Miejsce Porozumienia

Miejsce Porozumienia Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Miejsce Porozumienia, Szkolenia, ul Kościelna 2/1, Wałcz.

Moje dzieci się kłócą czyli rodzic w roli mediatora - moja najnowsza propozycja warsztatowa dla rodziców, która, mam nad...
07/06/2025

Moje dzieci się kłócą czyli rodzic w roli mediatora - moja najnowsza propozycja warsztatowa dla rodziców, która, mam nadzieję, pozwala na "zaprzyjaźnienie się " z konfliktem i dostrzeżenie w nim szansy zamiast, jak to zazwyczaj bywa, zagrożenia. W pierwszej części warsztatów przyglądaliśmy się konfliktom rozumianym w sposób tradycyjny, odkrywaliśmy przekonania na ich temat, sprawdzaliśmy, jak zachowujemy się w sytuacjach konfliktowych, co mówimy sobie i dzieciom, jakie emocje i oceniające myśli nam towarzyszą i jaki to wszystko ma wpływ na relacje w naszych rodzinach. W drugiej części przeszliśmy na "jasną stronę mocy" - Próbowaliśmy zaglądać za kurtynę raniących komunikatów, nazywaliśmy emocje i stojące za nimi potrzeby, aby móc towarzyszyć dzieciom w trudnych dla nich sytuacjach i nie dolewać przysłowiowej oliwy do ognia. Praktykowaliśmy też sposoby towarzyszenia dzieciom w konfliktach, odkrywaliśmy kolejne kroki metody SNO, która pozwala na samodzielne poszukiwanie przez nich rozwiązań, co buduje dziecięce poczucie własnej wartości. Było intensywnie, twórczo, wzruszająco i uwalniająco. Było dużo szczerości i autentyczności, była wymiana doświadczeń. Pozostaję w dużym poruszeniu i z wdzięcznością za Wasz wkład w to spotkanie. Dziękuję i mam nadzieję, do zobaczenia na kolejnych warsztatach.
Dziękuję MOSiR Wałcz za gościnę :)

13/05/2025

Uwaga! Komu z moich znajomych pożyczyłam książkę D. i Z. Rzepeckich " Życie seksualne rodziców" ? Proszę o zwrot.

Superwizja w Familylab - owocny czas, mnóstwo zaspokojonych potrzeb, nieoczekiwane spotkania po latach i nowe pomysły do...
05/04/2025

Superwizja w Familylab - owocny czas, mnóstwo zaspokojonych potrzeb, nieoczekiwane spotkania po latach i nowe pomysły do pracy.

Niepewność, frustracja, złość, poczucie braku wpływu - między innymi z tym trafiamy na superwizję. A także z pytaniami, wątpliwościami, pragnieniem poznania innej perspektywy, chęcią zadbania o swoje zaangażowanie, tęsknotą za poczuciem przynależności do naszej społeczności.

Kolejna superwizja Familylab odbyła się wczoraj - przez cały dzień przyglądałyśmy się z bliska głoszonym przez nas wartościom. Tak, głoszonym - bo jedną z naszych trudności jest praktykowanie tych samych wartości w codziennym życiu. Nam także łatwiej jest o czymś mówić niż czymś żyć. Trudniej jest także zobaczyć z wewnątrz to, co wyraźniej widać z zewnątrz. Krytyczne (i jednocześnie życzliwe!) spojrzenie wymaga odwagi i pokory - do tego także zaprasza atmosfera na naszych superwizjach.
Bo jak inaczej pielęgnować swoją autentyczność niż pozostając z otwartymi oczyma, przyglądając się sobie?

Jednym z wniosków z superwizji jest stwierdzenie, że dynamika naszego życia rodzinnego ma w nosie nasze profesjonalne przygotowanie :))
Innym - że w chaosie potrzebujemy time-outu. Tak, MY potrzebujemy. Kiedy napięcie w rodzinie/systemie wzrasta, a my podejmujemy działanie wynikające z tego napięcia, wnosimy tylko więcej napięcia i chaosu do naszej rzeczywistości. To może być tak niewidoczne, że sami możemy tego nie zauważać, wtedy bardzo często pokazują nam to dzieci, zachowując się w sposób, którego nie możemy zlekceważyć. Skłania nas to do zatrzymania się i sprawdzenia, co właściwie się dzieje. To, co służy rodzinie w momentach zwiększonego napięcia czy chaosu, to zwolnienie, zatrzymanie się, w celu przywrócenia kontaktu ZE SOBĄ. To zadanie nas, dorosłych. Dopiero z miejsca takiego rozpoznania możemy konstruktywnie wejść w relację, nie wzmagając chaotycznych reakcji.
Za każdym razem przypominamy też sobie, że jeśli stawiamy się w pozycji "wiem lepiej", zamykamy sobie drogę do drugiego człowieka. Dopiero kiedy znajdziemy w sobie szacunek do innej perspektywy, możemy wchodzić w dialog z innymi na fundamencie równej godności.

Naszym zadaniem jako trenerek i trenerów Familylab jest dzielić się z Wami naszą perspektywą, a nie przekonywać Was, że mamy rację. Jeśli zdarza nam się zapędzić gdzieś dalej, to błąd. Takie błędy nam się zdarzają, bo jesteśmy ludźmi. Dbamy o to, żeby brać za nie odpowiedzialność, poddając refleksji takie sytuacje i przyglądając się temu, jak to się stało oraz jak możemy zadbać o to, żeby w przyszłości uniknąć tego rodzaju pułapek zaangażowania.

Zapraszam.
05/04/2025

Zapraszam.

📢 Warsztaty dla rodziców: "Moje dzieci się kłócą, czyli rodzic w roli mediatora"
Czy Twoje dzieci często się kłócą? Zastanawiasz się, jak skutecznie im towarzyszyć w rozwiązywaniu sporów, zamiast być jedynie sędzią? 🧐
Zapraszamy na wyjątkowe warsztaty, podczas których:
✅ Przyjrzymy się dziecięcym kłótniom – ich przyczynom, szansom i zagrożeniom.
✅ Odkryjemy, jakie mamy przekonania na temat konfliktów i jak wpływają one na nasze reakcje.
✅ Zajrzymy za kulisy dziecięcych emocji i raniących słów.
✅ Poznamy kolejne etapy metody wspierania dzieci w sytuacjach konfliktowych.
✅ Przećwiczymy bycie rodzicem-mediatorem w praktyce.
👩‍🏫 Prowadząca: Krystyna Skrzypczak – trenerka komunikacji empatycznej, trenerka Familylab Polska, mediatorka sądowa.
📅 Termin: 10 maja (sobota), godz. 10:00-14:00.
📍 Miejsce: MOSiR Wałcz, ul. Chłodna 12.
💰 Koszt: 150 zł – jeden rodzic | 200 zł – dwoje rodziców.
📞 Zapisy do 2 maja: tel. 605-272-005.
Organizatorzy: Miejsce Porozumienia & MOSiR Wałcz.
Nie pozwól, by dziecięce kłótnie były źródłem frustracji! Naucz się, jak wspierać je w konstruktywnym rozwiązywaniu konfliktów. Dołącz do nas! 💙
MOSiR Wałcz

Family-Lab Polska

https://www.facebook.com/PatrycjaSankowska.dietetykBalans/posts/1199108568890873
25/02/2025

https://www.facebook.com/PatrycjaSankowska.dietetykBalans/posts/1199108568890873

✨ Z pustego i Salomon nie naleje… ✨
Czy wiesz, co zasila Twój osobisty dobrostan? Jak zadbać o siebie, by czerpać z życia pełnymi garściami? 🌿💫

💛 Na kolejnym BABSKIM BALANSIE:
🔸 Poznasz cztery źródła dobrostanu, które pomagają utrzymać wewnętrzną równowagę i kontakt ze sobą.
🔸 Odkryjesz, co zasila, a co rozładowuje Twoją energię.
🔸 Doświadczysz, jak świadomie wzmacniać swój dobrostan i żyć w obfitości, a nie deficycie.
Spotkanie poprowadzi Krystyna Skrzypczak – trenerka komunikacji empatycznej i pracy z ciałem w oparciu o ideę Porozumienia bez Przemocy.

💫 Druga część wieczoru to warsztaty ceramiczne z Agnieszką Małaszko z Galerii Pod Aniołami – własnoręcznie stworzymy naczynia, dzbanki lub miseczki.
🎨 Nie musisz być specjalistką od ceramiki! Nasza ekspertka Agnieszka krok po kroku pomoże Ci stworzyć prawdziwe arcydzieło. 🏺✨
Całość w atmosferze relaksu i dobrego smaku – degustacja przy winie 🍷, kawie ☕ i herbacie 🍵, przy przekąskach w miłym babskim gronie, z rozmowami pełnymi inspiracji. 💬💖

📅 Już 22.03 (sobota), godz. 15:30-18:30!
UWAGA! Dodatkowy termin 23.03, godz. 15:30-18:30
📍 Balans Wałcz, ul. Bydgoska 22
💰 Cena: 150 zł (rezerwacja miejsca następuje w momencie opłacenia zajęć)
📞 Rezerwacje: 535 513 446

💖 BABSKI BALANS – Twój czas, Twoja harmonia! 🌟

Z kobiecą energią, Patrycja Sankowska 🧨

11 maja  w Fundacji DO GÓRY NOGAMI poprowadziłam  trzecią część cyklu warsztatów  JAK SŁUCHAĆ, ŻEBY USŁYSZEĆ.  To były c...
12/05/2024

11 maja w Fundacji DO GÓRY NOGAMI poprowadziłam trzecią część cyklu warsztatów JAK SŁUCHAĆ, ŻEBY USŁYSZEĆ. To były cztery godziny wspólnej, głębokiej praktyki. Doświadczaliśmy słuchania przez pryzmat faktów i obserwacji, nazywaliśmy uczucia i potrzeby , które pojawiają się, kiedy ktoś kieruje w naszą stronę krytyczne komunikaty, próbowaliśmy odkryć, jakich uczuć doświadcza autor krytycznego komunikatu i o jakich niezaspokojonych potrzebach jest to informacja. Przy okazji tego procesu sprawdzaliśmy, jakie oceniające myśli kłębią nam się wtedy w głowie. Sprawdzaliśmy, czy w trudnej sytuacji potrafimy zaopiekować się sobą i jednocześnie być empatycznym dla kogoś. Wszystko na przykładach z życia wziętych, wszystko w uważności, otwartości, szczerości, zaufaniu, akceptacji, wszystko w duchu Porozumienia bez Przemocy Marshalla Rosenberga - piękne i wzruszające doświadczenie naszych wewnętrznych żyraf i szakali. Towarzyszyły nam słowa Karla Rogersa – amerykańskiego psychoterapeuty, które zdają się być kwintesencją wszystkiego, co można powiedzieć o słuchaniu, za jakim tęsknimy:
„ Kiedy ktoś naprawdę cię słyszy
i wcale przy tym nie osądza,
nie próbuje brać za ciebie odpowiedzialności,
ani cię kształtować,
jest to cholernie dobre uczucie (…)
Kiedy ktoś mnie wysłucha,
mogę zobaczyć mój świat w całkiem nowym świetle i pójść dalej.
To zdumiewające, jak na pozór nierozwiązywalne problemy
nagle dają się rozwiązać, gdy ktoś cię słucha.
I jak chaos – zdawałoby się, nieuleczalny – osiąga względną klarowność,
kiedy zostaniemy wysłuchani.”
Planowałam ten warsztat na trzy spotkania i wygląda na to, że to jeszcze nie koniec. Odkryliśmy kolejne tematy, które wołają o zgłębienie, więc…, być może, do zobaczenia. Tymczasem dziękuję wszystkim uczestnikom za wytrwałość, za wkład, jaki wnieśliście w tę wspólną podróż. Dianie i Oli za pyszne ciasto, Fundacji DO GÓRY NOGAMI za gościnę. Dla mnie to były bardzo wzbogacające spotkania i doświadczenia.

16/04/2024

Alice Miller wychowanie dziecka bez przemocy
Wspomnienie Alice Miller

"to, co nazywamy stawianiem granic, jest często naszą potrzebą. Po drugie, nie wolno mylić zaniedbania z wychowaniem w poszanowaniu wolności i godności dziecka. Nie jest wolnością, jeśli nikt nie interesuje się dzieckiem i na wszystko mu się pozwala. Rodzice w różny sposób ranią dziecko. Są obojętni, zajęci sobą. Opuszczają je w trudnych sytuacjach. Zaniedbanie jest czasem gorsze niż trauma."

Alice Miller psychoterapeutka, autorka książek o psychologii dziecięcej, z których za najważniejsze uchodzą "Dramat udanego dziecka", "Bunt ciała", "Mury milczenia", "Zniewolone dzieciństwo". Miller w swoich książkach porusza problem przemocy fizycznej i psychicznej w stosunku do dzieci i jej wpływu na ich dorosłe życie. Holocaust przeżyła w Warszawie, w czasie wojny studiowała filozofię na tajnych kompletach u profesorów: Tatarkiewicza i Kotarbińskiego. Wielokrotnie gościła na łamach Charakterów.

Nie wolno mylić zaniedbania z wychowaniem w poszanowaniu wolności i godności dziecka. Nie jest wolnością, jeśli nikt nie interesuje się dzieckiem i na wszystko mu się pozwala.

Iga Kiniorska, Dorota Krzemionka-Brózda: Przełamuje Pani mury milczenia, pisząc o cenie wyparcia urazów dzieciństwa, o dramacie dobrze wychowanych dzieci. Co zapisuje się w życiu dziecka jako uraz?
Alice Miller: Wszystko, co przeżywamy w pierwszych miesiącach i latach życia, zapisuje się naszym ciele. Jeśli dziecko jest bite, opuszczone, zaniedbane, traktowane z ironią czy wyśmiewane, nie może się rozwinąć jego indywidualność. O urazie mówimy, gdy dziecko nie jest w stanie poradzić sobie z tym, co go rani.

Dlaczego tak często ranimy nasze dzieci?
Bo sami byliśmy ranionymi dziećmi. Nieświadomie bierzemy za to odwet na własnych dzieciach. Bijemy je i poniżamy, by zatrzeć wspomnienie tego, co wyrządzili nam rodzice. Sytuację małego dziecka, które od pierwszego dnia jest wychowywane do posłuszeństwa rodzicom, można porównać z sytuacją więźnia w obozie koncentracyjnym. Gdy to mówię, ludzie oburzają się. Lecz od więźnia nikt nie oczekuje, że będzie kochał swoich prześladowców. A dziecko ma szanować ojca, który je bije. W obozie koncentracyjnym ludzie cierpiący nie byli sami. Mieli wokół innych, którzy też cierpieli i byli świadkami ich cierpienia. Dziecko jest samotne ze swoim cierpieniem.

Nic dziwnego, że rodzicom trudno przyjąć takie porównanie. Większość rodziców chce dobrze dla swojego dziecka.
Dziecko też w to wierzy i tu jest źródło urazów. Chroni ono rodziców, których kocha i potrzebuje. Nie może świadomie pamiętać, co się stało, bo by umarło z bólu. Musi stłumić złość, zaprzeczyć bólowi. Wypiera doznaną krzywdę, idealizując swoich prześladowców. Wszystko, co dostaje od rodziców, uznaje za dobre: troskę, pokarm matki, również lanie. Przyjmuje, że skoro jest bite, zasługuje na lanie.

Dlaczego rodzice biją?
Bo sami byli bici. Nie wszyscy, którzy byli bici, biją. Ale wszyscy, którzy biją swoje dzieci, sami kiedyś tego doznali. Jak się czegoś uczy wcześnie, to zostaje na całe życie. Eksperymenty Harlowa pokazały, że małpa, która była wychowywana z atrapą i sama nie doświadczyła ciepła, nie interesuje się potem swoimi małymi, nawet może je zabić. Gdy bite dziecko staje się rodzicem, tępi w swoich dzieciach to, czego się obawia w sobie: spontaniczność, uczucia. Bijąc dzieci, pokazuje, co jemu kiedyś zrobiono. To przymus powtarzania swego losu. Badania pokazują, że 90 proc. rodziców w Stanach bije dzieci.

Biblia mówi: kto kocha, nie żałuje rózgi.
Wiele osób nadal w to wierzy. Dawniej sądzono, że człowiek rodzi się zły. Freud też dołączył do tej tradycji, mówiąc o instynkcie śmierci. Psychoanaliza utrwaliła obraz złego dziecka, które musi się nauczyć panowania nad popędami. Twierdzę, że nienawiść to nie przejaw instynktu śmierci, lecz reakcja dziecka na wcześniejsze cierpienia. Katharina Rutschky w "Czarnej pedagogice" pokazuje, jak byli wychowywani nasi rodzice, dziadkowie. Krzyk i płacz dziecka to fanaberie. Należy je wyplenić biciem zalecał dr Schreber, którego podręczniki miały 40 wydań. Jeden z jego synów popełnił samobójstwo, drugi był pacjentem Freuda. Dorośli są władcami dziecka, oni decydują, co jest dobre, a co złe. Dziecku jak najwcześniej należy odebrać własną wolę wszystkimi możliwymi sposobami: kłamstwem, manipulacją, siłą. Czułość jest szkodliwa, to małpia miłość. Tylko chłód i bicie przygotowują dziecko do życia. Całe pokolenia wychowano według tych zasad.

A w efekcie ukształtowano przyszłych tyranów i zbrodniarzy, jak twierdzi Pani w książce Zniewolone dzieciństwo. Ukryte źródła tyranii.
Wśród przywódców Trzeciej Rzeszy nie ma ani jednego, który nie byłby bity. Ojciec Rudolfa Hessa chciał biciem wychować go na misjonarza. Bite dziecko tłumi gniew, rozpacz, lęk i bezsilność. Zakazany gniew przeradza się w nienawiść do siebie lub innych, np. mniejszości narodowych. Hi**er miał szczególne powody, by przelać swą nienawiść na Żydów. Jego ojciec Alois bił synów pejczem. Wyładowywał na nich złość za poniżenia z własnego dzieciństwa. Za biedę, brak ojca, wątpliwe pochodzenie. Babka Hi**era zaszła w ciążę, gdy pracowała jako służąca u pewnego Żyda z Grazu. Nie wiadomo, kto był ojcem dziecka: czeladnik młynarski, którego babka poślubiła pięć lat po narodzinach dziecka, jego kuzyn, ubogi rolnik, któremu oddała dziecko na wychowanie, czy wspomniany Żyd. Choć Alois zrobił karierę jako urzędnik celny, nie zapomniał poniżeń. Brał odwet na rodzinie. Mały Adolf codziennie dostawał porcję batów. Pozostawało mu zacisnąć zęby, wyprzeć się siebie i identyfikować się ze swym prześladowcą, którego w "Mein Kampf" nazywa "panem ojcem". Wyparty gniew wrócił jako nienawiść do Żydów, którzy uosabiali upokorzoną część jego "ja". Badania pokazują, że 60 proc. terrorystów niemieckich pochodzi z domów pastorów. Gdy możemy odczuć gniew jako integralną część siebie, nie mamy potrzeby skakać innym do gardła.

Czy bicie wszystko wyjaśnia? Dziś mówi się o genetycznym uwarunkowaniu zachowań.
Dlaczego zatem tylu Niemców ze złymi genami urodziło się właśnie trzydzieści lat przed Hi**erem? Żeby mógł zrobić tę robotę? Miliony ludzi pozwoliły się zdominować ideologii, tak jak byli zdominowani w dzieciństwie. Nawet intelektualiści niemieccy ulegli urokowi Hi**era. Zdolność do przeciwstawienia się otaczającej rzeczywistości nie wynika z inteligencji, lecz z dostępu do swego prawdziwego ?ja?. Wychowani w pruskim chłodzie Niemcy musieli stłumić swój ból i współczucie. Wyparte uczucia musiały gdzieś znaleźć ujście. I znalazły na Żydach. To był genialny pomysł Hi**era. Jak powiedział Himmlerowi: ?Gdyby nie było Żydów, należałoby ich wymyślić?. Niszczono bezbronnych Żydów, uosobienie budzącej lęk części własnej psychiki.

Nie każde bite dziecko wyrasta na tyrana. Od czego to zależy?
Jeśli dzieci są traktowane okrutnie przez rodziców, ale mają przy sobie choćby jedną współczującą osobę: babcię, nauczycielkę czy sąsiadkę, nie staną się w przyszłości oprawcami. Jeśli nie ma nikogo, nie pozostaje dziecku nic innego, jak zepchnąć ból w podświadomość i idealizować gwałt. Natomiast świadek oświecony to ktoś, kto wie, co znaczą urazy dzieci. Terapeuta. Jego zrozumienie pozwala doświadczyć, jak byliśmy niezrozumiani, jego uczciwość ujawnia dotychczasowe kłamstwa, jego szacunek pozwala uświadomić sobie pogardę dla siebie. Mówię o tym, by powiększyć liczbę świadków oświeconych.

Czy jest różnica między klapsem i biciem? Czy każdy klaps jest urazem?
Każde uderzenie jest poniżeniem dziecka. Gdy pytam matki, czy biją swoje dzieci, mówią, że tylko dają im klapsy. Wiele z nich mówi: "Nie biję dziecka, gdy jest starsze, tylko gdy małe, daję mu klapsy". Im wcześniej, tym gorzej. Właśnie w pierwszych trzech latach życia kształtuje się nasz mózg. Dziecko, które dostaje od kochanej matki czy ojca klapsy, nie umie sobie z tym poradzić. Klaps boli. Ponieważ dziecko nie może przestać ufać tym, których kocha, uczy się nie ufać własnemu cierpieniu. W jego mózgu utrwalają się fałszywe informacje. Prowadzono badania nad maltretowanymi dziećmi rumuńskimi. Tomografia komputerowa ujawniła, że w tych rejonach ich mózgów, które kierują uczuciami, mają one o 20-30 proc. mniej połączeń nerwowych.

Matka daje klapsa, by uchronić dziecko przed zagrożeniem, by nie wpadło na przykład pod samochód.
Jeśli uderzymy małe dziecko, by nauczyć je, że auta są niebezpieczne, to ono nic nie będzie wiedziało o autach, tylko będzie się nas bało. Dziecko nie rozumie związku bicia z autem. Wszystkie badania na temat kary, szczególnie cielesnej, pokazują, że prowadzi ona do wzrostu agresywności u dziecka. Trzeba ratować dziecko przed samochodami, ale w inny sposób. Gdy jest starsze, trzeba z nim rozmawiać, jeśli małe wziąć w ramiona, przytrzymać. We Francji, po spotkaniu z matkami karmiącymi piersią, podeszła do mnie młoda kobieta z 15-miesięcznym dzieckiem i mówi: Daję klapsy, ale bez przemocy. Pytam: Czy to możliwe? Tak - ona mówi, bo kocham synka, nie chcę mu zadawać bólu. Ale bez klapsów on nie może się nauczyć. Czy nie ma pani z nim kłopotów? - pytam. Czasami kurczowo się mnie trzyma i nie chce bawić się z innymi dziećmi. Czy możliwe, że on się boi? A jeśli mąż uderzy panią, czy będzie się pani obawiała, że zrobi to ponownie? Wtedy się okazało, że ona była strasznie bita. Musiała przestać czuć. Teraz wszyscy w rodzinie powtarzają jej, że bez klapsów nie można wychować dziecka. Powiedziałam jej: Niech pani kocha syna tak, jak pani chce go kochać.

Były już próby wychowywania bez klapsów, bez stresu. Liberalne wychowanie nie sprawdziło się. Pokazało, że dzieci muszą znać granice.
Po pierwsze, to, co nazywamy stawianiem granic, jest często naszą potrzebą. Po drugie, nie wolno mylić zaniedbania z wychowaniem w poszanowaniu wolności i godności dziecka. Nie jest wolnością, jeśli nikt nie interesuje się dzieckiem i na wszystko mu się pozwala. Rodzice w różny sposób ranią dziecko. Są obojętni, zajęci sobą. Opuszczają je w trudnych sytuacjach. Zaniedbanie jest czasem gorsze niż trauma. Czterdzieści lat temu Spitz opisał dzieci umierające w najlepszych warunkach z powodu opuszczenia przez matkę.

Jak zatem uczyć dzieci, pokazywać im granice?
Odwiedziła mnie znajoma z dwuletnią córką. Mała wszystkiego dotykała. Matka nie zabraniała jej tego. Uprzedziła mnie, że dziecko jest ciekawe. Schowała ostre rzeczy. Po zabawie odłożyła je na miejsce. Gdy wróciłyśmy po spacerze, mała brała rzeczy, a potem odkładała je, tak jak wcześniej matka. Dziecko uczy się obserwując zachowanie dorosłych. Gdy zabraniamy mu, zabijamy jego naturalną zdolność organizowania życia. Najważniejsza jest niewymuszona obecność matki. Obecna w ten sposób matka uważa, co robi dziecko, reaguje na jego potrzeby, zapewnia mu bezpieczeństwo, ale szanuje jego wolność i ciekawość.

Jak przerwać tę klątwę pokoleń, przymus powtarzania przemocy?
Pierwszym krokiem jest rozpoznanie, że to, czego sami doświadczyliśmy w dzieciństwie, nie zawsze było dobre. Wtedy przeżywamy ból, że nie można tego zmienić. Ale ten ból już coś w nas zmienia. I nie powtarzajmy, że to jest dobre. Dziś nikt nie może twierdzić, że bicie dziecka daje dobre rezultaty.

Czy jest Pani za wprowadzeniem zakazu bicia dzieci?
Zdecydowanie tak. W Niemczech w 1997 roku była taka inicjatywa, ale 4/5 parlamentarzystów głosowało przeciw temu.

Głosowali dorośli, nie dzieci.
Właśnie. W szkołach nie wolno bić obcych dzieci, ale w domu własne dziecko nadal możemy uderzyć.

Najbliższe dziesięciolecie ma być wychowaniem dla pokoju. Jakie to wychowanie?
Bez gwałtu i przemocy, by dzieci wierzyły, że można porozumiewać się bez bicia. Możemy mieć piękne konferencje rozbrojeniowe, ale jak długo bijemy dzieci, tak długo uczymy je przemocy i tak długo będą na świecie wojny.

Dorota Krzemionka, rozmowa z Alice Miller, opublikowana w "Charakterach" nr 09/1999
Alice Miller, psycholog, psychoanalityk polskiego pochodzenia zmarła w wieku 87 lat w Prowansji na południu Francji, gdzie mieszkała.

O karach raz jeszcze w ciekawej perspektywie porównawczej.  Warto przeczytać.
11/04/2024

O karach raz jeszcze w ciekawej perspektywie porównawczej. Warto przeczytać.

„Tak. Dzieci, które niegrzecznie się zachowują siedzą na karnym krzesełku i to wcale nie jest przemoc”

Wyobraź sobie, że szef sadza Cię na karnym krzesełku, a całe biuro patrzy. Siedzisz tyle, ile szef każe. Nie możesz wstać ani z nikim rozmawiać. To będzie dla Ciebie przemoc?

Podsumowując: jeśli nie mamy pewności, czy nasz pomysł jest przemocowy, trzeba go odnieść do siebie i wtedy od razu zyskujemy jasność.

Oczywiście, można wtedy usłyszeć, że nie można tak przekładać życia dzieci na życie dorosłych. Bo to jednak całkiem co innego. I tu się zgodzę. Gdyby dorosły został posadzony na karnym krzesełku lub usłyszałby „Podziękujcie wszyscy koledze Maćkowi za brak premii”, poszedłby do sądu pracy i do prawnika. Dziecko w analogicznej sytuacji ma doznać rozwoju struktur odpowiedzialnych za radzenie sobie z emocjami, a następnie przeprosić.

„Tak. Zaprowadzam dzieci do innej grupy, kiedy są niegrzeczne. Bo to je uspokaja. I to nie jest kara tylko konsekwencja”

W to, że uspokaja wierzę. Wyobraź sobie, że Twój szef zaprowadza Cię za karę do innego biura. W tym biurze wszyscy wiedzą, że wrzuca im się tutaj takie jak Ty nie dlatego, że są mistrzami IT, ale ponieważ trzeba je naprostować. Żeby w swoim biurze zachowywały się właściwie.

Pewnie, że dziecko zachowuje się lepiej. Wrzucone do dzieci, które zna z widzenia, do pani, z którą nie ma żadnej relacji, pozbawione poczucia bezpieczeństwa, jest gotowe zamrozić cały swój układ nerwowy. Zawstydzone i upokorzone jest gotowe na wszystko, żeby tylko uniknąć tego wstydu bycia wprowadzanym do innej sali i oczu wpatrzonych w siebie.

Mówimy o kimś, kto ma lat trzy, cztery pięć lub osiem. O kimś, kto nie może powiedzieć „Proszę mnie nie zawstydzać. Proszę mnie nie pacyfikować koniecznością przebywania w grupie, w której nie mam żadnej wspierającej relacji. Proszę mnie nie dyscyplinować publicznym upokarzaniem”.

No i wiadomo nie od dziś, że jeśli karę zapowiemy, a potem ją wprowadzimy w czyn, to ona w magiczny sposób przestaje być karą. Staje się konsekwencją. Zapowiedź w magiczny sposób anihiluje element karzący. Czary.

I opcja de lux. Wrocławska podstawówka. Pani od angielskiego mówi do drugoklasistów na lekcji "Już ci robię zdjęcie, już cię nagrywam i wysyłam twojej mamie. Matka ci w domu ukróci to zachowanie, zobaczysz co cię czeka". I czyni co rzecze. Znaczy wysyła zdjęcia / nagrania zrobione dzieciom podczas lekcji. Wysyła również w trakcie lekcji. Pisałam wczoraj w ramach działalności charytatywnej pismo do tejże szkoły. Mówię Wam, dobrze mi poszło. Jak mnie zaleje adrenalina to osiągam wyżyny merytoryki.

"A ja cię nagram i wyślę mamie"

Po pierwsze to jest niezgodne z prawem. Po drugie to nauczyciel wprowadza standard zachowania na lekcji co oznacza, że można, a nawet należy go naśladować po prostu. Czy dziecko może nagrać tę panią podczas lekcji i wysłać nagranie wprost do kuratorium lub na youtuba? Why not? Lękam się, czy nie zachęca to dzieci do cyberprzemocy i zastraszania się nagrywaniem w różnych upokarzających sytuacjach i rozsyłaniem filmów. No czemu nie? Franek panią wkurzał i pani nagrała go i wysłała matce. Dlaczego jego koleżanka Zosia nie może go nagrać i rozesłać nagrania? Kogo obchodzi, czy Franek się zgadza?

Nauczyciel straszy dziecko rodzicem. Z nadzieją ze rodzic temu dziecku wleje, da mu karę, ukróci go. W sensie gdzie jest przekaz "Michał, widzę że ci trudno, mam nadzieję, że mama pomoże ci poradzić sobie z dzisiejszymi emocjami. Bo martwię się dziś o ciebie"?

Nie, to nie tylko we Wrocławiu.

Nie wspomnę o sytuacjach których Michał stoi pod tablicą, a jego ośmioletni koledzy głosują, czy ich zdaniem Michał był grzeczny albo czy zasługuje dziś na uwagę w dzienniku. Ewentualnie głosują jak należy go ukarać za niegrzeczne zachowanie. Bo to jest przemoc nawet nie w białych rękawiczkach. Nie wspomnę o czarnych chmurkach i słoneczkach w przedszkolu, gdzie stempluje się dzieci za grzeczne i niegrzeczne zachowanie. Jak wiadomo, kiedy czterolatek dostaje stempel z czarnym słoneczkiem to wspiera go w wyregulowaniu emocji i daje strategie do wykorzystania w analogicznej sytuacji w przyszłości i buduje bezpieczną relację z nauczycielem.

Oczywiście większość ludzi pracujących w szkołach i przedszkolach takich rzeczy nie robi, nie sięga po średniowieczne metody, dyscyplinowanie przekraczaniem granic. A zanim podejmą jakieś działanie wobec dziecka odpowiadają sobie na pytanie: czy ja chciałabym żeby tak mi zrobiono? Czy chciałabym żeby tak zrobiono mojemu dziecku?

Ale ponieważ jednak ciągle się to robi w placówkach edukacyjnych, ciągle są miejsca, gdzie jest przyzwolenie - to ciągle trzeba o tym mówić.

Dostaję ponad setkę maili rocznie - wiadomości na msg od rodziców, których dzieci pokruszyły się w szkole. Z pytaniem co teraz, jak pomóc dziecku, jak rozmawiać w szkole?". Bo w takiej rozmowie łatwo o emocje. Trudno ubrać w słowa wyjaśnienie, że zapraszanie dzieci do oceny zachowania kolegi to horror i masakra.

Dlatego napisałam małego ebooka "Kary w szkole i w przedszkolu. Jak powiedzieć STOP?" - otrzymacie go bezpłatnie. Z argumentami i pomysłami na rozmowę. Z nadzieją, że jeśli go pobierzecie, to będzie tylko na wszelki wypadek i że nie będziecie musieli go wykorzystać.

Ten kto dotarł do końca najdłuższego posta w historii FB może pobrać ebook.

POBIERZ BEZPŁATNY EBOOK -

👇👇👇

https://agnieszkamisiak.pl/kary-w-szkole-i-w-przedszkolu-lp

👆👆👆

Empatyczna  sobota 6 kwietnia w FUNDACJI DO GÓRY NOGAMI odbyła się   druga część warsztatów JAK SŁUCHAĆ, ŻEBY USŁYSZEĆ…....
11/04/2024

Empatyczna sobota
6 kwietnia w FUNDACJI DO GÓRY NOGAMI odbyła się druga część warsztatów JAK SŁUCHAĆ, ŻEBY USŁYSZEĆ…. To było dla mnie prawdziwe wyzwanie, bo optymistycznie założyłam, że jestem w stanie jednego dnia poprowadzić dwie grupy; jedną do południa, drugą po południu. Podjęłam taką decyzję, ponieważ czas od pierwszej części warsztatów, z różnych powodów, zaczął się niepokojąco wydłużać i miałam spore obawy, że stracimy to, co tak pięknie zaczęło w nas kiełkować, zarówno w kontekście wiedzy, umiejętności, jak i relacji z uczestnikami. Zależało mi na dotrzymaniu umowy dotyczącej cykliczności spotkań, co mocno połączyło mi się z potrzebą sensu tego co robię, na kontynuowaniu budowania wspólnoty z uczestnikami warsztatów, wzajemnej relacji i świętuję tę decyzję, bo to był naprawdę owocnie spędzony czas.
Odkrywaliśmy komunikaty, które nie dają szansy na usłyszenie się, bawiliśmy się w translatorów, przekładając krytyczne komunikaty na język uczuć i potrzeb, słuchaliśmy uszami szakala i żyrafy – to dopiero było wyzwanie pełne emocji, sprawdzaliśmy, jak nasze ciało reaguje na przekraczanie granic, wspólnie zbudowaliśmy definicję empatycznego słuchania. Zaspokoiliśmy mnóstwo potrzeb: kontaktu, bliskości, uczenia się, wyzwań, kompetencji, jasności, wsparcia, siły grupy ( zwłaszcza rodziców dzieci, które mają bałagan w pokoju :), empatii, zaufania i pewnie jeszcze mnóstwa innych.
Przed nami kolejne wyzwanie: znaleźć termin na kolejne spotkanie, bo ten, który zaproponowałam na warsztatach, niestety, nie jest możliwy do realizacji.
Dziękuję wszystkim uczestnikom za Wasz wkład, zaangażowanie, zaufanie i chęć wspólnej podróży do świata empatii.

Już 6 kwietnia spotykamy się na drugiej części warsztatów JAK SŁUCHAĆ, ŻEBY USŁYSZEĆ. Tym razem przyjrzymy się temu, co ...
02/04/2024

Już 6 kwietnia spotykamy się na drugiej części warsztatów JAK SŁUCHAĆ, ŻEBY USŁYSZEĆ. Tym razem przyjrzymy się temu, co jest, a co nie jest słuchaniem, odkryjemy, kto jeszcze słucha oprócz nas samych, doświadczymy, jak to jest słuchać uszami szakala, a jak żyrafy i na czym polega dialog budujący porozumienie, sprawdzimy też, czy czasem warto posłuchać siebie. Gdyby ktoś chciał dołączyć, to w tej edycji nie ma już możliwości i jednocześnie jest szansa na jeszcze jeden warsztat przed wakacjami. Dawajcie znać, zapraszam :)

Adres

Ul Kościelna 2/1
Wałcz
78-600

Telefon

+48605272005

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Miejsce Porozumienia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Miejsce Porozumienia:

Udostępnij

Kategoria