30/08/2026
Wyjazd do Gnojnicy w ramach 3. kolejki klasy okręgowej „KEEZA” zakończył się dla nas remisem, który domyka serię: porażka w pierwszej kolejce, zwycięstwo w drugiej i teraz podział punktów z beniaminkiem. Wynik 1:1 nie oddaje w pełni charakteru tego meczu, bo działo się naprawdę sporo.
Do spotkania przystąpiliśmy w niesamowicie okrojonym składzie. W porównaniu z zeszłotygodniowym meczem z Victorią Czermin w kadrze zabrakło aż siedmiu zawodników, głównie z powodu uroczystości weselnych. I tutaj mała, delikatna szpileczka — nikt z nas nie szukał na siłę możliwości przełożenia meczu, choć w kontekście zeszłorocznych historii z Lechią pewnie niektórzy mogliby mieć na to ochotę. Tym razem jednak po prostu pojechaliśmy grać, w takim składzie, jaki był dostępny.
Sam mecz był… dziwny. Boisko w Gnojnicy jest wyjątkowo specyficzne — wąskie, a jednocześnie bardzo długie — co wymusza zupełnie inny styl gry niż na większości obiektów w lidze. W pierwszej połowie mogliśmy, a wręcz powinniśmy wyjść na prowadzenie. Próby Kacpra Stachury, Mateusza Wójtowicza, Mirosława Halady i Antoniego Pawlickiego były jednak blokowane przez obrońców lub zatrzymywane przez bramkarza Interu. Do przerwy nie zobaczyliśmy żadnej bramki.
Druga połowa zaczęła się fatalnie. Minutę po wznowieniu gry centrostrzał z prawej strony strącił Dominik Ugodziński, ale przy dobitce był już bez szans i gospodarze wyszli na prowadzenie. Regularnie próbowaliśmy przedrzeć się przez ich defensywę, jednak większość akcji kończyła się na niczym. Inter również miał swoje okazje — raz naprawdę groźne — ale na nasze szczęście nie potrafił ich wykorzystać.
Wyrównanie przyszło w 83. minucie. Po rzucie rożnym bitym przez Dawida Giermatę piłka została wybita przed pole karne, gdzie dopadł do niej Michał Myjak. Precyzyjnym strzałem z około 20 metrów nie dał bramkarzowi żadnych szans i zrobiło się 1:1.
Chwilę później mogliśmy przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę — bramkarz Interu fantastycznie wybronił kolejny strzał Mirosława Halady. W ostatniej akcji meczu, zdaniem wielu, należał się nam nawet rzut karny. Jeden z naszych zawodników został złapany „w pół” i sprowadzony na ziemię przez bramkarza, ale gwizdek sędziego nie wybrzmiał…
To był mecz, po którym obie strony mogą czuć niedosyt. Gospodarze, bo mieli idealną piłkę na 2:0, która pewnie zamknęłaby spotkanie. My, bo z przebiegu gry mieliśmy lepsze okazje do otwarcia wyniku, a później do jego przechylenia na swoją korzyść.
Tak czy inaczej — biorąc pod uwagę brak kilku ważnych zawodników, bardzo krótką ławkę rezerwowych i upalną temperaturę, każdy zdobyty punkt trzeba szanować. Wracamy z Gnojnicy z remisem i patrzymy dalej.
WSPIERAJĄ NAS:
Gmina Wadowice Górne
Dobrowolscy
Świat Drzwi i Podłóg Luma
STALMAX PIĄTKOWIEC
Eldrut
Astoria Dom Weselny
GUMOTIV
TYCNER MIELEC
KT LOGISTICS KACPER TRELA
Cukiernia Mirabelka
Gol-Sport