12/04/2021
Odkąd praktykuję codziennie, regularnie, wiem jedną rzecz, że wszystko polega na przebywaniu w tej chwili.
Czy są to pozycje początkujące, czy średnio czy bardzo zaawansowane. Skupiam się maksymalnie na tym, cokolwiek bym robił, żeby realizować tę chwilę. To jest cały sekret jogi: być tą chwilą. Moja praktyka własna polega na tym, że sięgam po pozycje do sekwencji, które są wymagające, jak również sięgam po te, które są proste, łatwe. Kombinacja jednych i drugich oznacza, że buduję równowagę, więc dbam w mojej praktyce własnej o to, abym był zrównoważonym, a nie, żebym był jakimś kimś szczególnie zaawansowanym. Dbam o to naprawdę od lat i czuję, że to zrównoważenie, które joga daje, po prostu się pojawia.
Ono się pojawia tylko wtedy, kiedy zrozumiesz, że praktyka własna ma być równoważeniem siebie dla wszechświata i stawaniem się częścią wszechświata. Tym się staje moja praktyka, bo ja się staję tym, co robię, całkowicie.
Kiedy realizowałem swoje programy do kolejnych certyfikatów, to było to bardzo wymagające wyzwanie. Przeciętnie około roku przygotowywałem się do kolejnego egzaminu. Wtedy sięgałem w swojej praktyce własnej po rzeczy bardzo wymagające.
Ale rzecz nie jest w tym certyfikacie, w tym zaawansowaniu pozycji, czy jakimś szczególnym ich skomplikowaniu, tylko właśnie żeby w tym, co robisz, być całkowicie. Całkowicie się w tym zanurzyć, całkowicie się temu oddać. Jest to oczywiście bardzo wymagające.
Powiem szczerze: też jest to dla mnie takie bardzo podniecające, mam wyzwania, którym jestem w stanie sprostać. Wyzwanie wymagają ode mnie i temu się oddaję. Tym samym się dzielę z uczniami i też tego samego od uczniów wymagam. I w ten sposób joga staje się taką piękną przygodą dla nauczyciela. Wymagać wobec siebie i stawiać wymagania swoim uczniom. Tego uczy mnie moja praktyka.
Kiedy prowadzę egzaminy nauczycielskie to dokładnie widzę, że są osoby, które mają mierną praktykę, więc w uczeniu nie mogą sięgnąć po ten podstawowy atrybut, czyli uczyć tego, co samemu się praktykuje.
Są osoby, które mają mocniejszą praktykę, gorsze umiejętności uczenia, ale wtedy praktyka sama się broni. Wtedy osoba, która demonstruje swoją praktykę nie musi używać jakiś szczególnych instrukcji, czy wykazać jakiś szczególnych umiejętności nauczycielskich, (choć dobrze jest je mieć).
Jeśli ktoś rzeczywiście odkrył, że jego własna praktyka indywidualna prowadzi go do zrównoważenia, to tym samym będzie obdarzał swoich uczniów.
Będzie to również joga równoważąca uczniów, a taka właśnie ma być.
Czasami zdarza się w jodze to, że jest dla elastyczności, dla rozciągnięcia, pomija się tą drugą stronę medalu, czyli siłę, stabilność i moc.
Albo są osoby, które budują siłę, stabilność, moc a lekceważą element uelastyczniający, rozciągający. Jeszcze inna skrajność, to są ludzie, którzy tylko i wyłącznie prezentują dynamizm mówiąc to właśnie jest joga Iyengara, a lekceważą stateczność i spokój. Joga to jest równowaga między dynamizmem i również statecznością i spokojem. Wyjście poza te skrajności jest właśnie Jogą.
(2006)