszek B
Wiola P
Małgorzata Kostrzewa
Aga&Jack
i chociaż tyle mogłem dla Was zrobić. I już nawet obtarte pachwiny przestały boleć, a dwa paznokcie u nóg, które zapewne niedługo zejdą, kiedyś odrosną. Teraz wiem, że nie ma rzeczy niemożliwych, to kwestia determinacji i tego ile włożysz wysiłku by coś osiągnąć. Czyli znowu wszystko obraca się wokół jednego Granice są w NAS.
A czy pobiegnę kolejny maraton🤔 czas pokaże. Teraz nie tylko zależałoby mi na dobiegnięciu, jest czas, który można by było pobić, i znowu można wspomóc Fundację RaknRoll. Więc kto wie, ale powiem Wam jeszcze coś, nosi mnie 😉
Dziękuję Wam wszystkim, za wpłaty, słowa wsparcia, kibicowanie i trzymanie kciuków. Jesteście najlepsi 😘
Ja zrobiłem swoje, ale jakby ktoś jeszcze chciał pomóc podopiecznym fundacji RaknRoll, to tu jest link do mojej zbiórki, można jeszcze wpłacić♥️(do 4 października 2023 r.)
https://rejestracja.maratonwarszawski.com/pl/charity/15625